JAN PAWE£ II:

Ka¿dy musi byæ przygotowany

do tego, ¿e stanie

przed Panem i Sêdzi±.


Rozwi

SEKRETARKA MI³OSIERNEGO JEZUSA
Wroc³aw, 25.08.2007r.
Ko¶ció³ ¶w. Faustyny

SEKRETARKA MI£OSIERNEGO JEZUSA
Homilia podczas Mszy ¶w. w 102 rocznicê urodzin ¶w. s. Faustyny
(Tekst autoryzowany)

Wys³awiam Ciê, Ojcze, Panie nieba i ziemi,
¿e zakry³e¶ te rzeczy przed m±drymi i roztropnymi,
a objawi³e¶ je prostaczkom.
(Mt 11, 25)

Drodzy bracia i siostry!
Dzia³o siê to na pocz±tku XX wieku. W rewolucyjnym roku 1905, gdy Europa wrza³a od protestów, zamachów i intryg polityczno-spo³ecznych, przysz³a na ¶wiat zupe³nie niezauwa¿ona Helenka Kowalska, pó¼niejsza, od nowicjatu w Krakowie, siostra Faustyna. Jej ojciec, patrz±c w niepewn± przysz³o¶æ, westchn±³ bole¶nie: jeszcze jedna gêba do wy¿ywienia. Natomiast Ojciec Niebieski od pocz±tku mia³ dla niej wielk± niespodziankê. Siostra Faustyna w Krakowie czy te¿ w Wilnie prze¿ywa³a swe zewnêtrzne „nic-nie-znaczenie” po¶ród sióstr i jak ka¿da m³oda dziewczyna w takiej sytuacji, czeka³a z nadziej± na odmianê losu. Sam Syn Bo¿y przyszed³ z pomoc±, rozmawiaj±c z ni± z wielk± mi³o¶ci±. Powiedzia³: Jeste¶ sekretark± mojego mi³osierdzia, wybra³em ciê na ten urz±d w tym i w przysz³ym ¿yciu (Dz. 1605). Napisa³a jedn± jedyn± ksi±¿kê, „Dzienniczek”. ¯y³a na ziemi tylko 33 lata, jak Jezus. Wiedzia³a, co to jest Niebo i têskni³a za Jezusem w Niebie.
Sze¶æ lat po jej urodzeniu przyszed³ na ¶wiat w dworku ziemiañskim na Wileñszczy¼nie nowy potomek rodziny Mi³oszów, Czes³aw. Hucznie obchodzono jego pojawienie siê na ¶wiecie. By³ zdolny, studiowa³ na uniwersytecie, podró¿owa³ po Europie i nastêpnie za oceanem, zapraszany do ró¿nych uczelni z wyk³adami. By³ cennym pisarzem, my¶licielem, wydawa³ tomy poetyckie, które obiega³y ¶wiat d³ugo i szeroko zanim dosta³y siê do Polski. Nie kocha³ komunistów, wypowiada³ siê liberalnie o wszystkim, co by³o na tapecie tego ¶wiata. Zosta³ nagrodzony noblem. Mia³ w Pary¿u przyjaciela ksiêdza, t³umaczy³ z orygina³u hebrajskiego Ksiêgi Starego Testamentu. Opisa³ dok³adnie sw± ziemiê rodzinn± i ludzi, z którymi siê spotyka³. By³ czytany. Zna³ go ca³y kulturalny ¶wiat! Po ¶mierci z³o¿ono jego cia³o w mauzoleum narodowym na Ska³ce. ¯y³ bardzo d³ugo, ale czy pozna³ Jezusa? Czes³aw Mi³osz na dwa lata przed ¶mierci± umie¶ci³ w tomie „Druga przestrzeñ” wiersz pod tytu³em: „Pó¼na dojrza³o¶æ”. Mo¿na w nim przeczytaæ:

Nieprêdko, bo dopiero pod dziewiêædziesi±tkê, otworzy³y siê
drzwi we mnie i wszed³em w klarowno¶æ poranka.

