JAN PAWE£ II:

Ka¿dy musi byæ przygotowany

do tego, ¿e stanie

przed Panem i Sêdzi±.


Rozwi

Komentarz do czytañ mszalnych (2)

III Niedziela Wielkanocy

£ukasz Ewangelista, w opisie spotkania Mistrza z uczniami na drodze do Emaus, chce pokazaæ rado¶æ przyjació³, aposto³ów i uczniów, jako wspólnoty Jezusa Zmartwychwsta³ego. W tym opowiadaniu mo¿na dostrzec zarys wspó³czesnej nam, posoborowej liturgii Mszy ¶w. Nie nale¿y siê temu dziwiæ, gdy¿ Biblia, dziêki inspiracji Ducha ¦wiêtego w Ko¶ciele, jest ksiêg± ¿yw±, przemawiaj±c± w ka¿dej epoce.

Pierwszy akapit opowiadania, o trzech osobach spotykaj±cych siê na drodze, jest jak scena z naszego ¿ycia. Id±c (np. do ko¶cio³a), niesiemy w sobie wydarzenia, które nas spotka³y, zmartwienia, smutki, brak nadziei, dziwne wie¶ci; tak¿e i rado¶ci… Spotykaj±c siê z innymi lud¼mi, dzielimy siê tym, co w nas jest. Czêsto mo¿na zauwa¿yæ, patrz±c w czyj±¶ twarz, co jest w jego sercu. Jezus zauwa¿y³, ¿e wêdrowcy s± smutni. Nie min±³ ich, nie zostawi³ ich samych z k³opotami. Szed³ z nimi. „Msza ¶w.” zaczê³a siê, gdy Jezus zacz±³ wyrzucaæ im ma³oduszno¶æ, lenistwo umys³u i serca, zbyt ³atwe wyzbycie siê nadziei. To by³ prawdziwy „akt pokuty”. Jezus przebaczy³ im, wskazuj±c na odwieczny plan zbawienia. Zaraz potem nast±pi³a „liturgia s³owa”. Wzruszaj±ca jest ta troska Mistrza, by ukazaæ uczniom, poczynaj±c od Moj¿esza, wszystkie kroki, tak¿e przez cierpienie, przychodz±cego Mesjasza. Bardzo skuteczne by³o s³owo Mistrza, skoro Kleofas i jego towarzysz zaprosili Jezusa do swego domu. Rozpoczê³a siê wiêc „liturgia ofiary”. Najpierw oni ofiarowali Jezusowi go¶cinne serca, miejsce przy stole oraz chleb i wino. Z kolei Jezus wzi±³ w swe rêce chleb, b³ogos³awi³ i podawa³ im. W tym momencie, gdy znikn±³, ofiarowa³ im siebie w Tajemnicy Zmartwychwstania. Trwa³o to tak krótko, jak mgnienie oka, ale wystarczy³o, aby spad³y im ³uski z oczu, by wróci³a nadzieja. Zerwali siê z miejsc i pobiegli do wspólnoty jerozolimskiej. Tam by³ „poca³unek pokoju” i pe³na rado¶ci „komunia ¶wiêta”. Wszyscy wielbili Boga, Ojca niebieskiego, gdy¿ Jezus rzeczywi¶cie zmartwychwsta³ i ukaza³ siê Szymonowi. Uczniowie z Emaus opowiadali, jak spotkali Zmartwychwsta³ego i jak Go poznali przy ³amaniu chleba. U pierwszych chrze¶cijan „³amaniem chleba” okre¶lano celebracjê Pami±tki Pana, czyli Eucharystiê – Mszê ¶w.

 Poniedzia³ek 3. tyg. wielkanocnego.

