JAN PAWE£ II:

Ka¿dy musi byæ przygotowany

do tego, ¿e stanie

przed Panem i Sêdzi±.


Rozwi

Komentarz do czytañ mszalnych (1)

Od Niedzieli Palmowej do soboty III Niedzieli Wielkanocy.
Rok B


1.      Niedziela Palm, 5 kwietnia 2009 - Procesja
W ka¿dej procesji Ko¶ció³ wyra¿a sw± wielk± têsknotê za pe³ni± Królestwa Bo¿ego. Dynamika wiary chrze¶cijañskiej wyra¿a siê w pochodzie za Chrystusem, który prowadzi wierz±cych na spotkanie z Ojcem. Dzieñ za dniem zbli¿amy siê do celu naszego ¿ycia – poznaæ Ojca i zamieszkaæ w domu Ojca. Aby znaæ Ojca, który jest w Niebie, trzeba poznaæ Syna, który jest po¶ród nas, idzie z nami, przewodzi nam. Sam Jezus pouczy³: Kto mnie widzi, widzi i Ojca mego. Aposto³owie nie uczyli siê Dobrej Nowiny siedz±c w swych ³odziach i czyszcz±c sieci, oni poszli za Nim. W drodze poznawali tajemnice Królestwa Bo¿ego. W pierwszych wiekach chrze¶cijañstwo nazywano „drog±”.
Liturgia procesji z palmami ma nam wiele do ofiarowania. Otwieramy wewnêtrzny teatr naszej biblijnej wyobra¼ni, patrzymy i uczymy siê. - Co wiêc ogl±damy poprzez opis t³umu entuzjastycznie witaj±cego Jezusa? Widzimy samorodn±, czyst±, pozbawion± jakiejkolwiek interesowno¶ci, wrêcz ¶wiêt± spontaniczno¶æ. Jak bardzo musia³y byæ przepe³nione têsknot± za Mesjaszem dusze tych ludzi: doros³ych i dzieci! Taki entuzjazm nie rodzi siê z kamienia, czy na zawo³anie. Ta têsknota nie mog³a nie wybuchn±æ tak ¿ywio³ow± rado¶ci±, zobaczyli przecie¿ znanego im Mistrza z Nazaretu na o¶l±tku przybywaj±cego do Jeruzalem. Bezb³êdnie rozpoznali dobrze im znany obraz biblijny z prorockiej zapowiedzi przychodz±cego Mesjasza. Dlatego rwali ga³±zki palmowe i ¶cielili nimi drogê Mesjaszowi, i dlatego te¿ wykrzykiwali i ¶piewali wersety biblijne: Hosanna Synowi Dawidowemu. B³ogos³awiony, który przychodzi w imiê Pañskie. Jezus nie broni³ ludziom tej rado¶ci, co wiêcej, ostro zareagowa³ na zgorszenie faryzeuszy domagaj±cych siê: Panie, zabroñ im! - ¦wiat ma siê cieszyæ z nadej¶cia czasów mesjañskich, kamienie maj± wo³aæ! Z ust do usta ma byæ podawana ta wiadomo¶æ.  Czego mo¿emy nauczyæ siê od tamtych jerozolimczyków? Mo¿e w³a¶nie tej bezinteresownej spontaniczno¶ci w wyra¿aniu swych uczuæ religijnych? Mo¿e powinni¶my siê wyzbywaæ fa³szywego wstydu i lêkania siê publicznego wyznawania wiary? Trzeba nam dostrzec, ile w nas jest (a ile brakuje) autentycznej têsknoty za Bogiem? Dzisiejszy cz³owiek ma wiele do nauczenia siê od wspó³czesnych Jezusowi mieszkañców ziemi ¶wiêtej.


2.      Niedziela Palm - Pasja
Bóg nie dla chwa³y ziemskiej pos³a³ swego Syna na ¶wiat, lecz po to, by przyprowadzi³ z powrotem ludzko¶æ do domu Ojca. Tak wielkie dzie³o wymaga wielkiej ofiary. Dlatego tê niedzielê nazywamy równie¿ Niedziel± Mêki Pañskiej i widzimy Jezusa wychodz±cego z Jerozolimy z krzy¿em na ramionach. Jezus, jak mówi prorok Izajasz, poda³ grzbiet swój bij±cym, nie zas³oni³ swej twarzy przed zniewagami i opluciem. Poni¿y³ samego siebie a¿ do ¶mierci na krzy¿u. Jezus odda³ Ojcu swoje ¿ycie, swoj± mêkê i swoj± ¶mieræ za nas i dla nas.
Uroczy¶cie odczytywany, czy artystycznie ¶piewany tekst opisu Mêki Pana naszego Jezusa Chrystusa zapowiada ca³y zbli¿aj±cy siê Wielki Tydzieñ. To bêdzie czas wielkich wydarzeñ zbawczych. W odwiecznym planie zbawienia wszystko dzieje siê w wieczno¶ci, a to znaczy, ¿e raz z³o¿ona na krzy¿u Ofiara Chrystusa, trwa przed Bogiem zawsze, bez podzia³u na strefy: by³o, jest, bêdzie. Uczestnicz±c we Mszy ¶w. w którejkolwiek epoce czasu, ludzie staj± na Golgocie pod krzy¿em obok Maryi i Jana, i Magdaleny. Bezkrwawa Ofiara, której kszta³t da³ nam Jezus w Wielki Czwartek, nie wymaga od nas ani patrzenia na zmaltretowane cia³o Syna Bo¿ego, ani ingerowania u oprawców. Jednak¿e Jezus ma prawo spodziewaæ siê od ka¿dego z nas, którzy¶my Mu uwierzyli i zawierzyli, w³±czenia siê w Jego Mi³o¶æ, jak± ma do Ojca i do cz³owieka. W tej Ofierze i Mêce, a wiêc i w Eucharystii, Mi³o¶æ jest najwa¿niejsza, istotna. Id±c na Mszê ¶w., idziemy kochaæ. Id±c ze Mszy ¶w., tak¿e idziemy kochaæ!
Mi³o¶æ nie jest zadaniem ³atwym. Trzeba uruchomiæ nasze dzia³anie, bo bez czynów nie ma mi³o¶ci. Trzeba rozbudziæ nasze my¶lenie, bo bez przemy¶leñ nie bêdzie m±drych czynów. I wreszcie potrzeba rozwoju dobrych, szlachetnych uczuæ. Im to w³a¶nie ma s³u¿yæ liturgia Pasji jako „theatrum sacrum”, czyli ogl±danie w duszy obrazów zbawczego dzia³ania Bo¿ego.
Liturgia Niedzieli Palmowej przeprowadza wierz±cych od tryumfu w¶ród palm do mêki na górze trupiej czaszki. Taka jest ca³a droga Jezusa Chrystusa. Jej szczyt ujrzymy w poranek Niedzieli Zmartwychwstania. I tak± drogê proponuje chrze¶cijañstwo cz³owiekowi wszystkich czasów.


3.      Wielki Poniedzia³ek, 6 kwietnia
Tajemniczy S³uga Jahwe, którego obraz maluje ascetyczn± kresk± prorok Izajasz, stale intrygowa³ my¶l Starego Testamentu. Wielu pobo¿nych i patriotycznych ¯ydów widzia³o w tym obrazie bohatera zbiorowego – naród wybrany. Dopiero w pe³ni czasów, gdy zst±pi³ na ziemiê Syn Bo¿y, mo¿na by³o odczytaæ w³a¶ciwy adres proroctwa mesjañskiego. To Jezus - cichy jak baranek i tak delikatny, ¿e knotka tlej±cego nie dogasi³ i trzciny nad³amanej nie z³ama³ - opluty, zniewa¿ony, wyszydzony, barbarzyñsko zaprowadzony na Golgotê i przygwo¿d¿ony do krzy¿a. Tam kona³ trzy godziny - zmia¿d¿ony robak, a nie cz³owiek. Wzgardzony w mêce, bo nie by³o na co spojrzeæ - dawni Jego s³uchacze przechodzili obok i gorszyli siê. Jezus – S³uga Jahwe - w taki nieprawdopodobny sposób og³osi³ narodom prawo mi³o¶ci najwiêkszej.
Jezus mia³ przyjació³. Zaprosili Go na ucztê, aby podziêkowaæ Mu za cud wskrzeszenia £azarza. Marta po odebraniu brata z objêæ ¶mierci, przygotowywa³a posi³ek i cieszy³a siê, ¿e Jezus zdj±³ z ich domu ¿a³obny ca³un. Go¶cie, których zaproszono, nie umieli powstrzymaæ swej ciekawo¶ci, osobi¶cie chcieli potwierdziæ cud wskrzeszenia, dotkn±æ ¿ywego cz³owieka, który cztery dni le¿a³ martwy w grobie. Sam Cudotwórca nie interesowa³ ich zbytnio. Tylko Maria zachowywa³a siê nadzwyczajnie. Drogocennym olejkiem nardowym nama¶ci³a nogi Jezusowi i w³asnymi w³osami je otar³a.  Nikt z obecnych nie rozumia³ tego rytua³u. Tylko Jezus zna³ prawdê serca kobiety, która wielce umi³owa³a: ta kobieta nama¶ci³a Go na dzieñ Jego pogrzebu. Jezus by³ pewien, ¿e wskrzeszenie £azarza jest zaledwie wygran± potyczk±, trzeba jeszcze stoczyæ zwyciêsk± wojnê ze ¶mierci±.  Nosi³ ¶mieræ jak ranê w swym sercu i by³ ¶wiadomy, ¿e musi siê jej poddaæ, aby j± ostatecznie zwyciê¿yæ. To by³o zadanie dla S³ugi Pana.


