JAN PAWE£ II:

Ka¿dy musi byæ przygotowany

do tego, ¿e stanie

przed Panem i Sêdzi±.


Rozwi

¦WIÊTE PODOBIEÑSTWO


Ks. Miros³aw Drzewiecki
9.07.2011r.
Kaplica ¶w. Jana z Dukli
w Borowicach – Dukielce


¦WIÊTE PODOBIEÑSTWO
Homilia podczas uroczysto¶ci odpustowej ¶w. Jana z DUKLI
(tekst autoryzowany)

Jam jest Bóg, Bóg ojca twego.
Id¼ bez obawy do Egiptu,
gdy¿ uczyniê ciê tam wielkim narodem.
Ja pójdê tam z tob±
i Ja stamt±d ciê wyprowadzê
(Rdz 46,3-4).

Drodzy, jak¿e nie podziwiaæ tej rozleg³ej perspektywy w Oku Opatrzno¶ci Bo¿ej przy konstruowaniu wielkiej architektury przysz³o¶ci, która mia³a zbudowaæ i przez wszystkie pokolenia utrzymywaæ trwa³y gmach wiary narodu wybranego. Tego nie móg³ przewidzieæ ¿aden potomek Abrahama, Izaaka czy Jakuba. Czy my potrafimy to zrozumieæ? Wszak - My¶li moje nie s± my¶lami waszymi – potwierdza M±dro¶æ Bo¿a (Iz 55,8). Jakub i jego synowie w ucieczce przed g³odem wahaj± siê, czy przeprowadziæ siê do zasobnego w zbo¿e Egiptu. Nie wiedz±, ¿e od dawna, gdy oni swego najm³odszego brata Józefa sprzedali kupcom egipskim w niewolê, Bóg widzia³ wielki tryumf wyj¶cia pó¼niejszych pokoleñ z domu niewoli do ziemi obiecanej. Pod Synajem Bóg wyzna³ im sw± ojcowsk± mi³o¶æ i uczyni³ ich ludem wybranym, nios±cym w sobie najwiêksz± ¶wiêto¶æ – Obietnicê Zbawiciela ¶wiata. Dzi¶, otoczeni piêknymi ¶wierkami wokó³ kaplicy ¶w. Jana z Dukli, s³yszeli¶my s³owa Boga mówi±cego ongi¶ do patriarchy Jakuba: Id¼ bez obawy do Egiptu, Ja pójdê tam z tob± i Ja stamt±d ciê wyprowadzê. Cudowne s³owa nios±ce nadziejê ka¿demu, kto chce im uwierzyæ!

Drodzy czciciele ¶w. Franciszkanina dukielskiego! Znowu Bóg nam pozwoli³ zgromadziæ siê na uroczysto¶ci odpustowej w karkonoskiej ma³ej Dukli, Dukielce – jak j± nazwali¶my przed czternastu laty, podczas pierwszego ¶wiêtowania w Borowicach. Zapytajmy siebie, czy wtedy, gdy Jan Pawe³ II przyjecha³ do Krosna, aby dokonaæ kanonizacji b³ogos³awionego Jana, widzieli¶my to, co dzisiaj ca³y Ko¶ció³ w Polsce widzi? Oczywi¶cie, ¿e nie! A Bóg widzia³ tych dwóch ¶wiêtych Polaków razem w Niebie. Czy¿ to nie jest prawdziwy, nios±cy nam nadziejê, cud Bo¿ej Opatrzno¶ci?

Przyje¿d¿aj±c do Krosna w roku 1997, Ojciec ¦wiêty zapragn±³ prze¿yæ ciszê nocn± i wzmocniæ swe si³y spokojnym snem w klasztorze franciszkanów w Dukli, gdzie s± z³o¿one – po przeniesieniu ze Lwowa – ¶wiête szcz±tki zakonnika Jana. Oczywi¶cie, Papie¿ przemówi³. Jak¿e potrzebne s± te s³owa i dzi¶ nam tutaj zgromadzonym. One maluj± obraz obu tych ¶wiêtych. Prze¶led¼my te s³owa, mo¿e uda siê nam zobaczyæ ich uderzaj±ce podobieñstwo wzajemne. Podobieñstwo, które w istocie rzeczy wyp³ywa z na¶ladowania Jezusa Chrystusa.

Jak¿e bliski wydaje siê nam b³ogos³awiony Jan w tej ¶wi±tyni, w której przechowuje siê jego relikwie! Bardzo chcia³em tu przybyæ, aby w ciszy klasztoru ws³uchaæ siê w g³os jego serca i wspólnie z wami wg³êbiæ siê w tajemnicê jego ¿ycia i ¶wiêto¶ci. A by³o to ¿ycie ca³kowicie oddane Bogu. Zaczê³o siê w pobliskiej pustelni. To w³a¶nie tam, w¶ród ciszy i duchowej walki, "uchwyci³ go Bóg" i tak ju¿ pozostali razem do koñca. W¶ród tych gór uczy³ siê ¿arliwej modlitwy i prze¿ywania Bo¿ych tajemnic. Powoli utwierdza³a siê jego wiara, krzep³a mi³o¶æ, aby pó¼niej wydaæ zbawienne owoce ju¿ nie w odosobnieniu, na pustelni, ale w murach klasztoru franciszkanów konwentualnych, a nastêpnie u bernardynów, gdzie spêdzi³ ostatni okres swego ¿ycia.