Czego chce nauczyæ Jezus nazajutrz po rozmno¿eniu chleba nad jeziorem Tyberiadzkim? Co w istocie jest najwa¿niejsze dla cz³owieka? Czy jedzenie nie jest wa¿ne? Przecie¿ wielokrotnie Pan karmi³ wielotysiêczne t³umy s³uchaj±cych Go ludzi. Jedzenie na pewno jest wa¿ne, bo sk±d czerpaliby si³y do s³uchania Go ca³ymi dniami? A jednak ¶w. Jan Ewangelista, pisz±c Ewangeliê pod koniec swego ¿ycia, pamiêta³, ¿e Jezus nie by³ zadowolony z reakcji t³umów na cud rozmno¿enia chleba. Oczywi¶cie, ¿e rozmno¿enie chleba by³o ewidentnym znakiem dowodz±cym, ¿e Jezus przyszed³ od Boga, ale przecie¿ nie przyszed³ na ziemiê dla nape³niania brzuchów swych ziomków. I oczywi¶cie, ¿e mog³o Jezusa cieszyæ uporczywe szukanie Go przez t³umy, ale On nie takiej motywacji oczekiwa³: strach przed nastêpnym poczuciem g³odu. Brak³o s³uchaczom g³êbszej refleksji nad tym, co w istocie dzia³o siê, gdy byli karmieni. Ich my¶lenie ograniczy³o siê do zaspokojenia potrzeb egzystencjalnych, zewnêtrznych. Nie wykazywali g³êbszych potrzeb. A Jezus pragn±³ wzbudziæ w nich g³ód duszy i zupe³nie inne pragnienia.
Wezwanie Jezusa: „Troszczcie siê nie o ten pokarm, który ginie, ale o ten, który trwa na wieki” jest now± szko³± my¶lenia. Dotychczas dostatek w wielodzietnych rodzinach ¿ydowskich uwa¿any by³ za wyraz b³ogos³awieñstwa Bo¿ego. Pan b³ogos³awi³ tu i teraz, na ziemi. Wobec ca³ego narodu Bóg okaza³ sw± mi³o¶æ najwyra¼niej wtedy, gdy dawa³ im mannê, przepiórki i wodê na pustyni. Jezus przyszed³, aby skierowaæ umys³ cz³owieka ku warto¶ciom nieprzemijaj±cym, wiecznym, siêgaj±cym nieba. Ojciec niebieski przez Syna Cz³owieczego, którego naznaczy³ sw± pieczêci± mesjañsk±, chce nauczyæ ludzi nowego, inaczej motywowanego zawierzenia. Nie dla darów otrzymywanych od Boga, ale dla Boga samego i wiecznej wspólnoty z Nim w niebie powinien cz³owiek szukaæ uporczywie Boga na ziemi. Sposób i warunek jest jeden: uwierzyæ i przyj±æ Jezusa, którego Ojciec pos³a³.

Wtorek 3. tyg. wielkanocnego.