4.      Wielki Wtorek, 7 kwietnia
S³uga Jahwe to nie tylko mêczennik, na którego ka¿dy mo¿e podnie¶æ rêkê. To najpierw prorok i nauczyciel. Wybrany przez Ojca niebieskiego od ³ona matki i pos³any, aby ostro przemawiaæ do narodu wybranego. Jego nauczanie ma stawiaæ wyra¼ne granice miêdzy dobrem a z³em. Jego s³owa jak miecz maj± rozcinaæ dobro zro¶niête ze z³em w procesie tworzenia siê przez wieki tradycji ludzkiej. Bêdzie musia³ do¶wiadczyæ nieprzyja¼ni, a nawet nienawi¶ci, mo¿nych tego ¶wiata. Dane mu bêdzie prze¿yæ gorycz za³amania swej misji, ale zawsze bêdzie pewny, ¿e nagroda jego czeka nie u mo¿nych, lecz u Boga. Jahwe po tym kryzysie rozszerzy jego misjê daleko poza granice Izraela. Nauka o Bogu jedynym i prawdziwym nie bêdzie ju¿ obja¶nianiem „Boga plemiennego”, lecz o¶wieci pogan wszystkich kontynentów. Bo¿e zbawienie dotrze do ka¿dego cz³owieka.
Jezus przyj±³ postaæ S³ugi Jahwe na ziemi, choæ wiedzia³, ¿e nie bêdzie Mu oszczêdzone nic  z prze¿ywania kondycji ludzkiej. Tu¿ przed ustanowieniem najwa¿niejszej Pami±tki w Wieczerniku Jahwe dopu¶ci³ do Niego dzia³anie szatana. Kusiciel, któremu przed trzema laty nie uda³o siê zwyciê¿yæ Jezusa na pustyni, teraz bierze odwet za sw± pora¿kê, chce Go zniszczyæ rêkoma przyjació³. To jest najbardziej perfidna metoda szatañska: kuszenie przez kogo¶ bliskiego. Jezus spokojnie obserwuje rozwój sytuacji, nawet ponagla Judasza podaj±c mu kawa³ek umoczonego we wspólnej misie chleba. Judasz w tym momencie otrzyma³ ostatni± szansê wyrwania siê z objêæ szatana, nie skorzysta³ z niej. Zjad³ chleb i wyszed³, i rozci±gnê³a siê nad Jerozolim± noc zdrady, Judasz w niej uton±³.
Jeszcze jeden z bliskich Jezusowi ludzi dozna tej nocy pokusy niewierno¶ci, aposto³ Piotr. On nie bra³ ¿adnego odwetu, pokusa zdrady zaatakowa³o go tylko po to, by mu pokazaæ, jak zgubne jest zadufanie we w³asne si³y. Piotrowi wystarczy³o mi³osierne spojrzenie przechodz±cego przez podwórzec pojmanego Mistrza, by wywin±³ siê z r±k szatañskich. Piotr uratowa³ siebie poprzez ¿al, który pozwoli³ mu gorzko nad sob± zap³akaæ. Jezus czeka³ na ten ¿al, chocia¿ zna³ wcze¶niej wydarzenie z pianiem koguta w tle.


5.      Wielka ¦roda, 8 kwietnia
Dla Jezusa zbli¿aj±ca siê Pascha, ostatnia w Jego ziemskim ¿yciu, by³a uroczysto¶ci± bardzo wa¿n±. Mia³a znaczenie konstytutywne. Postanowi³ j± prze¿yæ z najbli¿szymi dwunastoma przyjació³mi. Po ca³onocnej modlitwie na osobno¶ci Jezus tê Dwunastkê uzna³ za pocz±tek swej nowej rodziny. Syn Maryi, ju¿ w swych m³odzieñczych latach, po spotkaniu w ¶wi±tyni, próbowa³ wyja¶niæ swej Matce, ¿e Ojciec pos³a³ go na ziemiê, by tu za³o¿y³ now±, wielk± rodzinê. Maryja zachowa³a tamte s³owa w swym sercu i, byæ mo¿e, u³atwia³y jej teraz prze¿ywanie tak rzadkiego kontaktu z jedynym Synem. ¦ledzi³a Jego drogê z daleka i by³a Mu wierna a¿ po krzy¿ na Golgocie. By³a dzielna przez ca³y czas Jego nauczania, nawet wtedy, gdy Jezus zada³, wydawaæ by siê mog³o, retoryczne pytanie: któ¿ jest moj± matk±? Wiedzia³a, ¿e odpowied¼ Jego nie by³a zabiegiem retorycznym, gdy patrz±c na swych s³uchaczy, powiedzia³: oto moja matka!
Kiedy Jezus zasiad³ do sto³u razem ze swoimi przyjació³mi, dzieñ chyli³ siê ku zachodowi. Droga mesjañska zbli¿a³a siê do wielkiego fina³u. Jezus mia³ ustanowiæ Eucharystiê, zakoñczyæ stary czas i otworzyæ now± erê. Ta wielka chwila wymaga³a ¶wiêto¶ci i prawdy. Mistrz zna³ doskonale wnêtrze ka¿dego z Aposto³ów, ca³ym sercem umi³owa³ ich. Byli Jego rado¶ci±, ale nie wszyscy. Jezus wiedzia³, sk±d Judasz przybywa na Ostatni± Wieczerzê, wiedzia³, ¿e przyniós³ grzech zdrady w sercu. Nie mo¿na rozpocz±æ Eucharystii od zdrady. Judasz musia³ byæ wy³±czony. Nie skorzysta³ z ³aski Mistrza, swoim cynicznym pytaniem wy³±czy³ siê z grona Dwunastu. Zabrak³o mu woli wyznania grzechu.
Ko¶ció³ sprawuj±c codziennie Eucharystiê, na pocz±tku zaprasza do pokornego wyznania grzechów, do oczyszczenia siê, by skorzystaæ ze wszystkich owoców podarowanych przez Zbawiciela.

  1. Wielki Czwartek, Msza ¶w. z po¶wiêceniem Krzy¿ma.

Eucharystia jest „spotkaniem natury z nadnatur±”, a to siê t³umaczy tym, ¿e Jezus wzi±³ chleb i wino, owoce pracy r±k ludzkich, i tchn±³ w nie swoj± Bosk± Obecno¶æ. Swoim s³owem da³ tym rzeczom codziennym i zwyczajnym moc nadzwyczajn± i Wielk± Tajemnicê uobecniaj±cej siê zbawczej Ofiary. Ma Ko¶ció³ jeszcze inne znaki – sakramentalne - przynosz±ce skutki dzia³ania Bo¿ego.

Liturgia Wielkiego Czwartku, zanim wieczorem zgromadzi ca³y Ko¶ció³ na Wieczerzy Pañskiej, proponuje duchowieñstwu w jedno¶ci z biskupem ryt po¶wiêcenia szczególnego znaku, jakim jest olej ¶w. W porannej Mszy odprawianej tylko w katedrze, najpierw po¶wiêcony jest olej u¿ywany przy namaszczeniu chorych i olej katechumenów. Nastêpnie ca³e prezbiterium diecezji w modlitwie do Ducha ¦wiêtego pochyla siê nad naczyniem zawieraj±cym olej zmieszany z wonnym balsamem. Modlitwa ta prosi Ducha ¦wiêtego, aby uczyni³ ¶wiêty olej - Krzy¿mo - znakiem namaszczenia na Bo¿± s³u¿bê biskupa, czy kap³ana, czy cz³owieka bierzmowanego. Dziêki namaszczeniu Krzy¿mem Duch ¦wiêty zstêpuje na wybranego przez Ko¶ció³ cz³owieka tak, jak zst±pi³ ongi¶ nad Jordanem na Jezusa, czyni±c Go Chrystusem, lub jak w Wieczerniku powo³a³ i uzdolni³ Aposto³ów do ewangelizacji ¶wiata. „Pomazaniec Bo¿y” (po grecku: „christos”, po ³acinie: „christus”, po polsku: „chrystus”) w Starym Testamencie to król lub prorok, którego Bóg przez ¶wiête namaszczenie oliw± wy³±czy³ z ludu i wybra³ na swoj± w³asno¶æ. Jego godno¶æ wynika³a st±d, ¿e tylko Bóg móg³ rozporz±dzaæ jego osob±; Bóg go broni³, karz±c ka¿dego, kto na pomazañca podniós³ rêkê.

