JAN PAWE£ II:

Ka¿dy musi byæ przygotowany

do tego, ¿e stanie

przed Panem i Sêdzi±.


Rozwi

PROSTOTA I WIERNO¦Æ KAP£AÑSKIEGO SERCA

Ks. Miros³aw Drzewiecki

Wroc³aw, 21.10.2006r.

Ko¶ció³ ¶w. Rodziny

PROSTOTA  I  WIERNO¦Æ  KAP£AÑSKIEGO  SERCA

W 22 rocznicê mêczeñskiej ¶mierci S³ugi Bo¿ego ks. Jerzego Popie³uszki

(tekst autoryzowany)

 

Bóg niech da wam ¶wiat³e oczydla waszego serca tak,

byscie widzieli, czym jest nadzieja waszego powo³ania,

czym bogactwo chwa³y jego dziedzictwa w¶ród ¶wiêtych

i czym przemo¿ny ogrom Jego mocy wzglêdem nas wierz±cych.

(Ef 1,18-19)

O ¶wiat³ych oczach mówi³ ongi¶ do Efezjan ¶w. Pawe³, bo widzia³, jak nieprzeniknione ciemno¶ci pogañstwa mog± ogarniaæ serca ludzkie. Ksi±dz Jerzy Popie³uszko, którego przyszli¶my tu wspominaæ w 22-g± rocznicê jego mêczeñskiej ¶mierci, i modlitw± wesprzeæ poczynania zmierzaj±ce do wyniesienia go na o³tarze, by³ m³odym kap³anem. On w stanie wojennym otrzyma³ od Boga ¶wiat³e oczy! Jego nadzieja powo³ania realizowa³a siê poprzez dzia³alno¶æ duszpastersk±: kaznodziei i spowiednika. On widzia³ nie przede wszystkim s³awê i karierê duchownego, on autentycznie wierzy³ w chwa³ê i nagrodê w Niebie za wierno¶æ Chrystusowi na ziemi. T³umy, które gromadzi³y siê na Mszach za Ojczyznê, spragnione by³y orze¼wiaj±cej mocy s³owa Bo¿ego po nieludzkim zdeptaniu Solidarno¶ci i zszarganiu godno¶ci ka¿dego uczciwego Polaka. Ksi±dz Jerzy otrzyma³ z wysoka tê moc i by³ jej wiernie oddany. By³ s³ug± mocy Bo¿ego s³owa. Dziwiono siê, ubolewano nad nim: taki chudzina, taki cherlaczek, oddelegowany na ¿oliborsk± parafiê dla odpoczynku ze wzglêdu na kiepski stan zdrowia. A co siê okaza³o?... To w³a¶nie jego wybra³ Chrystus do wielkiej roboty ca³onarodowej!

Kim on w³a¶ciwie by³, ¿e w ca³ym ¶wiecie zaczêto o nim mówiæ? Wiemy: urodzi³ siê w 1947 roku na Bia³ostocczy¼nie. Wiemy, ¿e w wieku 25-ciu lat, po odbyciu s³u¿by wojskowej, w której da³ siê poznaæ jako cz³owiek mocnego charakteru i ¿ywej wiary, przyj±³ ¶wiêcenia kap³añskie w Warszawie. Wiemy, ¿e w sierpniu 1980 roku wol± Prymasa Tysi±clecia by³ delegowany do odprawienia Mszy ¶w. dla hutników warszawskich, a potem od kwietnia 1982 roku, kiedy to naród ockn±³ siê po straszliwym ataku WRON-y, ksi±dz Jerzy zacz±³ organizowaæ Msze ¶w. za Ojczyznê u ¶w. Stanis³awa Kostki i tam w kazaniach zacz±³ budziæ ducha patriotyzmu i ducha odpowiedzialno¶ci za dar wiary.

19 pa¼dziernika 1984 roku w drodze z Bydgoszczy, gdzie zostawi³ ostatnie swoje przejmuj±ce rozwa¿ania ró¿añcowe, zosta³ porwany niedaleko Torunia przez funkcjonariuszy IV Departamentu Ministerstwa Spraw Wewnêtrznych. Pobito go bestialsko, zwi±zano i wrzucono do baga¿nika. Ca³a Polska wierz±ca modli³a siê na kolanach o powrót duszpasterza ludzi pracy. Wo³ali¶my w ko¶cio³ach do Boga: niech siê odnajdzie, niech wróci ksi±dz Popie³uszko! Wydawa³o siê, ¿e Bóg zwleka z odpowiedzi±. Bóg jednak mia³ odpowied¼, która nami wstrz±snê³a. Po dziesiêciu dniach wy³owiono cia³o kap³ana z Wis³y przy tamie pod W³oc³awkiem. Cia³o by³o zmasakrowane, w worze z kamieniami uwi±zanymi u nóg.