Naród wybrany przechowywa³ w swej tradycji pamiêæ o wyj¶ciu z Egiptu i 40-letni± wêdrówkê do ziemi obiecanej. Celebracja Paschy ¿ydowskiej wyrasta³a z wiary, ¿e Bóg karmi±c wielk± karawanê wêdrowców na pustyni, uratowa³ ich od niechybnej ¶mierci. Ten cud ocalenia ¿ycia zawsze by³ dla nich znakiem opieki obecnego w¶ród nich jedynego i prawdziwego Boga. W ca³ej swej historii na ziemi obiecanej ¿ycie religijno-spo³eczne wyrasta³o i budowane by³o na wdziêczno¶ci za uratowane ¿ycie. Przysz³o¶æ narodu opiera³a siê na p³yn±cej st±d nadziei: Bóg nas wybra³, Bóg nas uratowa³, Bóg nam b³ogos³awi tu i teraz. Manna sta³a siê symbolem dostatku doczesnego jako b³ogos³awieñstwa Bo¿ego. Tak± wiarê cenili sobie szczególnie bogaci ¯ydzi, a co mia³a my¶leæ biedota ¿ydowska? Czy Bóg im nie b³ogos³awi, wyrzek³ siê ich? Takiemu my¶leniu sprzeciwia³ siê w³a¶nie Jezus, który niejednokrotnie gromi³ pustkê wewnêtrzn± niesprawiedliwych bogaczy, nazywa³ ich grobami pobielanymi. Nad Jeziorem Tyberiadzkim Jezus zgromadzi³ biednych, g³odnych ludzi i nakarmi³ ich i s³owem swoim, i chlebem cudownie rozmno¿onym. Mówi³ im o nowym, ¿ywym chlebie z nieba. Nie³atwo by³o ten t³um wprowadziæ na nowe tory wiary. Kiedy nakarmieni zaczêli wo³aæ: „Panie, dawaj nam zawsze tego chleba”, Jezus zrozumia³, ¿e ten lud jeszcze mocno tkwi w starotestamentalnym my¶leniu. Co jeszcze Jezus bêdzie musia³ uczyniæ, by ludzie uwierzyli, ¿e to On jest chlebem ¿ycia, ¿e tylko ten nie bêdzie ju¿ ³akn±³ ani pragn±³, kto uwierzy i przyjdzie do Niego?
Dzieje Apostolskie w opisie mêczeñskiej ¶mierci ¶w. Szczepana daj± odpowied¼: trzeba przyj±æ Jezusa moc± wiary jako daru z nieba. M³ody diakon ko¶cio³a jerozolimskiego nape³niony Duchem ¦wiêtym umieraj±c pod gradem kamieni otrzyma³ ³askê wizji uszczê¶liwiaj±cej: niebo otwarte i Jezusa stoj±cego po prawicy Boga. W ten sposób zosta³a nagrodzona jego gor±ca wiara i bezkompromisowe g³oszenie s³owa Bo¿ego. Pierwszy chrze¶cijañski mêczennik, który ca³ym ¿yciem przyj±³ Jezusa, zosta³ przez Jezusa przyjêty do nieba. Wiara w Jezusa Syna Bo¿ego daje pokarm duszy, który prowadzi do ¿ycia wiecznego.

¦roda 29.04, ¶w. Katarzyny ze Sieny.

¦wiêta Katarzyna Benincasa ze Sieny ¿y³a tylko 33 lata, i a¿ 33 lata, bo tyle, ile Jezus mia³, gdy skona³ na krzy¿u. Chcia³a w swym ¿yciu wiele zrobiæ, bo do wielu spraw Pan j± przeznaczy³. Dzisiaj nazwaliby¶my j± „bizneswoman” ¯y³a szybko i dynamicznie, wielowymiarowo. ¯y³a jednocze¶nie jakby na dwu p³aszczyznach swej bogatej osobowo¶ci: by³a mistyczk± zanurzon± w kontemplacji i zarazem by³a znan± osob± w ró¿nych centrach w³adzy politycznej w Europie. By³a nieuczon± dziewczyn±, bo któ¿ w XIV wieku zechcia³by kszta³ciæ dziewczêta z dobrych rodzin, przeznaczone przecie¿ od zawsze do niewie¶cich zajêæ w otoczeniu domowym. Nad jej pismami, które dyktowa³a skrybom, pochylali siê z uwag± królowie, ksi±¿êta i sam papie¿. Rozmowy z ni± w Awinionie prowadzi³ Grzegorz XI. To dziêki jej zabiegom dyplomatycznym ten papie¿ móg³ zakoñczyæ niewolê awinioñsk± i przywróciæ papiestwo Rzymowi. To nie do wiary, ile dobra móg³ Pan uczyniæ przez absolutne pos³uszeñstwo Katarzyny woli Bo¿ej. Jej moc i celno¶æ dzia³ania wyp³ywa³a jak ¶wiat³o m±dro¶ci z jej ¶wiêtej duszy, do której Bóg nieustannie przemawia³. Katarzyna maj±c 16 lat przywdzia³a w 1363 roku habit dominikañski trzeciego zakonu. ¯y³a g³êbokim duchem pokuty, umartwienia i pracy nad sob±. Jedynie Bóg wie, ile przecierpia³a w swym ¿yciu, wykonuj±c zadania dla ratowania pokoju i mi³o¶ci w Ko¶ciele. Jej ¿ycie od dzieciñstwa by³o ofiarowane przez ni± sam± w ca³o¶ci jedynemu Panu – Jezusowi. On by³ jej Oblubieñcem i traktowa³ j± jak swoj± mistyczn± oblubienicê. Na znak za¶lubin mistycznych Chrystus w jednej z wizji nadprzyrodzonych podarowa³ jej obr±czkê, jak± ofiaruj± sobie ma³¿onkowie na znak wiernej mi³o¶ci. Zdumiewa³a wszystkich sw± m±dro¶ci± i pokor±. 1 kwietnia 1375 roku Pan Jezus w nastêpnej wizji mistycznej ofiarowa³ jej stygmaty, czyli krwawe rany na sercu, d³oniach i stopach. Katarzyna, lewituj±c na modlitwie, prosi³a swego Oblubieñca, aby te rany nie by³y widoczne, by nikt z otoczenia nie zauwa¿y³ tego nies³ychanego wyró¿nienia. Pan odebra³ widoczno¶æ jej stygmatów, ale bólu, jaki dawa³y Mu rany na krzy¿u, nie cofn±³. Cierpia³a i umiera³a jak Chrystus w dniach swej mêki zbawczej.
Czas ¶wiêtej tercjarki by³ ca³kowicie po¶wiêcony Chrystusowi: albo gdy zak³ada³a nowe klasztory dominikañskie czy te¿ w podró¿ach mediacyjnych, albo w zaciszu klasztornym, gdzie rozmawia³a z Bogiem i przelewa³a swe my¶li, dyktuj±c, na papier. Jezus zabra³ ja do domu Ojca 28 kwietnia 1380 roku w Rzymie. Papie¿ Pius II kanonizowa³ Katarzynê w 1461 r. Pozosta³y po niej trzy dzie³a: „Dialog o Bo¿ej opatrzno¶ci”, „Listy” oraz „Modlitwy”. Pisma te do dzi¶ poruszaj± i inspiruj± dusze pobo¿ne w Ko¶ciele. Papie¿ Pawe³ VI 4 pa¼dziernika 1970 roku za g³êbiê i piêkno jej nauczania zawartego w pismach og³osi³ Katarzynê Sieneñsk± doktorem Ko¶cio³a.