Czu³em, jak oddalaj± siê ode mnie, jeden po drugim,
niby okrêty, moje wcze¶niejsze ¿ywoty razem z ich udrêk±.
[…]
Nie by³em oddzielony od ludzi, ¿al i lito¶æ nas po³±czy³y
i mówi³em: zapomnieli¶my, ¿e jeste¶my wszyscy dzieæmi Króla”.

Moi drodzy, chyba nigdy bardziej nie uwyra¼ni³a siê prawda s³ów Pana Jezusa, które s³yszeli¶my w dzisiejszej Ewangelii, jak w³a¶nie w zestawieniu losów tych dwojga osób urodzonych na pocz±tku XX wieku i pochowanych w wielkim Krakowie: Wys³awiam Ciê, Ojcze, Panie nieba i ziemi, ¿e zakry³e¶ te rzeczy przed m±drymi i roztropnymi, a objawi³e¶ je prostaczkom. Bóg jest hojny dla wiernych „prostaczków”. T³umy pielgrzymów odwiedzaj± grób ¶wiêtej Siostry Faustyny w Krakowie – £agiewnikach. Przed rokiem pyta³em wielu m³odych ludzi na placu przed sanktuarium: by³e¶ na Ska³ce? Odpowied¼ by³a zawsze jedna: nie.
Drodzy w Chrystusie Panu!
Jakie zadanie do spe³nienia mia³a ta nieuczona sekretarka mi³osiernego Boga, urodzona dok³adnie 102 lata temu, a której s³awa roz¶wietli³a siê nad ¶wiatem na prze³omie wieków? Dok³adnie na naszych oczach. Kiedy czytam jej czteroletnie zapiski wydarzeñ, my¶li, modlitw i rozmów z Panem Jezusem, ogarnia mnie dziwny stan ducha. Mój zachwyt nad tym, jak blisko pozwala Jezus przybli¿yæ siê duszy do Niego, miesza siê z przera¿eniem na my¶l o mej niegodno¶ci, nie¶wiêto¶ci.
Siostra Faustyna zachwyca swoj± pokor±. Bez narzekania potrafi przyjmowaæ przeciwno¶ci losu, niezrozumienie swych prze³o¿onych, ambiwalentne oceny jej prze¿yæ duchowych przez spowiedników czy niesympatyczne docinki i zgry¼liwo¶ci od wspó³sióstr. Pos³uszeñstwo bezwzglêdne sta³o siê jej potê¿n± broni± w przekonywaniu otoczenia o prawdziwo¶ci swych prze¿yæ mistycznych. Zupe³nie zdumiewaj±ca jest jej zdolno¶æ do znoszenia cierpieñ. Czasami wydaje siê przy lekturze „Dzienniczka”, ¿e jej osobowo¶æ jest utkana z samych bólów, cierpieñ i s³abo¶ci. Prze¿ywa³a mêki wprost stygmatyczne. Ta bolesno¶æ m³odego ¿ycia odbywa³a siê przy ca³ej ¶wiadomo¶ci jej i Pana Jezusa, który z ni± rozmawia³. Jezus udoskonala³ jej duszê przez bolesne do¶wiadczenia, a ona przyjmowa³a Jego wolê z zupe³nym oddaniem. Przez wszystko, co prze¿ywa³a siostra Faustyna przebija, jak ³agodz±cy promieñ s³oñca, ogromna têsknota za Niebem.