Po¶wiêcaj±c Krzy¿mo, biskup wraz ze wszystkimi prezbiterami modli siê, by nigdy Ko¶cio³owi nie zabrak³o kandydatów do ¶wiêtej s³u¿by. Zgromadzeni kap³ani na rêce swego ordynariusza sk³adaj± odnowienie przyrzeczeñ celibatu, czyli ¶wiêtej czysto¶ci ¿ycia na wzór Chrystusa.

Krzy¿mo jest równie¿ u¿ywane podczas obrzêdów po¶wiêcenia ko¶cio³a i o³tarza. Przez to ¶wiête namaszczenie ¶wi±tynia wspólnoty parafialnej staje siê domem Bo¿ym, a o³tarz miejscem ofiary Chrystusa Pana i Ko¶cio³a. Dlatego wierni wierz±, ¿e w³a¶nie tutaj Duch ¦wiêty w sposób szczególny jest obecny: dotyka serc, uzdrawia, opromienia, pociesza, u¶wiêca oraz nasyca darami i charyzmatami chrze¶cijan poddaj±cych siê Jego Boskiemu dzia³aniu.

7.      Wielki Czwartek, 9 kwietnia, Msza Wieczerzy Pañskiej
Msza Wieczerzy Pañskiej ma swoje g³êboko osadzone w czasie korzenie rytua³u religijnego Starego Testamentu. Wielki Szabat przez d³ugie wieki przechowywa³ i pielêgnowa³ w pamiêci wydarzenie historyczne, dziêki któremu naród wybrany móg³ wyruszyæ w drogê do swej wolno¶ci. Jezus zna³ ten rytua³ i jego moc scalaj±c± naród i gromadz±c± wokó³ obietnicy Jahwe. Ale czas siê wype³ni³. Po odprawionej, ostatniej ju¿, wieczerzy paschalnej Jezus gromadzi swych wiernych i czystych przyjació³ wokó³ siebie – kiedy¶ historia nazwie ich Ko¶cio³em, nowym Zwo³aniem – i t³umaczy rozwijaj±c± siê na ich oczach Wielk± Tajemnicê Wiary. Wyja¶nia: ja jestem barankiem paschalnym, to moja krew i moje cia³o, wydane za was i ofiarowane Ojcu Niebieskiemu, przyniesie ludziom prawdziw± wolno¶æ. Jezus bior±c do rêki chleb, mówi im po prostu: to jest cia³o moje. Trzymaj±c w rêku kielich z winem, mówi: to jest kielich krwi mojej. Bierzcie i jedzcie, i pijcie. Czyñcie to na moja pami±tkê. Aposto³owie w tej uroczystej chwili s³uchaj± Mistrza i wierz± Mu. Wierz±, choæ jeszcze nie rozumiej±. Jezus wie, ¿e nie rozumiej±, ale zrozumienie Ofiary Nowego Testamentu zacznie rozja¶niaæ siê w ich umys³ach ju¿ jutro, gdy zobacz± Jego cia³o i Jego krew na krzy¿u. Teraz bior± pokornie od Mistrza chleb i wino z prostot± wiary ucznia, ¿e to jest cia³o i krew. Ka¿dy z nich w sercu przyrzeka: bêdê pamiêta³ o tym zawsze i bêdê tak czyni³.
Jezus zdaje sobie sprawê, ¿e rozumienie wiary musi byæ wspomagane. Tylko mi³o¶æ mo¿e sprawiæ, ¿e wiara nie bêdzie ciemno¶ci±. Tylko mi³o¶æ mo¿e zrodziæ w cz³owieku rado¶æ z wiary nawet w najciê¿szych okoliczno¶ciach. Mówi³ im o najwa¿niejszym przykazaniu niejeden raz. Teraz trzeba pokazaæ uczniom, jak maj± siê wzajemnie mi³owaæ. Dlatego na pocz±tku tego ¶wiêtego Zwo³ania przepasa³ siê prze¶cierad³em i ka¿demu z nich umy³ nogi. Pokora toruje drogê mi³o¶ci miêdzy lud¼mi. Mi³o¶æ jest przede wszystkim s³u¿b±.


8.      Wielki Pi±tek, 10 kwietnia
¦wiêty Jan Ewangelista, który by³ naocznym ¶wiadkiem s±du, mêki i ¶mierci Jezusa, nie ma w±tpliwo¶ci, ¿e Jezus jest S³ug± Jahwe, zapowiadanym od kilku wieków przez proroka Izajasza. Spisa³ te wydarzenia dla przysz³ych pokoleñ, dla nas, aby¶my jak on wierzyli.
Jan po wieczerzy poszed³ z Jezusem i z towarzyszami do ogrodu oliwnego za potok Cedron. Widzia³ zbli¿aj±c± siê zbrojn± kohortê prowadzon± przez Judasza. Oniemia³, gdy us³ysza³ Jezusowe pe³ne mocy s³owa: JA JESTEM. Stra¿nicy cofnêli siê i upadli na ziemiê – to przecie¿ by³o imiê Boga Jedynego! Piotr próbowa³ walczyæ mieczem, ale zosta³ zgromiony przez Jezusa, przecie¿ wszystko, co dzieje siê, jest wype³nianiem woli Ojca. Zreszt±, Piotrowi nie na d³ugo starczy³o tej odwagi. Jan wprowadzi³ Piotra na dziedziniec arcykap³ana i tam by³ ¶wiadkiem, jak Piotr ze strachu a¿ trzykrotnie zapar³ siê swego Mistrza. Zapisa³ i to wydarzenie. Po co? – Aby unaoczniæ nam, jak wielkie jest mi³osierdzie Pana wobec naszych s³abo¶ci, bo Pan wybaczy³ skruszonemu Piotrowi. Jan by³ ¶wiadkiem przes³uchañ s±dowych, pogañskich i ¿ydowskich. Widzia³, ¿e nikomu tu nie chodzi³o o prawdê. Arcykap³ani d±¿yli do zg³adzenia Jezusa, a Pi³at chcia³ jak najszybciej mieæ ca³± sprawê za sob±. Gorycz musia³a przepe³niaæ serce najm³odszego ucznia Jezusa. Czu³ siê zupe³nie bezsilny. Nie móg³ pomóc Mistrzowi, postanowi³ zaopiekowaæ siê Jego Matk±. Przez ca³± drogê na Kalwariê szed³ obok i dzieli³ z ni± ból serca. Podtrzymywa³ j± pod krzy¿em i przyj±³ j± do siebie, jak pragn±³ tego umieraj±cy Jezus.
Jan widzia³ setnika, który przebi³ Jezusowe serce na krzy¿u. Zauwa¿y³, ¿e z przebitego boku wyp³ynê³a krew i woda – wielki znak, o którym Ko¶ció³ bêdzie zawsze pamiêta³, jako o momencie swego mistycznego poczêcia.
Wizerunek Jezusa na krzy¿u z przebitym sercem jest g³ównym i najwa¿niejszym dzi¶ znakiem, przed którym ca³y Ko¶ció³ oddaje ho³d swemu Zbawicielowi. Chrystus ukrzy¿owany to S³uga Jahwe, nasz Najwy¿szy Arcykap³an sk³adaj±cy Ojcu naj¶wiêtsz± Ofiarê za zbawienie ¶wiata. Obecnie Ko¶ció³, jak ongi¶ Jan Ewangelista, wpatruje siê wraz z Maryj± w umêczone oblicze Boga-Cz³owieka i modli siê wspólnie w intencjach ludzko¶ci, wierz±c w moce duchowe sp³ywaj±ce z wysoko¶ci krzy¿a.
9.      Wielka Sobota, Wigilia paschalna, 11 kwietnia
To najd³u¿szy dzieñ w doczesno¶ci Nowego Testamentu. Aposto³owie uderzeni, jak obuchem, wykonaniem wyroku ¶mierci na Mistrzu, doznali pustki oczekiwania. Czas im siê straszliwie d³u¿y³. Ko¶ció³, po odnowie soborowej, prze¿ywa ten dzieñ podobnie, w oczekiwaniu, ale niepustym, zdobywa siê na czuwanie. Nie ma mowy o Eucharystii, ale jest potrzeba zgromadzenia siê, jak rodzina przy ognisku. Ogieñ w otoczeniu wspólnoty uspokaja nerwy, u³adza my¶li, ³agodzi uczucia. Zwykle w do¶wiadczeniu ludzkim p³omieñ ogniska w¶ród nocy prowokuje do modlitwy i przynosi umocnienie nadziei. Ko¶ció³ od nowego ognia zapala ¶wiecê i wnosi do ¶wi±tyni. To ¶wiat³o uczczone specjalnym Orêdziem zachêca uczestników czuwania do o¿ywienia nadziei. Czas Ko¶cio³a wype³nia siê rozwa¿aniem wielkich cudów i ³ask, jakie Bóg w Starym Testamencie zlewa³ na ludzi. Potê¿nieje w duszach ¶wiadomo¶æ opatrzno¶ci i dobroci Bo¿ej. Od stworzenia ¶wiata, poprzez obietnicê dan± Abrahamowi i przez Przymierze zawarte na Synaju przez Moj¿esza, a nastêpnie przez s³owa i dzie³a dawane w ci±gu wieków ró¿nym prorokom, Bóg nieustannie opiekowa³ siê lud¼mi i prowadzi³ w jasno¶ci nadziei lud Bo¿y do pe³ni czasów, do szczytu dziejów ludzko¶ci. Szczytem historii jest Jezus Chrystus, którego pe³nia prawdy objawia siê w tym, ¿e zmartwychwsta³ trzeciego dnia po ¶mierci i ju¿ wiêcej nie umiera.
Czuwanie Ko¶cio³a podczas Wigilii Paschalnej rozbudza w duszach nadziejê i w rezultacie prowadzi do poranka niedzielnego, do spotkania z niewiastami, które oznajmiaj± niebywa³± nowinê, ¿e Jezus ¿yje. Anio³ im to przy pustym grobie powiedzia³. Radosne Alleluja jest naturaln± reakcja mi³o¶ci Ko¶cio³a do swego Mistrza i Zbawiciela. Jak¿e nie radowaæ siê i nie ¶piewaæ, skoro Jezus ¿yje! Rado¶æ Ko¶cio³a powiêksza fakt, ¿e nowi ludzie pokochali Jezusa i poprosili o sakrament Chrztu. Ko¶ció³-Matka rodzi nowe dzieci dla chwa³y Bo¿ej. Eucharystia staje siê wyrazem rado¶ci ca³ego ¶wiata. Procesja rezurekcyjna z pochodniami w rekach wyprowadza nas z ciemno¶ci i kieruje w stronê ¶wiat³a Królestwa Bo¿ego.
10.  Zmartwychwstanie Pañskie, 12 kwietnia
Wiara w zmartwychwstanie Jezusa rozwidnia³a siê jak nowy dzieñ. Najpierw by³a noc ¶mierci. Nie da siê zaprzeczyæ temu faktowi: Jezus autentycznie umar³, Jan widzia³ tê ¶mieræ na w³asne oczy. Widzieli te¿ urzêdnicy pieczêtuj±cy zamkniecie grobu po z³o¿eniu cia³a Rabbiego z Nazaretu. Zaczê³o ¶witaæ po szabacie, gdy Maria Magdalena ze zdumieniem dojrza³a, i¿ kamieñ jest odsuniêty od grobu. Zawróci³a natychmiast i pobieg³a z t± wie¶ci± do Piotra i Jana. Zaja¶nia³ poranek trzeciego dnia, gdy obaj aposto³owie pobiegli na miejsce pochówku i zastali grób pusty. Jedynie chusta i ca³un ¶wiadczy³y o tym, ¿e cia³o Mistrza tu by³o, ale nie ma go. Co siê sta³o? To nie do wiary, przecie¿ przed Wielkim Szabatem Jan osobi¶cie sk³ada³ tu ukochane cia³o. Jan, gdy ujrza³ tê sytuacje, po prostu uwierzy³. Piêkny, niedzielny poranek sta³ siê ¶wiadkiem narodzin jego wiary w zmartwychwstanie Jezusa z Nazaretu.
Aposto³ Piotr by³ bardziej zamkniêty w sobie. Jego serce by³o przecie¿ zranione grzechem zdrady. Tak bardzo potrzebowa³ mo¿liwo¶ci spotkania z Mistrzem, by móc Mu powiedzieæ o swojej mi³o¶ci. Jego prosty, praktyczny umys³ rybaka nie widzia³ jednak takiej mo¿liwo¶ci. Przecie¿ ¶mieræ wszystko w ¿yciu koñczy. Zmartwychwsta³y Jezus wzi±³ pod uwagê tê trudno¶æ i to pragnienie serca Piotrowego. By³y spotkania z ¿ywym Jezusem i wykorzysta³ Piotr specjaln± chwilê, by powiedzieæ Mistrzowi o swej mi³o¶ci. Gdy stan±³ na czele owczarni Jezusowej – Ko¶cio³a, nie by³o bardziej pokornego i g³êboko przekonanego ¶wiadka - aposto³a Dobrej Nowiny. Powo³uj±c siê na proroków, z moc± nawo³ywa³ do wiary w zmartwychwsta³ego Jezusa i do przyjmowania w Jego imiê odpuszczenia grzechów.
Wiara dzisiejszego Ko¶cio³a równie¿ zbudowana jest na wierze aposto³ów, bezpo¶rednich ¶wiadków zmartwychwsta³ego Zbawiciela. Ko¶ció³ i dzi¶ g³osi mi³o¶æ, która prowadzi do zmartwychwstania razem z Chrystusem.