Czwartek 3. tyg. wielkanocnego.

Mo¿e byæ ciekawa odpowied¼ na pytanie: dlaczego Etiopczyk czyta w podró¿y ksiêgê proroka Izajasza? Ciekawa tak samo jak odpowied¼ na inne pytanie: dlaczego na pustej drodze z Jerozolimy do Gazy znalaz³ siê aposto³ Filip? Dzieje Apostolskie opowiadaj±ce o pierwszej ewangelizacji staro¿ytnego Ko¶cio³a, ¶wiadcz± dobitnie, ¿e dzie³em g³oszenia Dobrej Nowiny kieruje Duch ¦wiêty. Poganin szukaj±cy Boga w ksiêgach Starego Testamentu staje siê uczestnikiem zbawiaj±cej Prawdy Bo¿ej, nie gdzie¶, kiedy¶ w historii, ale tu i teraz, na drodze, w podró¿y. Na zewn±trz widaæ, ¿e wóz bogatego urzêdnika królewskiego osi±gn±³ ju¿ cel podró¿y i wraca. Tymczasem duchowe spojrzenie na tê drogê pozwala zobaczyæ co¶ wiêcej. To Bóg zbli¿a siê do cz³owieka. Bo cz³owiek jest zawsze celem Boga wchodz±cego w historiê ¶wiata. Autor Dziejów Apostolskich notuje, ¿e dworzanin wracaj±c z Jerozolimy zbli¿y³ siê do jakiej¶ wody. Ogl±d wewnêtrzny, przez pryzmat wiary, pozwala ujrzeæ, i¿ jest odwrotnie: do spragnionego cz³owieka przybli¿y³o siê ¬ród³o jego zbawienia. Przez katechezê aposto³a Filipa poszukuj±cy umys³ poganina, cz³owieka dobrej woli, zosta³ nape³niony Prawd±. Pragnienie chrztu wyra¿one przez Etiopa, by³o dla jego duszy pierwszym wyra¼nym darem Boga. By³ to dar zdumiewaj±cy nawet dla samego Filipa. Jako g³osiciel Dobrej Nowiny by³ przecie¿ prostym cz³owiekiem wziêtym od ³odzi i sieci rybackich, ale dzia³a³ w nim Duch ¦wiêty, który uczy³ i przypomina³ s³owa otrzymane od Jezusa: „Nikt nie mo¿e przyj¶æ do mnie, je¿eli go nie poci±gnie Ojciec, który mnie pos³a³”.
Aposto³ w tym spotkaniu z poganinem dojrza³ jeszcze jedn± prawdê, nie³atw± do pojêcia przez pobo¿nego ¯yda, mianowicie, ¿e Dobra Nowina zosta³a przyniesiona przez Mesjasza nie tylko dla narodu wybranego. Na tle tego spotkania, jak¿e inaczej, ja¶niej, musia³y wybrzmiewaæ w duszy Filipa s³owa Jezusa: „Chlebem, który ja dam, jest moje cia³o za ¿ycie ¶wiata”. Uniwersalizm chrze¶cijañski, dziêki dzia³aniu Ducha ¦wiêtego, powoli, lecz skutecznie przeciera³ szlaki my¶lowe w jerozolimskim Ko¶ciele.

