JAN PAWE£ II:

Ka¿dy musi byæ przygotowany

do tego, ¿e stanie

przed Panem i Sêdzi±.


Rozwi

CHRYSTUS OCZEKUJE ¦WIADECTWA WIARY
Ks. Miros³aw Drzewiecki
Wroc³aw, Kaplica
Seminarium Duchownego
7.01.2007r.

CHRYSTUS OCZEKUJE ¦WIADECTWA WIARY
(Homilia do nauczycieli akademickich – tekst autoryzowany)

Ja was chrzczê wod±;
lecz idzie mocniejszy ode mnie (…)
£k 3,16
Jeszcze na ustach mamy kolêdê. Jeszcze serca nasze pochylaj± siê nad Bogiem-Dziecin±, przecie¿ tak ³atwo trwaæ przy ¿³óbeczku z anio³kami. Noc betlejemska pozwoli³a nam wydobyæ z serca mi³o¶æ, która wyzwala siê w ka¿dym dobrym sercu na widok dziecka. Wcielony Bóg na rêku Maryi prowadzi nas w krainê marzeñ i têsknoty za szczê¶ciem. Piêknie jest marzyæ i têskniæ za utracon± krain± dzieciñstwa.
Ale dzi¶ w Ewangelii spotykamy doros³ego Syna Maryi. ¦w. £ukasz w obrazie krainy nadjordañskiej jêdrnym s³owem maluje nam Jana Chrzciciela gromadz±cego naród pragn±cy przemiany i lepszych czasów. Gdy ludzie zaczynaj± snuæ domys³y, czy w³a¶nie Jan nie jest Mesjaszem, on z ca³± pokor± zaprzecza i jednocze¶nie prorokuje: Ja was chrzczê wod±; lecz idzie mocniejszy ode mnie (£k 3,16). A kiedy przyszed³, Jan Go natychmiast rozpozna³ i da³ ¶wiadectwo Prawdzie: Oto Baranek Bo¿y, który g³adzi grzech ¶wiata (…) Ja to ujrza³em i dajê ¶wiadectwo, ¿e On jest Synem Bo¿ym (J 1,29.34). Uczniowie zapamiêtali to ¶wiadectwo wiary Janowej i do dnia dzisiejszego Ko¶ció³ w ka¿dej Eucharystii powtarza te s³owa, ukazuj±c nad o³tarzem konsekrowany Chleb: Oto Baranek Bo¿y, który g³adzi grzechy ¶wiata!
Dzi¶ równie¿ jest potrzebne ¶wiadectwo wiary w Chrystusa Syna Bo¿ego i wiary Chrystusowi. Ojciec ¶w. Benedykt XVI ze smutkiem mówi³ podczas pierwszej w tym roku audiencji ¶rodowej (3.01.2007) o anty¶wiadectwach wspó³czesnego cz³owieka: „Jest to dramat odrzucenia Chrystusa, który przejawia siê i wyra¿a na najrozmaitsze sposoby: od zdecydowanego odrzucenia po obojêtno¶æ, od scjentystycznego ateizmu po przedstawianie Jezusa uwspó³cze¶nionego lub postmodernistycznego. Jest to Jezus cz³owiek, sprowadzony w ró¿ny sposób do zwyk³ego cz³owieka swoich czasów, pozbawionego swej bosko¶ci; b±d¼ Jezus do tego stopnia wyidealizowany, ¿e wydaje siê czasem postaci± z jakiej¶ ba¶ni”. Rozmno¿y³y siê komiksy o Jezusie jako postaci równej Batmanowi czy Supermanowi. Zaleca siê takie czytanie historyjek ciekawych i wzruszaj±cych, bo to do niczego nie zobowi±zuje, nie wymaga wysi³ku moralnego. To jest jedno z wiêkszych zagro¿eñ areligijnych w naszych rodzinach. Mówimy, ¿e wyobra¼nia dziecka potrzebuje historii nadzwyczajnych, czarów i przygód niesamowitych. Karmimy dzieci Harry Potterem, bo nie umiemy im opowiedzieæ ¶wiêtej historii Jezusa, Syna Bo¿ego.