11.  Poniedzia³ek w Oktawie Wielkanocy, 13 kwietnia
Bia³y tydzieñ. Jak¿e inne od minionych s± wydarzenia i tre¶ci znaczeniowe tego tygodnia. Ko¶ció³ umacnia siê modlitw±, kontempluj±c to, co siê wydarzy³o u jego pocz±tków.
Aposto³ Piotr, chocia¿ nie widzia³ momentu powstania z grobu Jezusa, to jednak nosi³ w pamiêci obraz przemienionego Mesjasza na Taborze. Pamiêta, ¿e Jego odzienie wtedy by³o bia³e jak ¶wiat³o. Teraz jest czas dawania ¶wiadectwa. Piotr, przemawiaj±c do mieszkañców Jerozolimy, nie chowa g³owy w piasek. G³osi Zmartwychwsta³ego, którego widzia³. Pokazuj±c obraz Jezusa Nazarejczyka, przychodz±cego na ziemiê z pos³annictwem Bo¿ym, którego bezbo¿ni przybili do krzy¿a, chce przekonaæ, ¿e ¶mieræ nie zapanowa³a nad Nim. ¦mieræ jest bezsilna wobec Jezusa. A to znaczy, ¿e Jezus jest nie¶miertelny! W swej odwa¿nej katechezie Piotr cytuje sprzed wieków proroctwo króla Dawida, w którym zawarta jest zapowied¼ zmartwychwstania Mesjasza.
Ko¶ció³ do dnia dzisiejszego opiera sw± wiarê w Zmartwychwstanie swego Za³o¿yciela w³a¶nie na zapowiedziach proroków Starego Testamentu i ¶wiadectwach tych, którzy spotykali siê z Jezusem po Jego ¶mierci. Jednocze¶nie chrze¶cijanie s± ¶wiadomi, ¿e jak by³o na samym pocz±tku, tak i teraz pojawi± siê ludzie próbuj±cy sw± demagogi±, a nawet przekupstwem, zacieraæ ¶lady Zmartwychwsta³ego Jezusa Chrystusa. W ciemno¶ci skorumpowanego ¶wiata wnosiæ jasno¶æ Bo¿ej prawdy jest obowi±zkiem ka¿dego ochrzczonego. Wa¿na jest nie tylko my¶l uczonych pochylaj±cych siê twórczo nad ¶wiadectwami i argumentami wiary, ale te¿ liczy siê (i kto wie, czy nie przede wszystkim) ¶wiêto¶æ duszy dotkniêtej ¶wiat³em Boga-Cz³owieka, który umar³ by³ i zmartwychwsta³, jak zapowiedzia³ On i prorocy. Ko¶ció³ z g³êbok± wiar± rozwa¿a wydarzenia wielkanocne i raduje siê katechumenami, w duszach których Pan zmartwychwsta³ jako ¶wiat³o ³aski Chrztu ¶wiêtego. Bia³a szata nowo ochrzczonych jest symbolem odzyskanej po grzechu pierworodnym ¶wiêto¶ci.