I od tego czasu rozpoczê³a siê droga duchowa ks. Jerzego przez Polskê. Droga przez nasze zak³ady pracy, droga przez nasze rodziny, przez polskie serca. Ten zadziwiaj±co szybko rozwijaj±cy siê kult kap³ana – mêczennika doprowadzi³, poprzez dzia³ania Kurii warszawskiej, do przygotowania procesu beatyfikacyjnego w 1997 roku. Nastêpnie, ju¿ w rzymskiej  Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, w roku 2001 rozpoczêto czytanie i analizê akt procesowych. Ca³y ten czas jest czasem wielkiej modlitwy i nadziei, i wielkiego pragnienia wyniesienia do chwa³y o³tarzy kap³ana – bohatera, mêczennika, znak naszych czasów, aby siê ukaza³o, czym jest nadzieja i bogactwo chwa³y w¶ród ¶wiêtych w niebie.

Czego uczy³ ks. Jerzy w swoich kazaniach? Pozwólcie, ¿e przytoczê kilka cytatów z jego homilii wyg³oszonych w latach 1983 i 84.

¯ycie trzeba godnie prze¿yæ, bo jest tylko jedno. Zachowaæ godno¶æ cz³owieka, to pozostaæ wolnym nawet przy zewnêtrznym zniewoleniu. Pozostaæ sob± – ¿yæ w prawdzie – to jakie¶ minimum, aby nie zamazaæ w sobie obrazu dziecka Bo¿ego(29.01.1984).
Nie mo¿na tworzyæ dziejów bez dziejów, nie mo¿na zapominaæ o chrze¶cijañskiej drodze naszego Narodu (25.09.1983).
Chcemy, by pañstwo zrozumia³o, ¿e mo¿e byæ silne tylko w oparciu o spo³eczeñstwo. A do tego prowadzi droga przez poszanowanie cz³owieka, jego sumienia i przekonañ (26.06.1983).
Prawda ³±czy siê zawsze z mi³o¶ci±, a mi³o¶æ kosztuje; mi³o¶æ prawdziwa jest ofiarna, st±d prawda musi kosztowaæ. Prawda, która nic nie kosztuje, jest k³amstwem (27.05.1984).
Solidarno¶æ to jedno¶æ serc, umys³ów i r±k zakorzenionych w idea³ach, które s± zdolne przemieniaæ ¶wiat (28.08.1983).
Niech nikt nie mówi, ¿e Solidarno¶æ ponios³a klêskê. Ona idzie do zwyciêstwa. Idzie powoli. Ale coraz mocniej wrasta w Naród (27.11.1983).

Czy ³atwe mia³ ¿ycie ten kaznodzieja odwa¿ny i radykalny? Nikogo nie ura¿a³, nie biczowa³, nie linczowa³, ale Prawdê stawia³ na ostrzu no¿a. Prawdê Bo¿± wy¶wietla³ i dlatego nie podoba³ siê. Dlatego diabe³ sprzêgn±³ wszystkie swoje si³y, aby tego cz³owieka unieszkodliwiæ, zamkn±æ mu usta. A my¶lenie kapelana Solidarno¶ci sz³o swoim, kap³añskim tropem: gdybym zamkn±³ swe usta, gdybym przesta³ g³osiæ, ci ludzie przestaliby przychodziæ tu jak do ¼ród³a po ³yk Prawdy. Wtedy ja nie mia³bym tu nic do roboty. Nie mia³bym po co ¿yæ. To przecie¿ by³oby sprzeniewierzeniem siê memu powo³aniu.

Ks. Jerzy by³ nieustannie nêkany. Inwigilowano go w dzieñ i w nocy, ¶ledzono ka¿dy jego krok, je¿d¿ono za nim, gdziekolwiek udawa³ siê z pos³ug± duszpastersk±, niszczono jego samochód, zak³adano pods³uchy, nastawano na jego ¿ycie, wrzucano ³adunki wybuchowe do mieszkania przez okno, zastraszano jego przyjació³… Wszystko to znamy, bo wie¶ci z ust do ust rozchodzi³y siê po ca³ym kraju i utrwala³a je bibu³a podziemna.

