JAN PAWE£ II:

Ka¿dy musi byæ przygotowany

do tego, ¿e stanie

przed Panem i Sêdzi±.


Rozwi

DZIEÑ ZWYCIÊSTWA
Ks. Miros³aw Drzewiecki
Wroc³aw, 13.12.2009 r.
ko¶ció³ N. Serca P. Jezusa


DZIEÑ ZWYCIÊSTWA
Kazanie podczas Mszy ¶w. w intencji Ojczyzny i Solidarno¶ci
w 28. rocznicê og³oszenia stanu wojennego
(tekst autoryzowany)



"Pokój Bo¿y, który przewy¿sza wszelki umys³,
bêdzie strzeg³ waszych serc i my¶li w Chrystusie Jezusie"(Flp 4,7).

Drodzy bracia i siostry!
Gromadzimy siê od¶wiêtnie dzisiaj, 13 grudnia. Nikt tego dnia nie wpisywa³ uroczy¶cie do kalendarza Solidarno¶ci. Oddolnie i spontanicznie uznany zosta³, jako dzieñ pamiêci solidarnych Polaków. Czy¿ to nie paradoks? Bo to nie my powinni¶my siê cieszyæ, bo to przeciwko nam, przeciwko Narodowi, 28 lat temu wypowiedziano wojnê. Powinni siê cieszyæ genera³owie. Oni tê wojnê przygotowali i noc± adwentow± rozpoczêli pacyfikacjê Solidarno¶ci. Oni wydali rozkaz, by noc± z soboty na niedzielê domy nasze by³y przeczesane przez milicjê i ZOMO, a rankiem na ulice i drogi wyjecha³y czo³gi i wozy pancerne. To oni rozpoczêli terror wojskowo-kartkowy, by nie mo¿na by³o wiêcej zje¶æ, ni¿ w³adza ludowa przewidzia³a. Dlaczego genera³owie siê nie ciesz±? Dlaczego prze¿ywaj± ten dzieñ ponuro, z manifestacjami i nieprzyjaznymi okrzykami pod oknami ich mieszkañ? - Genera³owie nie ciesz± siê, bo przegrali sw± haniebn± wojnê z Narodem. Paradoks tyle smutny, co i sprawiedliwy!

Dzi¶ my mamy prawo do ¶wiêtowania. My, którzy zostali¶my pobici i uwiêzieni w tej wojnie. My, spo¶ród których bardzo wielu wygnano za granicê bez biletu powrotnego. My, spo¶ród których a¿ 104 osobom – jak obliczono i udokumentowano ostatnio - odebrano ¿ycie. Pamiêtanie o tych ofiarach - to w³a¶nie jest powód, dla którego zbieramy siê ka¿dego 13 grudnia. Polska krew przelana dla wolno¶ci Ojczyzny, ka¿e nam przywo³ywaæ dzi¶ pe³ne otuchy s³owa ¶w. Paw³a Aposto³a: „Radujcie siê zawsze w Panu (…) A pokój Bo¿y, który przewy¿sza wszelki umys³, bêdzie strzeg³ waszych serc i my¶li w Chrystusie Jezusie”(Flp 4,4.7). Radujemy siê w Bogu i pamiêtamy o ludziach. Wystarczy dzi¶ przej¶æ wzd³u¿ g³ównego gmachu Politechniki Wroc³awskiej, powoli i z namys³em przygl±daj±c siê ka¿dej planszy wystawy plenerowej. Z ka¿dej bowiem wychyla siê ku przechodniowi twarz, ludzka twarz. S± tam ludzie w ró¿nym wieku – mówiê: s±, a przecie¿ oni nie ¿yj±! Najm³odszy mia³ 17 lat, najstarszy – 75, ksi±dz. S± tam i inni ksiê¿a, s± i kobiety. To oni wo³aj±! Wo³a ich ofiarna krew wsi±kniêta w polsk± ziemiê. Krew utoczona przez wrogów Boga i ludzi. Nasze szlachectwo ducha musi odpowiedzieæ na to wo³anie, na ten krzyk. Dlatego tu jeste¶my z modlitw± na ustach i z pamiêci± w sercu o tych, którzy oddali swe ¿ycie, aby¶my mogli ¿yæ w wolno¶ci. Naturalnie, mo¿na zapytaæ, czy o tak± wolno¶æ walczyli¶my i takiej chcieli¶my Ojczyzny? - Jednak wolno¶æ wywalczyli¶my!