12.  Wtorek w Oktawie Wielkanocy, 14 kwietnia
Maria Magdalena znowu p³acze. Stoi przed otwartym grobem ca³a zalana ³zami. Jest zagubiona, nie rozumie tego, co siê sta³o. Widzi pusty grób, nie ma Pana, i nie wie, gdzie Go zabrano. Dwaj siedz±cy w bieli anio³owie nie odpowiadaj± na jej pe³ne smutku dopytywanie siê o cia³o Pana. Maria ju¿ raz p³aka³a. Wtedy jej serce dr¿a³o ze strachu przed ukamienowaniem. Otoczy³a j± ogromniej±ca z ka¿d± chwil± nienawi¶æ mêska. Dooko³a widzia³a tylko wyci±gniête rêce uzbrojone w kamieñ. Wybuchnê³a szlochem nieprzytomnym, pe³nym rozpaczy, bo nie by³o dla niej ratunku. Sam Jahwe swoim surowym prawem musi j± ukaraæ, by³a przecie¿ jawnogrzesznic±. Nikt nie mia³ dla niej wspó³czucia. Tylko Ten jeden pisz±cy na piasku. Zapamiêta³a na ca³e ¿ycie Jego ³agodny g³os: Ja ciê nie potêpiam.
Maria Magdalena teraz p³acze ze smutku i z têsknoty za Panem. Gdzie On jest? Jest gotowa pytaæ ka¿dego napotkanego cz³owieka. Gdzie jest cia³o Pana? I wtedy us³ysza³a swoje imiê: Mario! To by³ g³os Pisz±cego na piasku, jej serce nie waha³o siê. Patrz±c za³zawionymi oczami, zawo³a³a: Rabbuni! Odnalaz³a ¿yj±cego Pana. Jej serce p³acze z rado¶ci.
Ko¶ció³ zna wagê ³ez. S± ³zy rozpaczy wyp³ywaj±ce z serca przegranego, oszukanego przez grzech. Takie ³zy s± zemst± piek³a. S± ³zy smutku na ¼le rozpoznanej drodze, która n±æ nzaprowadzi³a do nik±d. Te ³zy s± podpowiedzi± nadziei, prowadz± do naprawy b³êdu i przez pokutê kieruj± do prawdziwej rado¶ci. Wreszcie s± ³zy szczê¶cia, gdy rodzi siê dobro. Ka¿de dobro, nawet najmniejsze, bo dobro ma swoje ¼ród³o w sercu zmartwychwsta³ego Jezusa.
Piotr Aposto³ przemawiaj±cy do mieszkañców Jerozolimy, by³ ¶wiadkiem wielkiego poruszenia serc s³uchaczy. I tam bez p³aczu siê nie oby³o. S³uchali go z zapartym tchem, a on wypomina³ im grzech ukrzy¿owania Mesjasza i wo³a³ z moc±: nawróæcie siê! Zachêca³ do przyjêcia chrztu w imiê Jezusa Chrystusa, bo tylko On, którego Bóg uczyni³ Panem i Mesjaszem, mo¿e odpu¶ciæ im grzechy. T³umnie poprosili o ³askê chrztu. W sumie wtedy Piotr przyj±³ do wspólnoty Ko¶cio³a oko³o trzech tysiêcy osób. Czy móg³ patrzeæ bez wzruszenia na to wielkie dzie³o Ducha ¦wiêtego? Ca³ym sercem dziêkowa³ Jezusowi za to g³êbokie szczê¶cie.


13.  ¦roda w Oktawie Wielkanocy, 15 kwietnia
Od pocz±tku z tymi samymi potrzebami czy pragnieniami zwracaj± siê ludzie do Ko¶cio³a. Jedni prosz± o wsparcie w sferze materialnej, inni potrzebuj± nadziei. Chromy od urodzenia, ¿ebrz±cy od lat przy ¶wi±tynnej Piêknej Bramie, patrzy³ wejrzeniem ¿ebraczym na przechodz±cych obok niego Piotra i Jana. Wymusza³ w ten sposób ja³mu¿nê. Aposto³owie stanêli bezradni wobec cz³owieka potrzebuj±cego, ¿adnych pieniêdzy ze sob± nie mieli. Ale przecie¿ jest z nimi Jezus zmartwychwsta³y! Piotr wezwa³ ¿ebraka do spojrzenia, nie znudzonego i beznadziejnego, ale do spojrzenia cz³owieka wolnego, i powiedzia³ nies³ychane s³owa: „W imiê Jezusa Chrystusa Nazarejczyka, chod¼!” – To nie by³o jakie¶ zaklêcie czarodziejskie, to by³o wyra¿enie wiary Ko¶cio³a. Jezus zmartwychwsta³y ¿yje w Ko¶ciele. To On uzdrawia. Moc Ko¶cio³a p³ynie od zmartwychwsta³ego Zbawiciela. Ko¶ció³ moc± Chrystusa s³u¿y cz³owiekowi i w ten sposób cz³owiek uczy siê wielbiæ Boga.
Jezus idzie z lud¼mi przez ziemiê, jest na ich drodze wtedy najbli¿ej obecny, gdy czuj± siê beznadziejnie. Do¶wiadczenie uczniów z Emaus uczy, ¿e Bóg idzie w¶ród ludzi jako nierozpoznany, ale jest obecny i w pewnych momentach ¿ycia mo¿na Go rozpoznaæ. Kleofas z towarzyszem s³uchali w drodze Jego nauczania, urzeczeni Jego wyja¶nianiem wydarzeñ zaprosili Go do siebie, ale ³uski z ich oczu spad³y dopiero, gdy celebrowa³ Wieczerzê w znaku Chleba i Wina. Natychmiastowe znikniêcie Jezusa sprzed ich oczu w Emaus nie oznacza³o rozp³yniêcia siê Jego obecno¶ci, lecz by³o wezwaniem do w³±czenia siê we wspólnotê braci w Jerozolimie. Jezus tam na nich czeka³. Z odzyskan± nadziej± biegli podzieliæ siê ni± z bliskimi w wierze. Powrót nadziei jest wiêkszym darem ni¿ przywrócenie sprawno¶ci fizycznej. Ko¶ció³ nie co innego, jak w³a¶nie Eucharystiê, uzna³ za ¼ród³o i szczyt swej dzia³alno¶ci, bo w niej Jezus naucza, uobecnia siê w znaku chleba i wina i buduje wspólnotê zd±¿aj±c± do Ojca. Tam cz³owiek mo¿e odzyskaæ nadziejê i usensownienie swego ¿ycia.


14.  Czwartek w Oktawie Wielkanocy, 16 kwietnia
Zmartwychwsta³y Jezus przynosi uczniom i aposto³om pokój. Tego daru najbardziej teraz im potrzeba. Prze¿yli straszn± hu¶tawkê nastrojów od za³amania i utraty nadziei a¿ do nieprawdopodobnej rado¶ci. Od rana ka¿da nowa wie¶æ o ¿yj±cym Mistrzu wprawia³a ich w zdumienie, ale nie eliminowa³a wszystkich znaków zapytania ani w±tpliwo¶ci. Przecie¿ to wszystko jest tak nieprawdopodobne! Rado¶æ jest wspania³a, gdy ma ¼ród³o w prawdzie. Rado¶æ z pozorów przynosi jeszcze g³êbsze za³amanie. Ka¿da nowa wie¶æ o spotkaniu z Panem umacnia prawdziwo¶æ pierwszych doniesieñ o zmartwychwstaniu, ale jak mog± przekonaæ ci, którzy widzieli tych, którzy nie spotkali ¿yj±cego Jezusa? Mog± tylko daæ swe ¶wiadectwo, a tamci mog± tylko przyj±æ na wiarê ich s³owa. Sytuacja miedzy nimi jest dynamiczna, a wewn±trz nich pali siê niepokój. Jezus pojawia siê w¶ród nich i mówi: „Pokój wam”. Jezus zna ich niepewno¶æ i lêk. Wie, ¿e aposto³owie nie s± ³atwowierni i nie chc± ulec z³udzeniu, dlatego gromadzi ich wokó³ siebie. Jak ojciec w rodzinie, który wróci³ z dalekiej podró¿y i pozwala dzieciom, a nawet zachêca, by go dotyka³y, sprawdza³y, ¿e to on jest. Wreszcie zaprasza ich do posi³ku. Wspólnota przy stole daje najwiêcej mo¿liwo¶ci obserwowania, sprawdzania i eliminowania w±tpliwo¶ci. Wzruszaj±co ojcowski jest Jezus wobec swych uczniów. Ale nie poprzestaje na tych gestach. Znowu, jak przedtem, zajmuje pozycjê nauczyciela. Razem z nimi przegl±da Pisma Starego Testamentu, gdzie wiele napisano o cierpieniu, ¶mierci i zmartwychwstaniu Mesjasza. Gdy prawda rozwidnia siê w ich duszach, pokój Jezusowy zakorzenia siê w ich sercach.
Ko¶ció³ pierwotny umocniony przez Mistrza staje siê pewnym i przekonanym g³osicielem zmartwychwstania Zbawiciela. Potwierdza to swym mocnym i odwa¿nym nauczaniem Piotr aposto³. Najpierw pokazuje s³uchaczom cud uzdrowienia i mówi o Cudotwórcy. Nastêpnie rzuca im w oczy ciê¿ki grzech. Wzywa do pokuty i nawrócenia, i dopiero potem ukazuje im obietnicê zbawienia ofiarowana przez Ojca w Jezusie Chrystusie.
Ko¶ció³ naszych czasów musi prze³amywaæ bariery hedonistyczne ludzi, którzy pragn± szczê¶cia wiecznego, ale bez stawiania sobie przed oczy grzechu i jego konsekwencji.


