JAN PAWE£ II:

Ka¿dy musi byæ przygotowany

do tego, ¿e stanie

przed Panem i Sêdzi±.


Rozwi

KAMIEÑ NA KAMIENIU
Ks. Miros³aw Drzewiecki
Warszawa, 16.11.1986r.
Ko¶ció³ ¶w. Krzy¿a

Kazanie radiowe na 33. Niedzielê zwyk³±, Rok C

"Przyjdzie czas,
kiedy z tego na co patrzycie,
nie zostanie kamieñ na kamieniu".(£k 21,6)

Jezus mówi o mie¶cie. Mówi o mie¶cie, które kocha. Kocha, bo ono jest domem Ojca. Jest najpiêkniejszym domem, jaki ludzie potrafili zbudowaæ Ojcu na ziemi. Jezus mówi o zburzeniu miasta. Mówi o straszliwej tragedii, która przyniesie miastu zag³adê. Nie zostanie kamieñ na kamieniu. Zatrzês± siê posady i run± wspania³e, z³ocone sklepienia, przestronne kru¿ganki, dziedziñce, stare ulice, potê¿ne bramy. Padnie ¶wi±tynia, zbezczeszczone bêdzie ¦wiête ¦wiêtych i o³tarz ofiarniczy, zrabowane bêd± sprzêty liturgiczne. Zostanie rumowisko, ¿a³osne ¶wiadectwo dawnej ¶wietno¶ci wybranego narodu. Zostanie tylko ¶ciana p³aczu, do której bêd± pielgrzymowaæ synowie Abrahama przez d³ugie wieki. Ca³y ten obraz widzia³ Jezus w duszy swojej. By³ to obraz proroczy.
W siedemdziesi±tym roku naszej ery ten obraz sta³ siê dymi±c± rzeczywisto¶ci±. Rzymianin stan±³ na gruzach, pe³en chwa³y i dumy z dokonanego dzie³a wojennego. Grek, przypadkowy przechodzieñ, móg³ mieæ pretensje do Rzymu o barbarzyñstwo i psucie smaku estetycznego. Jezus-Prorok, ¯yd, zap³aka³. Nie nad bramami, dziedziñcami czy sklepieniami. Jezus p³aka³ nad lud¼mi, bo nie rozpoznali czasu Bo¿ego nawiedzenia (por. £k 19,44).
Co za tragiczna pomy³ka, jaki¿ paradoks! Budowali przecie¿ na chwa³ê Boga. Zapamiêtali siê w budowaniu. Wszystko oddali na tê budowê. Mia³a byæ czê¶ci± ich ¿ycia, czê¶ci± z odwiecznej chwa³y Boga. Sta³a siê ich rado¶ci±, ich wywy¿szeniem, ich pysznieniem siê… I tak zapomnieli o Bogu. Zapomnieli o suwerenno¶ci Boskiej obietnicy zapowiadaj±cej Mesjasza. Siebie postawili na miejsce odwiecznego Autorytetu. To Bóg mia³ teraz obowi±zek radziæ siê uczonych w Pi¶mie, jakie warunki ma spe³niaæ przychodz±cy Mesjasz. A kiedy Bóg w pe³nej swej wolno¶ci – nie pytaj±c nikogo – pos³a³ swojego Jednorodzonego Syna na ziemiê, wzgardzili Nim i zabili, powiesiwszy rêkami swych naje¼d¼ców i okupantów na drzewie krzy¿a.
Bogu nie mo¿e podobaæ siê pycha ludzka, która siebie sadza na tronie chwa³y Bo¿ej. To jest grzech najciê¿szy - detronizacja Boga w ¶wiecie i w sercu cz³owieka. Tak by³o na pocz±tku historii, gdy budowano wie¿ê Babel, tak sta³o siê i podczas najazdu rzymskich legionów pod wodz± cezara Tytusa na piêkne miasto Jeruzalem. Podobnie zreszt± nie osta³ siê sam Rzym, który cesarzy czyni³ bogami, aby panowaæ nad ¶wiatem. Pycha ludzka da³a pocz±tek, pod os³on± stanowionego ludzkiego prawa, wszelkiemu barbarzyñstwu w dziejach ludzko¶ci. Gdy dzi¶ zwracamy siê w stronê historii, ze zgroz± musimy patrzeæ, jak narasta wci±¿ przez stulecia tragiczne gruzowisko pychy, blu¼nierstwa i zbrodni ludzkich. Cz³owiek, który przebiera siê za boga, jest straszniejszy od najdzikszej bestii!
Jednocze¶nie zauwa¿amy, ¿e cz³owiek jest jak ¿ebrak bezdomny, w ca³ym kosmosie najbardziej godny politowania. Tyle w nim pot³uczonego piêkna, tyle odruchów prawdy, tyle ¶ladów pogubionego dobra. Cz³owiek móg³by to wszystko mieæ w sobie w ca³ej pe³ni, a jednak dowiaduje siê o tym z nêkaj±cej go nieustannie têsknoty i z pragnienia doskona³o¶ci. Cz³owiek jest jak otwarta koncha gotowa przyj±æ nieograniczone wprost zdroje wiary, nadziei i mi³owania, a jednak w bole¶ciach marzy o szczê¶ciu. Jak¿e czêsto cz³owiek przeczuwa otaczaj±c± go przestrzeñ ¶wiêto¶ci, a przecie¿ nie potrafi jej zamkn±æ w swojej duszy. Czêsto kuleje jak biblijny patriarcha Jakub po przegranej walce z Bogiem, a równocze¶nie w jego snach anio³owie wstêpuj± do otwartego nieba i zstêpuj± na ziemiê. Nieraz Bóg dotyka cz³owieka, tn±c jego ¿ycie niby oracz lemieszem orn± ziemiê. I ¶wieci Bogu w twarz cz³owiecza g³êboka rana, któr± gdyby chcieæ zaleczyæ, zabli¼niæ, czy uciec od niej, straci³oby siê zdolno¶æ odczuwania tak szczê¶cia jak i nieszczê¶cia.
Kim¿e wiêc jeste¶, cz³owieku? Czy nie ptakiem z³apanym we w³asne skrzyd³a? – Nie! M±dry poeta oponuje. Wielk± niewiadom± o cz³owieku zamienia na Tajemnicê cz³owieka:

"Nie tylko cz³owiek modli siê do niebios.
Niebiosa modl± siê do cz³owieka
W nieustannym przewidywaniu,
¯e jest w nim ukryty Bóg".
(Roman Brandstaetter)
By³aby to tylko piêkna metafora, przynosz±ca ulgê zmêczonemu poecie, gdyby nie Betlejem – koronny ¶wiadek spe³niaj±cej siê obietnicy; gdyby nie historyczny, ludzki czas, w którym niebiosa – jak rosê – spu¶ci³y Sprawiedliwego na ziemiê. Bóg sta³ siê cz³owiekiem, aby cz³owiek odnalaz³ w sobie Boga.
Tak wiêc nie przebieranie siê za boga, ale odnalezienie! Pokorne odnalezienie Boga i wspólne z Nim odbudowywanie tego, co runê³o. Pokorne i wytê¿one stawianie na nowo kamienia na kamieniu. Gdy chodzi o wnêtrze ludzkie, ta odbudowa nie by³aby mo¿liwa, gdyby sam Jezus nie chcia³ byæ we mnie kamieniem wêgielnym. To prawda, ¿e Chrystus nigdy nie przestanie na ziemi byæ znakiem sprzeciwu, ale je¿eli siê nañ zgodzê, je¿eli przyjmê otwartym sercem tego Boskiego Budowniczego, to nie roztrzaskam siê o ten kamieñ, ani on mnie nie zmia¿d¿y (Mt 21,44).
Chrystus, którego przyzywam, gdy przyjdzie do mnie, có¿ przyniesie? Czy tylko lito¶æ? – Nie! On jest Mi³o¶ci±. Jest Bogiem bogatym w mi³osierdzie (Ef 2,4).To On wzi±³ wszystkie moje choroby duszy ze sob± na krzy¿. On wleje koj±c± oliwê w moj± bole¶nie otwart± ranê. On wype³ni mnie darami Ducha. On pozbiera wszystkie okruchy prawdy, dobra i piêkna i u³o¿y w sensown± ca³o¶æ. On mnie odnowi!
Na koniec we¼mijcie ze mn±, bracia i siostry, prorock± Ksiêgê Malachiasza i czytajmy wspólnie, i módlmy siê. "Oto nadchodzi dzieñ pal±cy jak piec, a wszyscy pyszni i wszyscy wyrz±dzaj±cy krzywdê bêd± s³om±, wiêc spali ich ten nadchodz±cy dzieñ". Bo¿e mi³osierny, obroñ mnie od pychy i nienawi¶ci, i od pogardy. Dla tych, którzy przebieraj± siê za bogów, by w majestacie prawa niszczyæ ¿ycie ludzkie, b³agamy Ciê o ¶wiat³o i skruchê serca. Przyprowad¼ ich drog± pokuty do ¼ród³a odrodzenia duchowego. A wszystkim oddaj±cym cze¶æ Twemu Imieniu niech "wzejdzie s³oñce sprawiedliwo¶ci i uzdrowienie w jego promieniach"(Ml 3,19-20). Amen.

2010-10-04


Wicej