W wojnie jaruzelskiej zwyciêstwo Narodu nie od razu by³o zauwa¿alne. Wrêcz przeciwnie, pierwszy miesi±c przygniót³ nas klêsk±. Pamiêtamy tamte fakty: tragiczne i pocieszaj±ce. Kiedy m³odzi, zziêbniêci ¿o³nierze grzali siê przy rozpalanych ogniskach w ¿elaznych koszach, to w³a¶nie do nich przychodzi³y kobiety - matki i siostry uwiêzionych i internowanych mê¿czyzn - z gor±c± zup± i herbat±. I to by³ pierwszy znak naszego zwyciêstwa! Zamanifestowana zosta³a nasza wewnêtrzna wolno¶æ! To by³ pocz±tek nowego ruchu solidarno¶ci serc i sumieñ chrze¶cijañskich. To mi³o¶æ Chrystusowa kaza³a zobaczyæ w tych m³odych, Bogu ducha winnych, ch³opakach, Polaków równie¿ pognêbionych rozkazami genera³ów. Prawdziwie to by³ pierwszy krok do zwyciêstwa! A je¿eli zsumujemy przez te wszystkie lata dobro dziej±ce siê w¶ród pokrzywdzonych, obliczymy tê rozbudzon± miêdzyludzk± ¿yczliwo¶æ, pomoc niesion± internowanym i ich rodzinom, je¿eli odtworzymy w pamiêci te miejsca i te dni, w których gromadzili¶my siê na modlitwie za Ojczyznê, na kazaniach i wyk³adach obna¿aj±cych k³amstwa komunistów, je¿eli przypomnimy sobie wielotysiêczne pielgrzymki piesze do Jasnogórskiej Królowej Polski - to zobaczymy, ¿e ju¿ wtedy pêka³ sowiecki kolos na glinianych nogach. Wtedy, wbrew nadziei, budowa³a siê prawdziwa, oparta na fundamencie wiary, solidarno¶æ serc. Niech siê nie obra¿± w tej chwili niewierz±cy w Boga solidarno¶ciowcy. Doprawdy nie wiem, ile i jakie powody czynienia dobra ma serce ateisty. Jednak¿e z naszej solidarno¶ci nie wykluczamy nikogo, choæ przez ponad pó³ wieku do¶wiadczali¶my w Polsce z³a i krzywdy od wyznawców niewiary butnej i pysznej, nielicz±cej siê z dobrem innych ludzi. Ostro¿no¶æ wierz±cych jest tu ca³kiem zrozumia³a, bo Polacy wiele wycierpieli od bezbo¿nych nazistów i komunistów. Religijne serce zawsze ma mocne oparcie w nadprzyrodzonej Mi³o¶ci. W ostatnich trzydziestu latach korzystali¶my ze wsparcia wielkiego autorytetu Stolicy Apostolskiej i pobierali¶my m±dro¶æ z osobistej ¶wiêto¶ci, nauczaj±cego nas na ojczystej ziemi, Jana Paw³a II. Ten Czcigodny S³uga Bo¿y moc duchow±, któr± nam przekazywa³, czerpa³ z Chrystusowego Krzy¿a, na którym zosta³o otwarte serce Jezusowe, ¼ród³o nadprzyrodzonej mi³o¶ci. Z tego te¿ ¼ród³a czerpali¶my w stanie wojennym wytrwa³o¶æ i pociechê, i ka¿dy z nas móg³ do³o¿yæ swoj± odrobinê dobra do zwyciêstwa nad komun±.