15.  Pi±tek w Oktawie Wielkanocy, 17 kwietnia
Jezus zmartwychwsta³y nie urz±dza spektaklu powstania z grobu dla tysiêcy widzów. Nie robi tego nawet dla garstki swoich przyjació³. Zmartwychwsta³y wybiera drogê indywidualnego i pe³nego wolno¶ci spotkania z cz³owiekiem. Jednak ¿adna droga duszy do Boga nigdy nie jest ³atwa. Aposto³owie po us³yszeniu pierwszych wie¶ci, ¿e Jezus ¿yje, nie wiedzieli, co o tym my¶leæ. Nie mieli pojêcia, co maj± robiæ. Prze¿ywali wielk±, mêcz±c± niepewno¶æ w sobie. Dusze ich tonê³y w ciemno¶ci, sercami targa³y w±tpliwo¶ci. Zebrali siê razem, ale nic nie wymy¶lili. Wreszcie Piotr zrezygnowany postanawia wyp³yn±æ na po³ów ryb, inni razem z nim. Oznacza³o to powrót do starego zajêcia, tego sprzed powo³ania przez Chrystusa. Piotrowe „Idê ³owiæ ryby” oznacza³o koniec tego, co by³o. Skoñczy³ siê piêkny, trzy lata trwaj±cy, czas marzeñ i planów. Obietnica „ludzi ³owiæ bêdziesz” zagubi³a siê w g±szczu dramatycznych wydarzeñ. Jezus umar³, a bajaniom kobiet wracaj±cych od grobu nie mo¿na podawaæ ucha. Samopoczucie aposto³ów nie poprawi³o siê po powrocie z po³owu. Nic nie u³owili. Ciemno¶æ duszy by³a równa ciemno¶ci nocy.
I oto, gdy tylko zaczê³o ¶witaæ, Pan stan±³ na brzegu. Czeka³ na sfrustrowanych rybaków. Kaza³ im zawróciæ i zarzuciæ jeszcze raz sieci. Pos³uszni zarzucili i ju¿ wtedy zauwa¿yli, ¿e dzieje siê tak, jak dawniej. Po³ów okaza³ siê nadobfity, a nie powinien o tej porze. Intuicja Jana nie zawiod³a, jego serce pierwsze rozpozna³o Mistrza: „To jest Pan!” Piotr rzuci³ siê w wodê, by szybciej przypa¶æ do stóp Pana. Tak, to by³ Jezus, dobry i czu³y, zatroskany o los swych przyjació³. £ami±c i podaj±c chleb i rybê, zaprosi³ ich do ¶niadania. Wype³ni³ ich têskni±ce za Nim serca. £ask± zmartwychwstania umocni³ ka¿dego z nich.
Tajemnica cz³owieka do¶wiadczonego noc± wewnêtrzn± powtarza siê zawsze, ilekroæ Jezus rozpozna wielk± mi³o¶æ w jego sercu. Przeprowadza go przez poczucie opuszczenia i zawalenia siê wszystkich jego w³asnych planów. Po takim egzaminie cz³owiek zupe³nie oddany Panu ju¿ nigdy nie zawiedzie. Piotr otwiera w historii Ko¶cio³a wielki pochód przyjació³ Boga do¶wiadczonych i nagrodzonych bezpo¶rednim spotkaniem z Panem.


16.  Sobota w Oktawie Wielkanocy, 18 kwietnia
Zapisany w zwiêz³ym podsumowaniu przez ¶w. Marka Ewangelistê „wysi³ek pedagogiczny” wobec swoich najbli¿szych uczniów zmartwychwsta³y Jezus skierowa³ ku temu, by umocniæ ich wiarê, a nastêpnie wys³aæ ich na ca³y ¶wiat jako g³osicieli Dobrej Nowiny. Zale¿a³o Jezusowi na tym, aby aposto³owie byli ¶wiadkami nie tylko Jego mêki i ¶mierci, ale przede wszystkim, by g³osili to, co sami bezpo¶rednio widzieli i s³yszeli, poczynaj±c od poranka pierwszej chrze¶cijañskiej niedzieli. Na ich autentycznym, bezpo¶rednim do¶wiadczeniu i na niepodwa¿alnym, uczciwym ¶wiadectwie opieraæ siê mia³a wiara przysz³ych pokoleñ wyznawców chrze¶cijañstwa. W swym dalekosiê¿nym przewidywaniu Syn Bo¿y widzia³ równie¿ nasz dzisiejszy Ko¶ció³ zrodzony z ludów ongi¶ pogañskich, które przyjê³y Jego Ewangeliê w oparciu o wiarê apostolsk± przekazywan± wiernie przez wieki z pokolenia na pokolenie. I ka¿dy z nas, dzisiejszych wyznawców Chrystusa, który czyta z wiar± tekst Ewangelii, jest obecny w tej zbawczej wizji Jezusa Chrystusa zmartwychwsta³ego. Fundamentem wiêc naszej wiary jest ¶wiadectwo naocznych ¶wiadków odwa¿nie wype³niaj±cych pos³annictwo Jezusowe pod opiek± i natchnieniem Ducha ¦wiêtego.
Jak mocne i jak skuteczne by³o nauczanie pierwotnego Ko¶cio³a, dowodz± karty Dziejów Apostolskich opisuj±ce postawê g³osicieli Jana i Piotra. Mieli pe³n± ¶wiadomo¶æ, ¿e nie oni, lecz Chrystus uzdrowi³ chromego od urodzenia, aby po¶wiadczyæ ich nauczanie. Gotowi byli za tê prawdê cierpieæ. I cierpieli. Starszyzna ¿ydowska, która s³ysza³a apostolskie s³owa oskar¿aj±ce ¯ydów za ukrzy¿owanie Jezusa, i która rozpoznawa³a w Janie i Piotrze uczniów Jezusa, zdawa³a sobie sprawê z oczywisto¶ci cudu, znaku moc± Boga uczynionego. Ale poprawno¶æ nauki starotestamentalnej nie pozwala³a im na przyznanie racji aposto³om. Jan i Piotr na zakaz przemawiania i nauczania w imiê Jezusa odpowiedzieli po prostu i uczciwie: „Nie mo¿emy nie mówiæ tego, co widzieli¶my i co s³yszeli¶my”.


17.  Niedziela Mi³osierdzia Bo¿ego, 19 kwietnia
Pierwsi chrze¶cijanie, jak wyra¼nie zapisano w Dziejach Apostolskich, stanowili wspólnotê wierz±cych w zmartwychwsta³ego Pana. To Jezus ¿yj±cy w odwa¿nym nauczaniu aposto³ów, potwierdzaj±cy ich s³owa wydarzeniami cudownymi, gromadz±c coraz to nowych wyznawców na wspólnej Eucharystii, budowa³ m³ody Ko¶ció³. A Duch ¦wiêty go umacnia³. Ani aposto³owie, ani nowi wyznawcy po ¶mierci Mistrza nie wymy¶lali na swe pocieszenie Ewangelii, by potem za te wymys³y przelewaæ krew i oddawaæ swoje ¿ycie. Oni nosili Jezusa – Syna Bo¿ego w swych sercach. Oni wierzyli, ¿e s± „przez wiarê strze¿eni moc± Bo¿± do zbawienia”. Byli pewni, ¿e Bóg „w swoim wielkim mi³osierdziu przez powstanie z martwych Jezusa Chrystusa” zrodzi³ ich do ¿ywej nadziei: dla nieba - jak uczy³ ich aposto³ Piotr. Nie mo¿na zrozumieæ chrze¶cijañstwa bez pryzmatu wiary, tego nadprzyrodzonego daru Ducha ¦wiêtego. Dziêki niemu aposto³owie uwierzyli Chrystusowi i dziêki niemu nastêpni wyznawcy uwierzyli aposto³om. Otrzymany dar wiary od Jezusa jest zawsze wyrazem Jego wielkiego mi³osierdzia wzglêdem cz³owieka. Nawrócenie aposto³a Tomasza jest wrêcz modelowym przyk³adem dla dzisiejszych praktycznych sceptyków. Dopóki aposto³ wiadomo¶æ o pojawieniu siê zmartwychwsta³ego Jezusa rozwa¿a³ poza wspólnot±, móg³ siê upieraæ: je¶li nie dotknê, to nie uwierzê. Ale gdy stan±³ we wspólnocie apostolskiej przed Jezusem, który przyszed³ mimo drzwi zamkniêtych, nie potrzebowa³ eksperymentów, pad³ na kolana i wo³a³ g³êboko rozradowany: ”Pan mój i Bóg mój”. To by³ wielki akt mi³osierdzia Jezusowego wobec Tomasza. Zmartwychwsta³y Zbawiciel rozszerzy³ swe mi³osierdzie okazane Tomaszowi na wszystkich ludzi: „B³ogos³awieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”. Akt ¿ywej wiary w Jezusa obdarowany zosta³ szczególnym b³ogos³awieñstwem Bo¿ym. Ka¿dy mo¿e je otrzymaæ, kto siê zwróci z nadziej± ku Jezusowi. Czy¿ nie tak± obietnicê swego mi³osierdzia potwierdzi³ Pan w naszych czasach za po¶rednictwem Siostry Faustyny?