Dawaæ ¶wiadectwo Jezusowi to znaczy ustawiæ siebie w strumieniu ¶wiat³a tej ³aski, która sp³ynê³a na nas z Nieba w chwili Chrztu ¶wiêtego. Gdy polano nam g³owy wod± i kap³an wypowiedzia³ nad nami Imiê Trójcy Przenaj¶wiêtszej, wtedy sta³o siê dok³adnie to samo, co widzia³ Jan Chrzciciel nad Jezusem stoj±cym w wodach Jordanu. Niebo siê otwar³o w duszy i Bóg za¶wiadczy³: ty jeste¶ moim dzieckiem umi³owanym! Bóg wypêdzi³ z duszy ciemno¶ci grzechu pierworodnego. Ca³a moja dusza zosta³a ogarniêta nowym Bo¿ym ¶wiat³em. Otó¿ dojrzewanie wiary polega na tym, aby wchodziæ w ¿ycie, w swoje zadania, w swoj± pracê naukow±, w swoj± twórczo¶æ, nie wychodz±c z Boskiego strumienia ¶wiat³a. Pozwoliæ Bogu przenikn±æ mnie i wszystko moje tym ¶wiat³em Prawdy i Mi³o¶ci.
Bie¿±ce wypadki w polskim Ko¶ciele dowodz±, ¿e istnieje wielkie zapotrzebowanie na autentycznych ¶wiadków Chrystusa, prawdziwych Janów znad Jordanu. Mieli¶my wielkiego Jana Paw³a, ale trzeba wiêcej… Niestety, przez Polskê dzi¶ przetacza siê wielka burza medialna wywo³ana oskar¿eniami nowego metropolity warszawskiego, ks. abpa Stanis³awa Wielgusa, o wspó³pracê z wywiadem i SB. Jest wielki nieporz±dek w przestrzeni medialnej, ¶wiadectwa mieszaj± siê z anty¶wiadectwami. Publicystom wystarczy³o stwierdzenie, ¿e „by³ tajnym wspó³pracownikiem”, aby z wielk± nietolerancj± atakowaæ osobê ksiêdza arcybiskupa. ¯adna agencja prasowa czy telewizyjna nie pochyli³a siê uwa¿niej nad dokumentami, by siê zastanowiæ nad przyczynami i okoliczno¶ciami tej wspó³pracy, czy te¿ nad istnieniem jakichkolwiek szkód wyrz±dzonych innym ludziom. Os±dzono hierarchê, lekcewa¿±c jego wyja¶nienia. Nie przyjêto jego s³ów ¿alu i pro¶by o mi³osierne przyjêcie go jak brata. Nikt siê nie pofatygowa³, by odnale¼æ ¶wiadków esbeckich tamtej wspó³pracy. Niszczenie cz³owieka, czêsto usprawiedliwiane dobrem Ko¶cio³a, by³o tak potê¿ne, ¿e wreszcie abp ugi±³ siê i poprosi³ Ojca ¶w. o przyjêcie jego rezygnacji. Benedykt XVI przyj±³. Wszyscy odetchnêli z ulg±: burza wyciszy³a siê. Skutki wstrz±su trwaj± nadal. Niestety, trzeba powiedzieæ: ta burza to nie by³o dawanie ¶wiadectwa wiary! Zupe³nie zapomniano o Jezusie i Jego zbawczym Mi³osierdziu. Zduszony zosta³ g³os Jana Chrzciciela: Oto baranek Bo¿y, który g³adzi grzech ¶wiata. Tylko ON mo¿e zg³adziæ wszelki grzech! Przy tryumfalnych okrzykach wrogów Ko¶cio³a s³ychaæ nierzadko g³osy zachwianej wiary, decyzje o odej¶ciu od Ko¶cio³a. Smutne!