Nie chcia³bym, bracia i siostry, by¶cie s³uchaj±c tego wszystkiego, wzruszali ramionami kwituj±c pytaniem: i po co mu to by³o? Pamiêtam doskonale, wtedy byli te¿ i tacy, którzy radzili mu, by siê nie wychyla³. A on, kiedy go nêkano ci±g³ymi przes³uchaniami, zatrzymaniami, aresztami, nak³ada³ na tê sytuacjê s³owa Chrystusowe z Ewangelii: Kiedy was ci±gn±æ bêd± do synagog, urzêdów i w³adz, nie martwcie siê, w jaki sposób albo czym macie siê broniæ lub co mówiæ, bo Duch ¦wiêty nauczy was w tej w³a¶nie godzinie, co mówiæ nale¿y (£k 12,11-12). Tak, Duch ¦wiêty prowadzi³ ksiêdza Jerzego i on by³ tego ¶wiadomy. Ten wra¿liwy na krzywdê ludzk± kap³an nie móg³ siedzieæ z za³o¿onymi rêkoma, gdy Chrystus w Ewangelii wo³a³: Kto siê przyzna do Mnie wobec ludzi, przyzna siê i Syn Cz³owieczy do niego wobec anio³ów Bo¿ych. Jego sumienie kap³añskie nie dopuszcza³o ¿adnej mo¿liwo¶ci zdrady Jezusa: A kto siê mnie wyprze wobec ludzi, tego wyprê siê i ja wobec anio³ów Bo¿ych (£k 12,8-9). Taka w³a¶nie by³a prawda jego powo³ania kap³añskiego: nie wyprzeæ siê Jezusa Chrystusa! To by³a zasada jego duszpasterzowania.

Taka osobowo¶æ z tak przemo¿nym wp³ywem na tysi±ce wiernych, oczywi¶cie, by³a sol± w oku ludzi przewrotno¶ci i k³amstwa. Postanowili go zg³adziæ. Gdy przecieki z ubecji o zamiarze uciszenia na zawsze ksiêdza Jerzego dotar³y do Kurii warszawskiej, postanowiono Jerzego ratowaæ. Mówi³o siê powszechnie, ¿e ks. Popie³uszko wyjedzie do Rzymu na studia. Ró¿ni dostojnicy ko¶cielni nak³aniali duszpasterza do wyjazdu za granicê, do ucieczki. Ks. Popie³uszko mówi³ wtedy ze ³zami w oczach: By³em z nimi w chwilach trudnych, i teraz mam ich zostawiæ? Co im Ko¶ció³ da - to, ¿e ucieknê, ¿e ich zdradzê? Po latach kanclerz Kurii wyzna³: Jerzy „wiedzia³, ¿e UB nie ¿artuje (…) On mia³ ¶wiadomo¶æ, ¿e mog± go zamordowaæ, i mimo to siê nie wycofa³. Tutaj dotykamy jego heroizmu, mêczeñstwa. (…) My nie mieli¶my tej odwagi, któr± on mia³. (…) Oceniaj±c to teraz, widzimy jego opatrzno¶ciowe dzia³anie, jego patriotyzm, mi³o¶æ, któr± okaza³ Ko¶cio³owi. Dzisiaj widzê, ¿e to on mia³ racjê, a nie my”.[i]

Stan wojenny w Polsce to by³o tak¿e uderzenie w Ko¶ció³ od wewn±trz, które rodzi³o  nieustanne napiêcie miêdzy urzêdem ko¶cielnym a pos³ugiwaniem duszpasterskim. Czêsto trzeba by³o wybieraæ, czy jest siê urzêdnikiem, wed³ug obowi±zuj±cych konwencji rozmawiaj±cym z w³adz±, czy jest siê przyjacielem i obroñc± kap³anów walcz±cych na pierwszej linii frontu. Bo wtedy by³a wojna, „jaruzelska wojna”. Sprawa ksiêdza Jerzego znalaz³a siê w takich kleszczach. Co siê z ni± stanie, zale¿a³o od wiêkszego lub mniejszego nacisku ubecji na przedstawicieli hierarchii. Propaganda WRON-y zohydza³a kap³añstwo ks. Jerzego i obiecywa³a zel¿enie ucisku, je¿eli tylko ustan± Msze za Ojczyznê. Ks. Popie³uszko nie s³ucha³ tych obietnic i zastraszyæ siê nie pozwala³. W³a¶nie wtedy Jan Pawe³ II przes³a³ ks. Jerzemu znak pocieszenia w postaci ¶wiêtego ró¿añca. Modlitwa ró¿añcowa by³a dlañ jeszcze jednym sposobem nape³niania siê Moc± Bo¿±. Dziêki temu ksi±dz Jerzy nie b³±dzi³ ze strachu. Pozosta³ do koñca sob± – kap³anem wiernym Jezusowi. Wróæmy jeszcze na chwilê do wspomnieñ ks. kanclerza: „Jurek by³ sob±, by³ ksiêdzem i nie ulega³ ani Michnikowi, ani Kuroniowi, ani innemu znacz±cemu cz³owiekowi, choæ ich wszystkich bardzo szanowa³. Oni przychodzili, on siê z nimi spotyka³. Ten prosty ch³opak, prosty ksi±dz (…) by³ sob± przez ca³e ¿ycie, od dzieciñstwa przez wojsko, pocz±tki kleryckiego ¿ycia i ¿ycie kap³añskie – nie zgubi³ siê. (…) Ludzi do niego sprowadza³o to, ¿e mieli zaufanie, ¿e on nie zdradzi, nie zostawi. (…) Wiele osób zawdziêcza mu wiarê. Wielu ludzi odzyska³o ufno¶æ w siebie. (…) W jego osobowo¶ci wierno¶æ ludziom jest cech± podstawow±. Mówi³: Nie wolno mi zmarnowaæ tego zaufania, którym mnie ludzie obdarzyli, a poprzez mnie Ko¶ció³. To najwa¿niejsza cecha jego postawy”. Ksi±dz Jerzy czu³ siê odpowiedzialny za Ko¶ció³, by³ pos³uszny swemu ordynariuszowi i by³ wierny ludowi Bo¿emu. „Ludzie spoza Ko¶cio³a szanowali w nim to, ¿e umie byæ wierny do koñca”.