18.  Poniedzia³ek 2.Tygodnia Wielkanocnego, 20 kwietnia
¦mieræ i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa jest fundamentem nauczania Ko¶cio³a o wewnêtrznym ¿yciu chrze¶cijanina, o stawaniu siê przez £askê nowym dzieckiem Boga. Trzeba najpierw umrzeæ, ¿eby móc zmartwychwstaæ. Jezusowa zbawcza ¶mieræ na krzy¿u by³a pokonaniem ¶mierci cz³owieczej, która wesz³a w historiê ludzko¶ci przez grzech. Zmartwychwstanie Zbawiciela przynios³o ludziom nowe prawo do ¿ycia wiecznego.
Piêknie to odzwierciedla³a u pierwszych chrze¶cijan ceremonia zanurzenia podczas Chrztu ¶w. Zanurzenie ca³ej postaci katechumena w wodzie symbolizowa³o zanurzenie w ¶mierci zbawczej Chrystusa, a tym samym mówi³o o ¶mierci katechumena dla grzechu. Wynurzenie po chwili z wody by³o symbolem zmartwychwstania do ¿ycia w £asce Bo¿ej. Oczom wiary obecnych przy udzielaniu Chrztu ¶w. ukazywa³ siê narodzony z Ducha nowy cz³owiek usynowiony Bogu w Jezusie Chrystusie.
Tê prawdê stara³ siê wyja¶niæ Jezus w nocnej rozmowie z Nikodemem. Uczony w Pi¶mie starego Prawa nie by³ w stanie zrozumieæ tej nauki. Dziwi±c siê ¿±daniu drugich narodzin dla Królestwa Bo¿ego, wyjawia³ wobec Jezusa swe zbyt zewnêtrzne i materialne postrzeganie rzeczywisto¶ci Królestwa Bo¿ego. W sumie jego my¶lenie nie odbiega³o od stereotypów wspó³czesnej mu wyobra¼ni o królowaniu Mesjasza nad królestwami na ziemi. Uczony w Pi¶mie nie móg³ poj±æ nauki o powtórnych narodzinach, gdy¿ nie zna³ prawdy o trzech osobach ¿yj±cego Boga, nie wiedzia³ nic o Duchu ¦wiêtym i o Jego u¶wiêcaj±cym dzia³aniu w duszy ludzkiej. Trudn± drogê mia³a ta prawda do umys³ów ludzkich.
Aposto³owie zdruzgotani dramatem na krzy¿u i nastêpnie rozradowani spotkaniem z Jezusem zmartwychwsta³ym, pojêli tê naukê dopiero pod wp³ywem o¶wiecenia ¶wiat³em zstêpuj±cego na nich Ducha ¦wiêtego.
We wspó³czesnej liturgii Chrztu ¶w. ceremonia polania wod± g³owy katechumena (najczê¶ciej dziecka) przywo³uje prawdê teologiczn± o obmyciu duszy ³ask± Bo¿±, podkre¶la fakt zmycia z duszy zmazy grzechu pierworodnego. Skutek sakramentu jest ten sam, jedynie inaczej dawniej a dzi¶ roz³o¿one s± akcenty teologiczne w ceremonii chrzcielnej.


19.   Wtorek, 21 kwietnia
Co to jest narodzenie z Ducha i jak siê ono odbywa? Nie pojmie tego cz³owiek starego Prawa. Faryzeusz Nikodem mia³ na oczach zas³onê, jak± tworzy³o naturalne poznanie, czyli odczytywanie Biblii jedynie przy ¶wietle rozumu ludzkiego. Jego ocena osoby Jezusa by³a nadzwyczajna w stosunku do opinii innych faryzeuszów. Jednak daleko mu do rozpoznania w Jezusie przychodz±cego z nieba Syna Bo¿ego. Warto tu przywo³aæ s³owa Szymona Piotra, prostego rybaka: „Ty jeste¶ Mesjaszem, Synem Boga ¿ywego” (Mt 16,16). Sk±d u Piotra ta wiedza, której nie posiada³ Nikodem? Jezus, zachwycony t± odpowiedzi±, odkry³ przed aposto³em tajemnicze ¼ród³o jego m±dro¶ci: „Cia³o i krew nie objawi³y ci tego, lecz Ojciec mój, który jest w niebie” (Mt 16,17). Oprócz poznania przyrodzonego jest jeszcze inne poznanie, przychodz±ce z góry do duszy ludzkiej od Boga samego. O¶wiecenie nadprzyrodzone, wielka ³aska Bo¿a.
Gdy Nikodem nie móg³ zrozumieæ duchowych narodzin, Jezus zgani³ nie tylko dostojnika ¿ydowskiego, ale ca³y sposób nauczania faryzejskiego: „Ty jeste¶ nauczycielem Izraela, a tego nie wiesz?”. Nie wie ten, kto polega na czysto ludzkim poznaniu. Potrzebna jest pomoc M±dro¶ci Bo¿ej i tê w³a¶nie przyniós³ na ziemiê Jezus. Wyra¼nie wytyka faryzeuszom: „Mówimy, co wiemy, i o tym ¶wiadczymy, co¶my widzieli, a ¶wiadectwa naszego nie przyjmujecie”. Prosty rybak przyj±³, a uczony w Pi¶mie nie potrafi³. Trudn± lekcjê otrzyma³ w tej rozmowie Nikodem. Co wiêcej, Jezus, jako najwy¿szy nauczyciel Nowego Testamentu, wezwa³ dostojnika Starego Testamentu do egzaminu. Postawi³ przed nim figurê wê¿a miedzianego na pustyni i kaza³ w niej zobaczyæ Syna Cz³owieczego, i wezwa³ go do przyjêcia ³aski. To mia³o byæ jego ponownym narodzeniem.
Aposto³owie po zes³aniu Ducha ¦wiêtego nie mieli tego problemu. Odwa¿nie i z moc± ¶wiadczyli o Jezusie zmartwychwsta³ym, a wszyscy mieli wielk± ³askê. Jeden duch i jedno serce o¿ywia³y wszystkich wierz±cych.


20.  ¦roda, 22 kwietnia
Jezus zaszokowa³ Nikodema maksymalnie. Jak mog³y znie¶æ uszy faryzeusza s³owa o Jahwe, Bogu Jedynym, który - o zgrozo! – ma Syna swego Jednorodzonego? Czy ta nauka nie jest powielaniem pogañskich historii o bogach i boginiach p³odz±cych synów-herosów? Doprawdy, Jezus wystawia grzeczno¶æ i dobre wychowanie pobo¿nego ¯yda na wielka próbê. Zaszokowany, ale chyba tak¿e uwiedziony s³owami Jezusa, Nikodem ju¿ tylko milczy do koñca nocnego spotkania. Ta nauka by³a przedziwnie ujmuj±ca; zupe³nie nowa i jak¿e piêkna. Dotychczas historia narodu wybranego mówi³a o dzia³aniach Jahwe w kategoriach b³ogos³awieñstwa lub kary w doczesnym ¿yciu. Za wierno¶æ ¯ydzi cieszyli siê szczególn± opiek± swego Króla i Wodza przemawiaj±cego przez proroków; za grzechy niewierno¶ci spotyka³y ich plagi i wojny przegrane z wrogami. Jezus natomiast mówi o nies³ychanym zaanga¿owaniu Bo¿ej Mi³o¶ci w szczê¶liwo¶æ wieczn± ka¿dego cz³owieka; mówi te¿ – co jeszcze bardziej zdumiewaj±ce – ¿e Bóg chce zbawiæ ca³y ¶wiat. Dawniej Bóg posy³a³ swych anio³ów i przemawia³ do wybranych ludzi, a Jezus mówi, ¿e w koñcu pos³a³ swego Jednorodzonego Syna. Kto jest tym Synem? Czy¿by w³a¶nie Jezus? Te my¶li nie przynosi³y uspokojenia Nikodemowi, zbyt mocne by³o jego przywi±zanie do poprawno¶ci faryzejskiej. Ale z drugiej strony, jak Go nie s³uchaæ? Mówi tak, jak nikt dot±d. On nikogo nie stara siê przekonaæ, po prostu ¿±da wiary w Jego s³owa, w Niego samego. To nies³ychana odwaga! Kto wierzy w Syna, nie podlega potêpieniu, a kto nie wierzy, ju¿ zosta³ potêpiony. Takie s³owa mo¿e wypowiadaæ albo wariat, albo sam Jednorodzony Syn Boga. Nikodem pamiêta, ¿e to, co najpierw poci±gnê³o go do Jezusa, to by³y Jego czyny. To by³y czyny m±dre, dobre i niespotykane. Tylko Bóg mo¿e pozwoliæ na takie dzia³anie. Nie, z ca³a pewno¶ci± Jezus nie jest wariatem! Jak ma serce s³uchaj±cego nie zadr¿eæ? S³owa Jezusa s± radykalne, stawiaj± cz³owieka nieub³aganie przed s±dem. Skoro w s³owach Jezusa jest Bo¿e ¶wiat³o, to nale¿y je przyj±æ, uwierzyæ w Jezusa, Syna Bo¿ego. I to jest najniebezpieczniejsze, bo w tym ¶wietle wiary ukazuj± siê wszystkie ukrywane uczynki, ca³a niegodziwo¶æ cz³owieka. Nikodem s³ucha³ i ros³a w nim pewno¶æ, ¿e jeszcze nie jest gotowy.
Po zes³aniu Ducha ¦wiêtego aposto³owie byli gotowi nawet na ¶mieræ dla Jezusa.