Doprawdy wielkim autentyzmem osobistego do¶wiadczenia tchn± te s³owa. Kardyna³ Wojty³a przed wyjazdem na konklawe spêdzi³ kilka dni i nocy w tej pustelni na kontemplacji, poszcz±c i umartwiaj±c swe cia³o. W tym miejscu u¶wiêconym modlitw± i oddaniem siê Bogu m³odego Jana nabiera³ Metropolita Krakowski si³y ducha na najbli¿sz± i dalsz± s³u¿bê Chrystusowi Panu w Jego Ko¶ciele. Przez 27 lat pos³ugiwania na Stolicy Piotrowej obserwowali¶my to, co sta³o siê, na podobieñstwo ¿ycia ¶w. Jana, przed 5-ciu wiekami: „uchwyci³ go Bóg i tak ju¿ pozostali razem do koñca”. Jan Pawe³ II równie¿ najczê¶ciej w¶ród gór modli³ siê i prze¿ywa³ Bo¿e tajemnice. Od wczesnej m³odo¶ci „utwierdza³a siê jego wiara, krzep³a mi³o¶æ, aby pó¼niej wydaæ zbawienne owoce ju¿ nie w odosobnieniu, na pustelni”, ale w Wiecznym Mie¶cie i w pielgrzymim pos³ugiwaniu ludowi Bo¿emu na wszystkich kontynentach.

Zas³yn±³ b³ogos³awiony Jan jako m±dry kaznodzieja i gorliwy spowiednik. T³umnie schodzili siê do niego ludzie spragnieni zdrowej Bo¿ej nauki, aby s³uchaæ jego kazañ, czy te¿ u kratek konfesjona³u szukaæ umocnienia i porady. Zas³yn±³ jako przewodnik dusz i roztropny doradca wielu ludzi.

S³owa te wypowiada³ Ojciec ¦wiêty z g³êbokim przekonaniem i w wielkiej admiracji dla ¶wiêtego Duklanina, Polaka z krwi i ko¶ci. Wyrazi³ w nich swój podziw dla ¿ycia przenikniêtego ¶wiat³em najwy¿szych warto¶ci. Widzia³ w jego ¿yciu adekwatn± odpowied¼ na wo³anie wspó³czesnego mu ¶wiata o autentyzm ¿ycia wiar±. Szczê¶liwcami byli piêtnastowieczni Polacy, Czesi, Niemcy i inni, którzy gromadzili siê t³umnie, aby s³uchaæ s³ów ¶wiêtego kaznodziei. Nawracali siê i czynili pokutê, zmieniaj±c swe ¿ycie, pod wp³ywem jego rad w konfesjonale.

Drodzy, czy¿ my, ¿yj±cy ponad pó³ tysi±ca lat od ¶mierci Patrona „Dukielki”, nie jeste¶my równie szczê¶liwi, jak tamci w Dukli, Kro¶nie, Krakowie, Poznaniu i Lwowie? Ale¿ tak! Naszym oczom pozwoli³ Bóg obserwowaæ w podziwie ¶wiête ¿ycie Polaka na Stolicy Piotrowej. Nasz duch karmiony by³ przez æwieræ wieku Bo¿ym s³owem tyle razy g³oszonym przez Papie¿a na polskiej ziemi. S³ucha³ Jana Paw³a II ca³y ¶wiat: chrze¶cijañski, muzu³mañski, ¿ydowski i neopogañski. Modlili siê z nim przedstawiciele wielkich religii w Asy¿u. Po radê do Watykanu przyje¿d¿ali najwa¿niejsi politycy ¶wiatowi. Tylko nasi, polscy w³adcy rzucali mu k³ody pod nogi. W obawie przed gniewem polskich robotników z trudem godzili siê na pielgrzymki Ojca ¦wiêtego do Ojczyzny. W transmisjach medialnych wyszukiwali puste miejsca na ulicach i stadionach, k³amliwie przekazuj±c ¶wiatu wiadomo¶ci o znikomym zainteresowaniu rodaków wizyt± Papie¿a-Polaka. On jednak zawsze mia³ ¶wiadomo¶æ, ¿e „mówi dla nas i za nas”.

Przybywaj±c do Dukli, mo¿na dostrzec na skrzy¿owaniu miêdzy klasztorem a miastem ¿ebracz± wrêcz postaæ schorowanego, ociemnia³ego zakonnika stoj±cego obok wysokiego krzy¿a ze splecionymi solidarnie, wo³aj±cymi o pomoc do Chrystusa, ludzkimi rêkami. Spotkanie z tym figuratywnym symbolem naszych czasów przywodzi na my¶l pracowite dzie³o ¿ycia duszpasterza i zakonnika, ojca Jana Duklana. I o tym równie¿ przypomnia³ Papie¿ swoim s³uchaczom na spotkaniu w klasztornym ko¶ciele, cytuj±c historyczne ¶wiadectwa.