Pi±tek 3. tyg. wielkanocnego.

Wydarzenie z Szaw³em pod Damaszkiem jest lapidarne i tajemnicze. Lapidarne, bo po prostu mo¿na opowiedzieæ je w kilku zdaniach. M³ody i pewny siebie Szawe³ w podró¿y do Damaszku spada z konia, jakby powalony przez kogo¶, rozmawia z kim¶ niewidzialnym, a przy tym ¶lepnie i traci zupe³nie si³y fizyczne. Przyjaciele musz± do doprowadziæ do miasta i opiekuj± siê nim przez trzy dni. Historia ta jednak szybko nabiera rozmiarów tajemniczych. Oto w innej dzielnicy Damaszku Ananiasz, który z chrze¶cijanami ¿ydowskimi obawia³ siê najgorszych konsekwencji wizyty przybysza z Jerozolimy, po nadprzyrodzonym widzeniu i rozmowie z Panem, przychodzi do Szaw³a i wita go jak przyjaciela. Szawe³ odzyskuje si³y i wzrok. Doznaje o¶wiecenia Ducha ¦wiêtego i Ananiasz nie waha siê udzieliæ Chrztu ¶w. temu, którego Jezus wybra³ dla zaniesienia Jego imienia „do pogan i królów, i do synów Izraela”. Szawe³ staje siê Paw³em. W ten sposób otwar³a siê brama na drodze chrze¶cijañskiej do ca³ego ¶wiata.
Po dwóch tysi±cach lat Ko¶ció³ zdumiewa siê i raduje szeroko s³yszan± w ca³ym ¶wiecie Dobr± Nowin±. Rok ¶w. Paw³a rozpoczêty przez Benedykta XVI w dniu 28 czerwca ubieg³ego roku i który bêdzie trwa³ do uroczysto¶ci ¶wiêtych aposto³ów Piotra i Paw³a w bie¿±cym roku, jest wyrazem wdziêczno¶ci nie tylko za prekursorskie dzie³o ewangelizacji pogan dokonane przez ¶w. Paw³a aposto³a, ale równie¿ za g³êbiê teologiczn± jego listów, które przez ca³e wieki od¿ywiaj± mi³o¶æ Ko¶cio³a do Chrystusa Pana.
Zastanawiaj±ce jest, sk±d Pawe³ czerpa³ wiedzê i si³y do tak gigantycznego wysi³ku ewangelizacji ¶wiata. Odpowied¼ jest jedna: moc ewangelizacji Pawe³ czerpa³ z osobistego spotkania mistycznego z Jezusem. Nie tylko uwierzy³ w Syna Bo¿ego, ale równie¿ wierzy³ Jezusowi, ¿e na¶laduj±c Go, tak¿e w cierpieniu, zdobêdzie cel swego ¿ycia: zbawienie wieczne. Ewangelia g³oszona przez ¶w. Paw³a by³a tak jasna i pe³na, ¿e sam Piotr z pe³nym uznaniem poleca³ lekturê jego pism. W mistycznym przekazie wiedzy wlanej aposto³ Pawe³ us³ysza³ tê sam± prawdê, jak± pozna³ Piotr i inni aposto³owie od Jezusa w nauczaniu ustnym, np. w Kafarnaum.
¦w. Pawe³ jest tak¿e przyk³adem nadziei, któr± Jezus wlewa w duszê cz³owieka nawet dalekiego od prawdy, gdy tylko potrafi nas³uchiwaæ wewnêtrznego g³osu, a tak¿e, gdy zechce przyj±æ ze spokojem dar cierpienia.