21.  Czwartek, 23 kwietnia, ¶w. Wojciecha
„Chrystus bêdzie uwielbiony w moim ciele: czy to przez ¿ycie, czy przez ¶mieræ. Dla mnie bowiem ¿yæ to Chrystus, a umrzeæ to zysk”. Te s³owa wypowiedzia³ ¶w. Pawe³ Aposto³ jako nawrócony ¿yd, który dziêki ³asce Bo¿ej do¶wiadczy³ Prawdy w swej duszy, ¿e zbawiæ mo¿e nie prawo i nie przepisy rytualne, ale jedynie Jezus Chrystus. Od chwili spotkania z Chrystusem w widzeniu mistycznym pod Damaszkiem ca³y odda³ siê Jezusowi. Ca³y, i w ¿yciu, i w ¶mierci nale¿a³ do Jezusa. Na zawsze.
Te same s³owa móg³ powiedzieæ dziewiêæ wieków pó¼niej ¶w. Wojciech, chocia¿ jego nawrócenie dokona³o siê w innych okoliczno¶ciach. Jako m³ody duchowny, wykszta³cony w s³ynnej Szkole Katedralnej w Magdeburgu, wróci³ do Pragi, gdzie wiód³ ¿ycie swobodne i pe³ne uciech wed³ug mody ówczesnej m³odzie¿y z bogatych domów. Tym bardziej, ¿e by³ m³odzieñcem ¶mia³ym i powabnym. Nazywano go ksiêciem rozkoszy. Dwa lata pracowa³ na dworze biskupa Dytmara. W roku 982 by³ ¶wiadkiem dramatycznej walki wewnêtrznej i przed¶miertelnego kajania siê biskupa przed sprawiedliwym Bogiem za swe grzeszne ¿ycie i zaniedbania kap³añskie. Dozna³ wstrz±su duchowego. Zupe³nie odmieniony wewnêtrznie, po roku czasu zosta³ nastêpc± na tronie biskupim po Dytmarze. Stara³ siê ¿yæ wed³ug ewangelicznych wskazañ Jezusa, czym zyska³ sobie jedynie niechêæ otoczenia. Nie widz±c wyników swej pracy duszpasterskiej, zniechêcony dwukrotnie wyje¿d¿a³ do Rzymu. Tam przyj±³ habit benedyktyñski i ¿y³ blisko cztery lata we wspólnocie zakonnej na Awentynie. W roku 995 w jego rodzinnych Libicach wrogowie wymordowali ca³± jego rodzinê. Wojciech wiedzia³, ¿e droga do Pragi jest zamkniêta. Postanowi³ s³u¿yæ Chrystusowi na misjach w¶ród pogañskich Prusów. Pojecha³ tam wiosn± 997 roku bez broni, tylko z Ewangeli± i krzy¿em. Zaledwie po kilku dniach pracy misyjnej na Pomorzu zosta³ bestialsko zamordowany. Jego mêczeñska ¶mieræ leg³a u pocz±tków rozkwitu wiary chrze¶cijañskiej i m³odego pañstwa polskiego. Wype³ni³y siê s³owa Chrystusa: „Je¿eli ziarno pszenicy wpad³szy w ziemiê nie obumrze, zostanie tylko samo, ale je¿eli obumrze, przynosi plon obfity”.


22.  Pi±tek, 24 kwietnia
Piêkn± i m±dr± przemowê w obronie aposto³ów Jana i Piotra wyg³osi³ rabin Gamaliel, przysz³y nauczyciel Szaw³a z Tarsu. Siêgn±³ do do¶wiadczenia historycznego, które nios³o wyra¼ne przes³anie o Bo¿ej Opatrzno¶ci i czuwaniu nad narodem wybranym. Je¿eli jakie¶ dzia³anie ma b³ogos³awieñstwo Boga, to nie wolno z nim walczyæ, bo by³oby to sprzeciwianiem siê woli Bo¿ej. Mo¿na podziwiaæ m±dro¶æ uczonego w Prawie i jego szukanie sposobu, by ocaliæ dwóch ludzi, którzy bezinteresownie uzdrowili chromego od urodzenia.

Jednak¿e, z drugiej strony, jest to dziwna mowa znanego faryzeusza, bo przecie¿ s³ysza³ o wielkich cudach zdzia³anych przez Jezusa i zna³ przywi±zanie s³uchaj±cego ludu do Nauczyciela z Nazaretu. Dlaczego nie wypowiedzia³ siê teraz jednoznacznie za uznaniem Jezusa jako Pos³anego przez Jahwe? Nie pozwala³a mu na to poprawno¶æ faryzejska. Sanhedryn w Jerozolimie nie by³ w stanie zaakceptowaæ ¿adnego dzia³ania jako woli Boga w tera¼niejszo¶ci, gdy by³o ono dzia³aniem pomijaj±cym jego jurysdykcjê, prawo do orzekania o prawdzie czy fa³szu w sprawach religijnych.

Bóg posy³aj±c swego Syna z nieba na ziemiê wybra³ drogê rozpoznawania Jezusa poprzez serca prostych ludzi, otwartych na znaki czasu. Piêæ tysiêcy s³uchaczy, nakarmionych przez Jezusa nad Jeziorem Tyberiadzkim, nie mia³o ¿adnej w±tpliwo¶ci, co do Jezusa, ¿e Bóg jest z Nim. Widz±c dwana¶cie koszy u³omków pozosta³ych po rozdzieleniu piêciu placków jêczmiennych, otwarcie i zdecydowanie mówili, ¿e to jest prorok, na którego przyj¶cie naród czeka³. Nie mieli te¿ w±tpliwo¶ci, co do osoby Jezusa – Mesjasza dwaj aposto³owie, Piotr i Jan. Przes³uchiwani, wiêzieni i biczowani odpowiadali ci±gle w ten sam sposób: „My nie mo¿emy nie mówiæ tego, co widzieli¶my i co s³yszeli¶my” (Dz 4,20). Co wiêcej, aposto³owie umocnieni Duchem ¦wiêtym, cieszyli siê, ¿e mogli cierpieæ dla Jezusa. Z wiêksz± odwag± nadal g³osili Dobr± Nowinê o Mesjaszu, który ju¿ przyszed³ na ziemiê.

23. Sobota, 25 kwietnia, ¶w. Marka Ewangelisty

„Oni za¶ poszli i g³osili Ewangeliê wszêdzie, a Pan wspó³dzia³a³ z nimi i potwierdza³ naukê znakami, które jej towarzyszy³y” (Mk 16,20). ¦wiêty Marek by³ jednym z nich. W domu jego matki Marii w Jerozolimie spotka³ wielu uczniów Pañskich przychodz±cych tu na modlitwê. Najpierw, jako m³ody ch³opak, sta³ przy boku ¶w. Paw³a i Barnaby, towarzyszy³ im w podró¿ach misyjnych. Pó¼niej Duch ¦wiêty zaprowadzi³ Marka do Rzymu, gdzie ¶w. Piotr g³osi³ Dobr± Nowinê. Marek by³ uczuciowo mocno zwi±zany z aposto³em Piotrem, który ochrzci³ go i traktowa³ jak swego syna. Piotr potrzebowa³ Marka jako t³umacza. Rzym ówczesny liczy³ oko³o miliona mieszkañców, z tym, ¿e 900 tysiêcy to niewolnicy i wyzwoleñcy, którzy pos³ugiwali siê jêzykiem greckim - koine. W¶ród tych do³ów spo³ecznych bardzo ³atwo przyjmowa³a siê Dobra Nowina chrze¶cijan przyniesiona z Jerozolimy. Marek towarzyszy³ Piotrowi podczas jego katechez, t³umaczy³ jego s³owa na grekê ludow±, u¿ywan± przez prostych, nieuczonych ludzi. Kiedy Piotra zabrak³o, proszono Marka, by spisa³ nauczanie aposto³a. Dziêki jego pracy skryptorskiej Ko¶ció³ otrzyma³ pierwsz± z czterech Ewangelii kanonicznych. Jego tekst nie tylko zawiera s³owa g³oszone przez Piotra, ale mo¿na tam równie¿ odczytaæ styl prosty, nacechowany temperamentem i uczuciowo¶ci± pierwszego Aposto³a. Chocia¿ Marek nie chodzi³ z Jezusem, jak uczniowie i aposto³owie, to jednak przez wierne zapisanie mów Piotra odtworzy³ bezb³êdnie naukê Mistrza z Nazaretu. Gwarantem autentyczno¶ci tej nauki jest Duch ¦wiêty czuwaj±cy nad prawd± zawart± w ustnej tradycji w Ko¶ciele. Nowy Testament, jaki dzi¶ czytamy, nie spad³ z nieba. Ko¶ció³ jest jego kolebk±.

Marek Ewangelista, wed³ug staro¿ytnych podañ, po ¶mierci ¶w. Piotra uda³ siê do Aleksandrii i tam g³osi³ s³owo Bo¿e. Zgin±³ ¶mierci± mêczeñsk±. W roku 828 relikwie ¶w. Marka zosta³y przewiezione do Wenecji. Tu nad jego grobem zbudowano wspania³± katedrê.


2008-09-22


Wicej