Drodzy bracia i siostry, dzisiejszy dzieñ pozwala mi na osobiste wspominki. Moje dwa wyroki s±dowe nie le¿a³yby bezczynnie w teczkach, gdyby nie m±dra strategia mego adwokata i wielka pomoc s³u¿b medycznych. Dziêki tym ludziom moje internowanie prze¿ywa³em na miejscu, w szpitalach wroc³awskich. Przypominam sobie równie¿, jak w areszcie na Podwalu wieczorem po godzinie 22 otwar³y siê cicho drzwi celi i w ¶wietle lampy korytarzowej zamajaczy³a postaæ klawisza, który bez s³owa rzuci³ w moj± stronê koc na skrzyniê, na której le¿a³em. Stra¿nik widz±c cz³owieka w sutannie zamkniêtego w celi, przyniós³ drugi koc do przykrycia siê. Widzia³em tam równie¿ poczucie wstydu u milicjanta pilnuj±cego ksiêdza w sutannie i z ró¿añcem w rêku podczas spaceru porannego. Gdy wszystkich innych wiê¼niów zapêdzono z powrotem do cel, mog³em i ja skorzystaæ z prawa ¶wie¿ego oddechu w murach by³ej siedziby gestapo. Podczas spaceru siedz±cy pod murem cz³owiek w mundurze zas³oni³ sobie twarz wielk± p³acht± gazety. Najwyra¼niej wstydzi³ siê. Ten wstyd by³ ¶wiadectwem jakiego¶ dobra drzemi±cego w sercu funkcjonariusza. Drodzy, ka¿dy z Was móg³by dzi¶ daæ ¶wiadectwo dobra otrzymanego, czy przekazanego innym w stanie wojennym! Te dobre wydarzenia, zrodzone z ewangelicznej mi³o¶ci, skupiaj± siê jak promienie s³oñca w soczewce - i skierowane ku pocz±tkowi stanu wojennego - nadaj± dacie 13 grudnia blask zwyciêstwa, podnosz± do rangi dnia nowych narodzin Solidarno¶ci. A z drugiej strony wiemy i znamy historyczne potwierdzenia zasady, ¿e kto ¶wiadomie uderza w drugiego cz³owieka, wcze¶niej czy pó¼niej musi przegraæ. Istotnie wiêc, 13 grudnia to Dzieñ Zwyciêstwa! ¦wiêty Aposto³ Narodów s³usznie wo³a do nas z g³êbi wieków: „Radujcie siê w Panu! Powtarzam wam, radujcie siê”(Flp 4,4).

Dwadzie¶cia osiem lat minê³o od tamtego czasu, a tu znowu s³ychaæ wrogie g³osy, jakby spod ziemi; kiepsko pogrzebana nieboszczka partia chce od¿yæ. Ponawiane s± bezczelne próby medialne o¿ywienia czasów bezbo¿nych i nieludzkich. Obserwujemy od pewnego czasu, jak korzystaj±cy z niezrozumia³ej przychylno¶ci pewnych mediów dwaj genera³owie odpowiedzialni za stan wojenny próbuj± sobie dorabiaæ now± gêbê. Gdyby mogli, jak onegdaj, postawiliby siebie nawet w pierwszym szeregu twórców 10-milionowego ruchu Solidarno¶ci. ¯a³o¶æ i politowanie ogarnia nas, gdy obserwujemy te próby. To¿ trzeba mieæ choæ trochê godno¶ci! Odrobinê szacunku dla siebie!