Spójrzmy teraz w najprostszy sposób na to, co siê sta³o i spróbujmy sobie pouk³adaæ rozsypane cz±stki tego obrazu. Najpierw trzeba sobie powiedzieæ wyra¼nie, ¿e grzech jest grzechem! Czy pope³niam go ja, zwyk³y ksi±dz, czy pope³niasz ty, nauczyciel akademicki, czy pope³nia go arcybiskup, grzech zawsze jest grzechem i nie mo¿na nigdy nazwaæ go cnot±. Grzech zawsze jest godny potêpienia. Bóg nie u¶wiêca grzechu ¿adnej osoby. Nie mo¿na wiêc zdrady nie nazwaæ zdrad±, ale jednocze¶nie nie wolno potêpiaæ grzesznika. Nie wolno niszczyæ cz³owieka! Osoba ludzka jest wielko¶ci± w oczach Bo¿ych, jest ¶wiêto¶ci±. Wysz³a z r±k Naj¶wiêtszego Stwórcy, a gdy pad³a pod obuchem pokusy szatañskiej, Syn Bo¿y odda³ swe ¿ycia dla jej wykupienia z niewoli.
S± jeszcze dwa godne zauwa¿enia argumenty psychologiczne: dlaczego ja nie mogê potêpiaæ drugiego cz³owieka.? – Po pierwsze dlatego, ¿e oceniaj±c czyj±¶ decyzjê grzeszn±, nie jestem zdolny dotrzeæ do samego dna jego wnêtrza, tam gdzie siê rodzi jego najintymniejsza motywacja czynu. Tylko Bóg zna ca³± pojemno¶æ duszy cz³owieka. Nie wolno wiêc przenosiæ warto¶ci martwej notatki ponad ¿ywego cz³owieka. Widzieæ trzeba w cz³owieku jego tajemnicê. Trzeba j± uszanowaæ, nawet gdy siê zawodowo tropi afery. Po drugie: ja wiem, ¿e sam jestem grzeszny. Tak, czy inaczej, ci±gle grzeszê. Potrafiê mocno grzeszyæ. Na tym, czy innym polu dopada mnie z³o¶æ i przewrotno¶æ mego serca. Czy ambicja i pragnienie osi±gania swych celów za wszelk± cenê mniejsza jest w duszy dziennikarza, czy innego manipulatora opinii publicznej, ni¿ u arcybiskupa?... Czê¶ciej musimy siêgaæ do w³asnej pokory, wyci±gn±æ j± z k±ta, odkurzyæ.
Pozwólcie, Pañstwo, ¿e siêgnê jeszcze po argumentacjê pomocnicz±. Sk±d j± wezmê? – Z pó³ki poetyckiej. Oprócz tego, co widzimy na zewn±trz, jest jeszcze ca³a rzeczywisto¶æ wewnêtrzna. Ks. Jan Twardowski tak dzieli siê swoim przekonaniem:
„Widzimy tylko chleb – nie widzimy Jezusa w Komunii ¶wiêtej.
Widzimy cia³o – nie widzimy ducha.
Widzimy ludzkie dzia³anie – ale nie widzimy Bo¿ej ³aski.
Ile tracimy, upraszczaj±c”.
Doprawdy, je¿eli tom teologiczny nie mo¿e ci roz¶wietliæ ciemno¶ci umys³u, siêgnij po tomik poezji. Gdyby dziennikarze chcieli s³uchaæ poetów, mo¿e dowiedzieliby siê czego¶ wiêcej o swej pewno¶ci? Mo¿e us³yszeliby podziêkowanie poety?
„Dziêkujê Ci za to
¿e nie domówionego nie domawia³e¶
nie dokoñczonego nie koñczy³e¶
nie udowodnionego nie udowadnia³e¶
dziêkujê Ci za to
¿e by³e¶ pewny ¿e niepewny”
(…)
(Ks. Jan Twardowski: Pewno¶æ niepewno¶ci,[w:] Spacer po Biblii, Warszawa 1997, s. 121)

Chrystus przychodz±cy dzi¶ do nas znad rzeki Jordan, przynosi nam swe orêdzie Dobrej Nowiny i pragnie, by¶my je umie¶cili w samym ¶rodku naszego ¿ycia, uczynili motorem naszych poczynañ, naszej pracy i naszego my¶lenia, naszej mi³o¶ci i naszej pewno¶ci. Chrystus domaga siê naszego ¶wiadectwa wiary, dojrza³ej wiary!

Dzisiejsze spotkanie nauczycieli akademickich miasta Wroc³awia jest tradycyjnym spotkaniem „op³atkowym”. To jest czas sk³adania sobie nawzajem ¿yczeñ, wypowiadania dobrych s³ów. Mam dla Pañstwa dobre i mocne s³owo, które wypowiedzia³ do swej duchowej córki Marii Okoñskiej w stalinowskim czasie ³amania polskich sumieñ, Prymas Tysi±clecia, Stefan Kardyna³ Wyszyñski:
„-Gdyby ci mówili, ¿e twój Ojciec zdradzi³ sprawê Bo¿±, nie wierz!
-Gdyby ci mówili, ¿e twój Ojciec ma nieczyste rêce, nie wierz!
-Gdyby ci mówili, ¿e twój Ojciec dzia³a przeciw narodowi we w³asnej Ojczy¼nie, nie wierz!
-Gdyby ci mówili, ¿e twój Ojciec stchórzy³, nie wierz! (…)
-Twój Ojciec nigdy nie by³ i nie bêdzie tchórzem. Wola³by zgin±æ ni¿ stchórzyæ”.

Drodzy, zapotrzebowanie na ¶wiadectwo dojrza³ej wiary jest wyczuwane bardzo wyra¼nie w nas samych. Mo¿e nawet nie domy¶lamy siê, jak bardzo pragniemy us³yszeæ od kolegi, od szefa, od studenta jakie¶ s³owo, które nas podniesie; id±c na wyk³ad nawet nie podejrzewamy, ¿e w g³êbi duszy pytamy: kto mnie dzi¶ natchnie, pobudzi, uskrzydli swym prostym, dobrym s³owem?
No¶my w sercu te s³owa Prymasa Tysi±clecia, mog± siê przydaæ w czasie próby. Doros³y Jezus znad Jordanu domaga siê naszej dojrza³ej wiary i mocnego ¶wiadectwa. Amen.

2007-01-10


Wicej