Tak± to duszê, przygotowywan± latami przez ³askê, wybra³ Pan Jezus do przypomnienia i przekazania ponownie ¶wiatu orêdzia o nieskoñczonym Mi³osierdziu Boga. To by³o jej pierwsze zadanie. W Starym Zakonie wysy³a³em proroków do ludu swego z gromami. Dzi¶ wysy³am ciebie do ca³ej ludzko¶ci z moim Mi³osierdziem. (Dz. 1588). Drugie natomiast zadanie w pos³annictwie s. Faustyny polega³o na przekazaniu od Jezusa nowych form kultu Mi³osierdzia Bo¿ego. Znamy je wszyscy bardzo dobrze, zw³aszcza koronkê do Mi³osierdzia Bo¿ego, któr± odmawiaj± ludzie w wielu krajach ca³ymi rodzinami. A godzina trzecia po po³udniu, zw³aszcza w pi±tki, dla wielu sta³a siê ¶wiêt± godzin± rozwa¿ania mêki Pañskiej. Siostra Faustyna rozmy¶laniu o bole¶ci naszego Zbawiciela po¶wiêca³a wiele czasu i jakby zatraca³a siê w modlitwie, zw³aszcza wtedy, gdy cierpienie dr±¿y³o jej organizm. Wszystko ofiarowa³a za grzeszników o ich zwrócenie siê ku Mi³osierdziu Zbawiciela. Jezus powiedzia³ jej: Wiedz, córko Moja, (…) Pragnê, aby serce twoje by³o siedliskiem mi³osierdzia Mojego. Pragnê, aby to mi³osierdzie rozla³o siê na ¶wiat ca³y przez serce twoje (Dz. 1777). Siostra Faustyna swoj± modlitw± ogarnia³a nie tylko grzeszników ¿yj±cych. Bardzo czêsto wyprasza³a Mi³osierdzie Bo¿e dla dusz cierpi±cych w czy¶æcu, które prosi³y j± o modlitwê. Siostra Faustyna ca³a utkana by³a z modlitwy i cierpienia. Jak ona mog³a to wszystko znosiæ? –Jedyn± si³± by³y dla niej rozmowy z Panem Jezusem. Dziêki nim ros³a jej pewno¶æ ducha, potê¿nia³a wiara i ufno¶æ w Jezusowe mi³osierdzie. Wymagania stawiane przez Jezusa zmusza³y j± do zwracania siê ku ludziom. By³a Jego „sekretark±”, wiêc musia³a sprawiæ, by ¶wiat ujrza³ oblicze Zbawiciela w namalowanym obrazie z napisem Jezu, ufam Tobie. Musia³a staraæ siê o rozszerzenie kultu Mi³osierdzia Bo¿ego w Ko¶ciele i choæ to by³o dla niej niewyobra¿alne, musia³a zabiegaæ o ustanowienie ¦wiêta Mi³osierdzia Bo¿ego w ca³ym Ko¶ciele. Przekazywane przez ni± orêdzie Jezusowe napotyka³o na wielki opór, nawet w dykasteriach watykañskich. Jezus zaleca³ jej cierpliwo¶æ i absolutne poddanie siê kierownictwu duchowemu spowiednika sta³ego, dzi¶ s³ugi Bo¿ego, ksiêdza Sopoæki. Uczy³ j± z ufno¶ci± patrzeæ na dzia³ania Opatrzno¶ci Bo¿ej.
Jak wiemy, orêdzie Mi³osierdzia Bo¿ego podj±³ w swoim czasie metropolita krakowski Karol Wojty³a. Jego to Duch ¦wiêty powo³a³ na Stolicê Apostolsk± w Rzymie i od tego czasu zatwierdzony kult Jezusa Mi³osiernego rozwija siê bez przeszkód w ca³ym Ko¶ciele. Byli¶my ¶wiadkami naocznymi w Rzymie i w Krakowie-£agiewnikach wyniesienia na o³tarze „sekretarki” Mi³osierdzia Bo¿ego. Jan Pawe³ II kanonizowa³ j± 30 kwietnia w roku Wielkiego Jubileuszu Zbawienia. W ten sposób nad lud¼mi ¿yj±cymi po¶ród ciê¿kich grzechów XX i XXI wieku, przera¿onymi surow± sprawiedliwo¶ci± Stwórcy i Sêdziego, Zbawiciel pochyli³ siê z czu³± mi³o¶ci±: Nie chcê karaæ zbola³ej ludzko¶ci, ale pragnê j± uleczyæ, przytulaj±c j± do swego mi³osiernego serca (Dz. 1588).