Jego ¶wieccy przyjaciele mówili o nim: „Ksi±dz Jerzy to prosty cz³owiek, ksi±dz pracowicie szlifuj±cy kazania, wyg³aszaj±cy je niekiedy w sposób chropawy, (…) ma bardzo prostolinijne my¶lenie. (…) Ma kilka prawd w ¿yciu, którym s³u¿y, nie spekuluje. (…) Wyczuwa³, ¿e w tej trudnej sytuacji trzeba nazywaæ rzeczy po imieniu, g³osiæ prawdê, a najlepiej robiæ to, odnosz±c siê do autorytetu Jana Paw³a II i kardyna³a Stefana Wyszyñskiego, uznawanych przez wszystkich. Nies³ychana jest pokora i pos³uszeñstwo tego cz³owieka, ci±gle szukaj±cego aprobaty Ko¶cio³a, cierpi±cego, ¿e nie jest do koñca rozumiany przez hierarchiê. On spe³nia tylko misjê duszpastersk±. Nie nale¿a³ nawet do krêgu tych ksiê¿y, którzy wcze¶niej byli zwi±zani z opozycj± ani mediami zagranicznymi”. Jurek by³ sob±!

Moi drodzy, mo¿na by tê opowie¶æ o patriotyzmie, o bohaterstwie, o wierze ksiêdza Jerzego snuæ dalej. I trzeba bêdzie to czyniæ, wcielaæ tê postaæ w nasze ¿ycie religijne, moralne i spo³eczne. Trzeba uczyniæ tê jasn± i ¶wiêt± postaæ wa¿n± w naszych rodzinach, roz¶wietliæ j± w szko³ach. Ze smutkiem zauwa¿y³em dzi¶, ¿e tak niewiele ukaza³o siê tekstów w prasie, nawet katolickiej, o rocznicy mêczeñskiej ¶mierci kapelana Solidarno¶ci. Znowu gdzie¶ na jakiej¶ górze komu¶ nie zale¿a³o na tym ¶wietle w ¿yciu Polaków. Ale my, tu na dole, musimy mieæ w³asny rozum! Musimy wiedzieæ, co jest potrzebne dla naszej Ojczyzny. Przecie¿ Ojczyzna to nasz piêkny kraj, nasza chrze¶cijañska kolebka, z której siê wywodzimy, nasze ¶rodowisko kulturowe, w którym ¿yjemy, i czym siê legitymujemy przed ca³ym ¶wiatem. Ojczyznê trzeba kochaæ i broniæ w niej to, co zawsze by³o i jest ¶wiête i jasne.

Skierujmy zatem do siebie samych s³owa ¶w. Paw³a Aposto³a z Listu do Efezjan i uczyñmy je nasz± czêst± modlitw±:

Niech Bóg da nam ¶wiat³e oczy dla naszego serca tak,

by¶my wiedzieli, czym jest nadzieja naszego powo³ania,

czym bogactwo chwa³y Jego dziedzictwa w¶ród ¶wiêtych

i czym przemo¿ny ogrom Jego mocy wzglêdem nas wierz±cych.

Kto ma ¶wiat³e oczy serca, tak jak mia³ je ksi±dz Jerzy Popie³uszko, ten nie pob³±dzi. Zostanie sob± w ka¿dej chwili g³êboko z Chrystusem zwi±zany. Amen.



[i] Cytaty z rozmowy na temat ksiêdza Jerzego Popie³uszki zaczerpniête zosta³y z Biuletynu IPN, nr 10(45),2004, s. 9-30.

2006-10-31


Wicej