Sobota 3. tyg. wielkanocnego.

Jezus ¿±da wiary. Ma to byæ wiara absolutna, czyli z ca³kowitym zawierzeniem Mu, uznaniem Jego autorytetu, wrêcz uzale¿nieniem siê od Niego i z wykluczeniem wszystkiego, co siê Mu sprzeciwia. Gdyby Jezus nie by³ Prawd±, nie móg³by takiej wiary ¿±daæ. Ale czy tak± wiarê mo¿e daæ cz³owiek cz³owiekowi? Mo¿e, chocia¿ nie ka¿dy. Do¶wiadczenie Jezusa z uczniami w synagodze w Kafarnaum mówi wyra¼nie, ¿e nie ka¿dego staæ na ca³kowite zawierzenie drugiemu. Ka¿dy cz³owiek ma swoj± w³asn± liniê my¶lenia, budowan± przez zdobywan± wiedzê i codzienne do¶wiadczenie. Jest do niej mocno przywi±zany, bo jest to wa¿na cz±stka w³asnego „ja”. Wielu uczniów us³yszawszy naukê o Eucharystii, podan± w i¶cie szokuj±cy sposób: „Cia³o moje jest prawdziwym pokarmem…”, odesz³o od Mistrza. Po prostu stwierdzili, ¿e s± to s³owa tak sprzeczne z ich systemem my¶lenia i warto¶ciowania, ¿e nie da siê ich s³uchaæ. Ciekaw± wskazówkê podaje tu ewangelista Jan, zauwa¿aj±c, ¿e Jezus „od pocz±tku wiedzia³, którzy to s±, co nie wierz±”.
Co trzeba wiêc zrobiæ, by przyj±æ za prawdziwe s³owa tak trudne do zrozumienia? Co zrobi³ Piotr i reszta uczniów? Poznali i uznali autorytet Jezusa – ¿e jest ¦wiêtym Boga, który zna Prawdê. Uczynili co¶ wiêcej, powierzyli Jezusowi swoje ¿ycie. Wzruszaj±ca jest ich bezradno¶æ wobec nauki o Eucharystii: „Panie, do kogó¿ pójdziemy?”, ale te¿ zdumiewaj±ca jest wola pozostania z Jezusem: „Ty masz s³owa ¿ycia wiecznego”. Po prostu, Ty jeste¶ absolutnie prawdomówny, bo znasz Prawdê z wysoka.
Dzisiejszy patron dnia, ¶w. Atanazy Wielki, bp i dr Ko¶cio³a ¿y³ w IV wieku w Aleksandrii. Zostawi³ wspania³e pisma, w których zdecydowanie i m±drze rozprawia³ siê z heretyck± nauk± arian, zaprzeczaj±ca bóstwu Jezusa. W pamiêci Ko¶cio³a pozosta³ przede wszystkim jako g³êboko wierz±cy wyznawca Jezusa Chrystusa. W swoim 45-letnim pos³ugiwaniu biskupim, dla obrony swej wiary, by³ wypêdzany przez cesarzy a¿ piêciokrotnie z Aleksandrii. W sumie na wygnaniu prze¿y³ 17 lat. Cierpia³, ale nie zaniecha³ walki o Prawdê, bo absolutnie zaufa³ Jezusowi. Uwierzy³ i zawierzy³.

2008-09-22


Wicej