Drodzy bracia i siostry!
Jak¿e nie wys³awiaæ Jezusa za odkrywanie Boskich tajemnic „maluczkim” tego ¶wiata! Jak¿e nie radowaæ siê tym ¶wiêtym wyborem spo¶ród nas, Polaków! ¦wiêta Faustyna sta³a siê dla naszych czasów wielkim znakiem i ¿ywym ¶wiadkiem nadziei, jak± Bóg daje ludzko¶ci w tych „przedostatnich” czasach. Zanim przyjdzie na koñcu czasów jako sprawiedliwy Sêdzia, przychodzi jako mi³osierny Zbawca. Chêtnie uczestniczymy w coraz szerzej praktykowanych w ¶wiecie nabo¿eñstwach, które nam przekaza³a ¦wiêta Sekretarka Jezusa. Budujemy ko¶cio³y pod jej wezwaniem, wieszamy na ¶cianach obraz „Jezu, ufam Tobie”, pilnujemy godziny piêtnastej i spotykamy siê na odmawianiu Koronki do Mi³osierdzia Bo¿ego. Uspokajamy w ten sposób nasze sumienia. Ale czy tylko to zawiera siê w pobo¿no¶ci mi³osierdzia? – ¦wiêta Siostra Faustyna przekaza³a nam równie¿ nie³atwe ¿±danie Pana Jezusa: ¯±dam (…) uczynków mi³osierdzia, które maj± wyp³ywaæ z mi³o¶ci ku Mnie (Dz. 742). Je¿eli dusza nie czyni mi³osierdzia w jakikolwiek sposób, nie dost±pi Mojego mi³osierdzia w dzieñ s±du (Dz. 1317). Rzeczywi¶cie te s³owa s± bardzo wymagaj±ce!
¦wiêta Faustyna czyni³a mi³osierdzie wobec ¿ywych i umar³ych. Lêka³a siê Bo¿ej sprawiedliwo¶ci, ale zna³a doskona³e lekarstwo na wszystkie lêki i zw±tpienia: pokornie siê modli³a. Pos³uchajmy:
„Jezu mój, przemieñ mnie w siebie, bo Ty wszystko mo¿esz.
Pragnê siê ca³a przemieniæ w mi³osierdzie Twoje i byæ ¿ywym odbiciem Ciebie, o Panie;
Dopomó¿ mi do tego, o Panie, aby moje oczy by³y mi³osierne, bym upatrywa³a to, co piêkne w duszach bli¼nich i przychodzi³a im z pomoc±.
Dopomó¿ mi, Panie, aby s³uch mój by³ mi³osierny, by uszy moje nie by³y obojêtne na bóle i jêki bli¼nich.
Dopomó¿ mi, Panie, aby jêzyk mój by³ mi³osierny, bym nigdy nie mówi³a ujemnie o bli¼nich, ale dla ka¿dego mia³a s³owo pociechy i przebaczenia.
Dopomó¿ mi, Panie, aby rêce moje by³y mi³osierne i pe³ne dobrych uczynków, bym umia³a czyniæ tylko dobrze bli¼nim.
Dopomó¿ mi, Panie, aby nogi moje by³y mi³osierne, bym zawsze spieszy³a z pomoc± bli¼nim, opanowuj±c swoje w³asne znu¿enie i zmêczenie.
Dopomó¿ mi, Panie, aby serce moje by³o mi³osierne, bym czu³a ze wszystkimi cierpieniami bli¼nich.
Ile razy pier¶ ma odetchnie, ile razy serce moje uderzy, ile razy krew moja zapulsuje w organizmie moim, tyle tysiêcy razy pragnê uwielbiæ mi³osierdzie Twoje, o Trójco Przenaj¶wiêtsza” (por. Dz. 163).
Amen.



2007-09-05


Wicej