Moi drodzy, a co dzisiaj s³yszymy w Europie? G³os ze Strasburga wstrz±sn±³ nami. W imiê demokracji pogwa³cono demokracjê. – Oto z podium „obroñców praw cz³owieka” rozlega siê a¿ po Apeniny wyrok: pozdejmowaæ krzy¿e ze ¶cian w klasach szkolnych! G³os szerz±cy niepokój w ca³ej Europie. Falê niepokoju równie¿ na naszej ziemi próbuj± wznieciæ (który to ju¿ raz?) politycy proweniencji lewicowej. Ludzie, którzy nie wierz± w Boga, musz± wierzyæ w walkê z Bogiem. Oto pewna europos³anka, ustami pe³nymi zjadliwej pewno¶ci siebie, pokazuje prawdziw± twarz lewicy: wywalimy krzy¿e ze szkó³ w Polsce! Nie wiem, jak to siê dzieje, ale w tym samym czasie w prasie mo¿na zobaczyæ jej fotografiê udekorowan± czerwono-czarnym kostiumem, z czerwonymi piórami na plecach i rogami na g³owie. Na kogo kreuje siebie ta pani z teatraln± osobowo¶ci± i tupetem z g³êbokiego lasu? Wyrok trybuna³u strasburskiego doda³ pewno¶ci uczniom z wroc³awskiego XIV Liceum Ogólnokszta³c±cego. Troje z nich podpisa³o siê pod petycj± do dyrekcji o zdjêcie krzy¿y w szkole, bo czuj± siê mniej warto¶ciowi wobec wszystkich innych uczniów, wierz±cych. Ich poczucie demokracji ka¿e domagaæ siê usuniêcia znaku wiary, by pozbyæ siê dyskomfortu psychicznego. Z punktu widzenia psychologiczno-religijnego mamy tu prost± prawid³owo¶æ: zagubienie wiary w Boga, jako warto¶ci, wcze¶niej czy pó¼niej rodzi niezno¶n± pustkê wewnêtrzn±. Tak owocuje w duszy grzech. Podejmowana w takiej sytuacji walka z innymi jest po prostu prób± ratowania swego znaczenia i miejsca w ¶rodowisku. Uczniowie zaczêli walkê i bêd± ci±gaæ po s±dach wszystkich, którzy nie uznaj± ich prawa mniejszo¶ci. Wyrok europejskiego trybuna³u da³ im do rêki orê¿. Tak¿e znale¼li siê ju¿ starzy obroñcy praw cz³owieka, obiecuj±c im pomoc.

Obecnie domaganie siê usuniêcia krzy¿y staje siê zwyczajem nowej poprawno¶ci politycznej w Polsce. Oto w Warszawie w ci±gu jednej nocy dokonano usuniêcia przydro¿nych krzy¿y upamiêtniaj±cych ¶miertelne wypadki drogowe. Absurdalna spirala kompleksu krzy¿a byæ mo¿e ujawni siê niezad³ugo w nakazie zlikwidowania wszystkich krzy¿y i figur na podwórkach warszawskich, upamiêtniaj±cych tragiczne losy obroñców Stolicy. Spirala mo¿e doprowadziæ do likwidowania znaku „krzy¿a ¶w. Andrzeja” na niestrze¿onych przejazdach kolejowych. A co z krzy¿em PCK?… Spytacie, absurd? - Tak, absurd na szczytach prawa!