Zapiski mówi±, i¿ pomimo staro¶ci i utraty wzroku, ¶w. Jan z Dukli pracowa³ nieprzerwanie, prosi³, by mu odczytywano kazania, aby móg³ dalej nauczaæ. Szed³ do konfesjona³u po omacku, aby nadal nawracaæ i prowadziæ do Boga.

Moi drodzy, nikt nam nie wyrwie z serca obrazów pokazuj±cych ostatnie lata ¿ycia naszego b³ogos³awionego Ojca ¦wiêtego. Stary, schorowany Papie¿, który do koñca chce s³u¿yæ Ko¶cio³owi na tym stanowisku, na które powo³a³ go Jezus Chrystus. Media ¶wiatowe sugerowa³y jego abdykacjê, rzekomo lituj±c siê nad jego losem. Mówiono, ¿e nowy papie¿ mo¿e uczyniæ wiêcej dla Ko¶cio³a. Tymczasem On z wielkim trudem poruszaj±c siê przy o³tarzu, ukrywa³ gorzki ból i s³u¿y³ nadal. Naucza³ do ostatka, a¿ struny g³osowe odmówi³y mu pos³uszeñstwa przy mikrofonie. W tym steranym pracowito¶ci± ciele ¿y³ wiecznie m³ody Duch. ¦wiêty Duch! Jan Pawe³ II swym cierpieniem da³ ¶wiatu wiêcej ni¿ niejeden zdrowy przywódca. W godzinie konania zgromadzi³ rozmodlone tysi±ce na placu ¶w. Piotra i tysi±ce tysiêcy przy odbiornikach masowego przekazu na ca³ym ¶wiecie. Jego ¶mieræ by³a powrotem do domu Ojca, a jego pogrzeb by³ z³o¿eniem ludzkiej nadziei w przebite rêce Chrystusa i by³ emanacj± chrze¶cijañskiej wiary w Zmartwychwstanie.

Odwiedzaj±c klasztor bernardynów w Dukli w przeddzieñ kanonizacji, od o³tarza - gdzie zosta³y z³o¿one czcigodne szcz±tki zakonnika - snu³ Jan Pawe³ II o¿ywiaj±c± refleksjê na temat ¼ród³a, z którego wyp³ywa doskona³o¶æ chrze¶cijanina. Refleksja by³a skierowana do dusz tych, którzy przyszli na spotkanie z Ojcem ¦wiêtym, a je¶li do dusz, to znaczy tak¿e do nas na tej borowickiej ³±ce.

¦wiêto¶æ b³ogos³awionego Jana wynika³a z jego g³êbokiej wiary. Ca³e jego ¿ycie i gorliwo¶æ apostolska, umi³owanie modlitwy i Ko¶cio³a, wszystko to by³o oparte na wierze. By³a ona dla niego si³±, dziêki której potrafi³ wszystko to, co materialne i doczesne, odrzuciæ, by po¶wiêciæ siê temu, co Bo¿e i duchowe.

Drodzy czciciele ¶w. Jana, zgromadzeni wokó³ o³tarza w tej uroczej, karkonoskiej Dukielce, koñcz±c to odpustowe rozwa¿anie, pozwolê sobie skierowaæ do was te same s³owa, które wypowiedzia³ b³ogos³awiony Jan Pawe³ II w Dukli dnia 9 czerwca 1997 roku Pañskiego.

Bracia i Siostry, czêsto nawiedzajcie to miejsce! Ono jest wielkim skarbem waszej ziemi, bo tu przemawia Duch Pana do ludzkich serc za po¶rednictwem waszego ¶wiêtego rodaka. Mówi On, ¿e ¿ycie osobiste, rodzinne i spo³eczne trzeba budowaæ na wierze w Jezusa Chrystusa. Wiara bowiem nadaje sens wszystkim naszym wysi³kom. Pomaga odkrywaæ prawdziwe dobro, ustala prawid³ow± hierarchiê warto¶ci, przenika ca³e ¿ycie. Jak trafnie wyra¿aj± to s³owa z Listu ¶w. Jana Aposto³a: "Wszystko, co z Boga zrodzone, zwyciê¿a ¶wiat; tym w³a¶nie zwyciêstwem, które zwyciê¿y³o ¶wiat, jest nasza wiara" (por. 1 J 5, 4).

Z wiar± w Jezusa Chrystusa, poprzedzeni przez ¶w. Jana z Dukli i b³. Jana Paw³a II – dwóch wielkich i zaszczyt przynosz±cych naszej Ojczy¼nie Polaków – id¼my bez obawy w nasz± przysz³o¶æ. Bóg przecie¿ idzie z nami! Jak ongi¶ z patriarch± Jakubem - idzie z nami!
Amen.





2011-07-18


Wicej