Drodzy bracia i siostry, martwi mnie jeszcze inny aspekt walki z krzy¿ami. Oto w strategii obrony krzy¿a, jakiej u¿ywaj± Europejczycy, nawet wierz±cy katolicy, najwa¿niejszy jest motyw chrze¶cijañskiej kultury. Krzy¿ jest postrzegany jako dwa elementy skrzy¿owane, które od dwudziestu wieków towarzysz± kulturze naszego kontynentu. Nie us³ysza³em jeszcze w tej obronie, ¿e krzy¿ to o³tarz ofiarny, na którym Jezus Chrystus zbawi³ nas przez sw± mêkê i ¶mieræ. Kto chce usun±æ krzy¿ z miejsca naszej publicznej obecno¶ci, ten uderza w twarz nas i naszego Zbawiciela! - Dlaczego katolicy broni± krzy¿a tak wstydliwie, jakby ukradkiem, w jakim¶ zawoalowaniu? We W³oszech premier Berlusconi na znak sprzeciwu wobec sêdziów ze Strasburga, podarowa³ paniom w swym rz±dzie z³ote krzy¿yki. Co za nonsens! Tak nie mo¿na! Musimy zdaæ sobie sprawê, ¿e w tej walce dzieje siê krzywda Jezusowi Chrystusowi. On, Najniewinniejszy i Najmi³osierniejszy, jest obra¿any! Usuwanie krzy¿a z ¿ycia publicznego to nie tylko przeczenie istotnej inspiracji w naszej kulturze, to przede wszystkim rugowanie z publicznej ¶wiadomo¶ci i spychanie do podziemi prywatno¶ci najwiêkszego dzie³a, jakie Bóg podj±³ dla uratowania wiecznego szczê¶cia cz³owieka. Co wiêcej, ¿±danie usuniêcia krzy¿a ze ¶ciany w szkolnej klasie jest brutaln± prób± wypêdzenia Chrystusa z przestrzeni publicznej m³odego pokolenia. Jest to jeden z elementów wyra¼nego zamys³u pozbawienia dorastaj±cego cz³owieka nadprzyrodzonej pomocy w budowaniu wizji dojrza³ego ¿ycia w¶ród ludzi i dla ludzi. Zaplanowany krok na drodze do spo³eczeñstwa ateistycznego.

Drodzy, pytamy wiêc dzisiaj, 13 grudnia roku Pañskiego 2009, jak ewangeliczni s³uchacze: co mamy czyniæ? - Dla nas, wierz±cych, upominaæ siê publicznie o krzy¿ oznacza upominaæ siê o miejsce Chrystusa w nas i po¶ród nas. Najpierw trzeba odrestaurowaæ krzy¿ w naszych sercach i sumieniach. Trzeba postawiæ autorytet Chrystusa na pierwszym i najwy¿szym miejscu. To jest pierwsze zadanie dla ludzi Solidarno¶ci. Drugie zadanie ma wyprowadziæ na zewn±trz nasz± cze¶æ dla Krzy¿a Chrystusowego. Jest to wezwanie szczególne i konkretne, skierowane do obecnych tu profesorów, senatu i rektora: Nie wstyd¼cie siê swojej wiary! Co wiêcej: pokazujcie swoj± wiarê! Mówcie m³odym ludziom o tym, co dla was jest najwa¿niejsze w ¿yciu. Przekonujcie studentów, ¿e nie ma sprzeczno¶ci miedzy nauk± a wiar±. Jan Pawe³ II wielokrotnie w ¶rodowiskach uczelnianych pokazywa³ tê zgodê rozumu i serca. Bowiem ten sam Bóg jest autorem tak praw kieruj±cych ruchem ¶wiatów odkrywanych, jak i zasad rz±dz±cych my¶leniem cz³owieka – odkrywcy. I wreszcie trzecie zadanie: nie oddzielajmy spraw Polski od wiary w Boga. Je¿eli s± w naszej Ojczy¼nie jakie¶ pêkniêcia, szczeliny i g³êbokie ubytki, to trzeba je naprawiaæ, odnawiaæ, kieruj±c siê nauczaniem Chrystusa. Bo naprawdê, historia bez Boga jest histori± zapadania siê w nico¶æ.
Jeszcze raz powiem: Zgromadzi³a nas tutaj krew wo³aj±ca o pamiêæ do Boga i do nas. To jest wo³anie o podniesienie naszego ducha, o odnowienie polskiego duchowego szlachectwa, które nie zawodzi.
Kto ma uszy, niechaj s³ucha. Amen.




2009-12-29


Wicej