JAN PAWE£ II:

Ka¿dy musi byæ przygotowany

do tego, ¿e stanie

przed Panem i Sêdzi±.


Rozwi

Modlitwa

MODLITWA ¯YCIA


Od kilku dni (i nocy) chcê mówiæ do Ciebie, rozmawiaæ z Tob±. Wszystko, co we mnie my¶li, dobija siê do Ciebie, a jednocze¶nie wszystko, co czuje we mnie, biegnie w odwrotn± stronê, ucieka od Ciebie. Pewnie nie wiesz, jaki to ból, bo choæ we wszystkim jeste¶ do mnie podobny, to jednak z wyj±tkiem grzechu. Wyznajê Ci wiêc: to rozpo³owienie wewnêtrzne jest strasznie trudne i bolesne, tym wiêcej, ¿e wszystko dzieje siê w… mi³o¶ci. Wiem, ¿e mi³o¶æ bierze pocz±tek z Twego odwiecznego, niewidzialnego ¼ród³a, ale dok±d prowadzi? Do pragnienia widzialnego i dotykalnego. Powiesz mi, ¿e nie odkrywam Ameryki, ¿e znasz to doskonale z bole¶ci innych kochaj±cych Ciê ludzi… Ja te¿ ich znam. Byli bohaterami, zwyciê¿yli siebie dla Ciebie. Wygrali walkê z Tob±, jak patriarcha Jakub, bo siê Tobie poddali. Kochali Ciê dusz± i cia³em, i powo³a³e¶ ich na szczyty mistycznych prze¿yæ. Przebija³e¶ ognistym grotem ich serca. Wlewa³e¶ woñ Twej mi³o¶ci w ich dusze i w cia³o. Cierpieli, ale otulani Twoj± mi³o¶ci±. Dreszcz przenika³ moje cia³o, gdy ju¿ w m³odo¶ci rozczytywa³em siê w ich ¿yciorysach. A jednocze¶nie by³em przera¿ony przepa¶ci± Twoich ¿±dañ, wymagañ. Wymagasz cierpienia, bole¶ci!!!

Powierza³em siê Tobie niejednokrotnie, a przecie¿ nigdy nie dozna³em zachwycenia duszy, nie zosta³em porwany na szczyty ol¶nienia Tob±. Od pocz±tku, gdy otrzyma³em Twe kap³añstwo, Ty sta³e¶ siê sensem mojej mi³o¶ci (i celibatu). Gdy rówie¶nicy z ³awy szkolnej wchodzili na ¶cie¿kê poszukiwañ swej drugiej po³owy, ja rozkuwa³em swój umys³ dla teologii i rozkoszowa³em siê ¶wiêt± liturgi± posoborow±; fruwa³em na ambonie i wyczerpywa³em siê w konfesjonale czy na katechezie. Wszystko to wype³nia³o mi bez reszty czas, ale co z sercem? Na staro¶æ, gdy oni do¿ywaj± swej jesieni w stadle rodzinnym, ja coraz czê¶ciej odnajdujê w swych ko¶ciach, ¶ciêgnach i nerwach skargê (czy podobn± do Twojej?): nie mam nikogo, przy kim móg³bym sk³oniæ sw± g³owê. Starczy czas generuje ból samotno¶ci.

Nie do¶wiadczy³e¶ tego. M³odo przeszed³e¶ przez ziemiê. ¯y³e¶ jednocze¶nie w czasie i w wieczno¶ci. Ja nie mam zielonego pojêcia o wieczno¶ci. Jedynie nieraz odnajdujê w sobie jak±¶ zamglon±, znan± i jednocze¶nie nieznan±, têsknotê za wieczno¶ci±. Zdarzaj± siê takie niesamowite chwile, o których wiem, ¿e pojawi³y siê spoza czasu. To pojedyncze krople wieczno¶ci, które wsi±kaj± w cz³owieka i w nim tê¿ej±. Tkwi±, nie mo¿na o nich zapomnieæ. Pamiêtam jedn± i wiem, ¿e to ona spustoszy³a moje serce. To by³o w kap³añstwie, rozpoczyna³em uniwersyteckie studia. Pokaza³e¶ mi cierpienie, a ja strwo¿ony wo³a³em do Ciebie: nie dawaj mi bole¶ci, bo przecie¿ wiesz, ¿e nie umiem cierpieæ, nie wytrzymam. Us³ucha³e¶ mnie!

Teraz wiem, moja ma³oduszno¶æ, na któr± siê zgodzi³e¶, leg³a o³owiem na dnie mej mi³o¶ci. Podciê³a skrzyd³a. Czy tak bêdzie do koñca mego ¿ycia? Nie o¿ywisz mej jesieni? Chcia³bym powo³aæ siê na starca Abrahama, ale jego gigantyczna wiara onie¶miela mnie. ¯yjê dzi¶ w jakim¶ wysokim lesie. Wiem, ¿e patrzysz z góry na mnie, a ja chodzê po runie niziutko i uwa¿nie wypatrujê jagód. Tak samo jak przedtem lêkam siê bole¶ci, ale ka¿de znalezione (w sobie) cierpienie podnoszê ku Twoim oczom. Chcê odpokutowaæ mój lêk, pustkê mego serca. Wiem, ¿e nikt inny nie nape³ni mego serca. Tylko Ty, Panie, tylko Ty! Kiedy to siê stanie? Kiedy ja ca³y, scalony, wszystko co my¶li we mnie i co czuje, pop³ynie tylko w Twoim kierunku? Kiedy bêdê mia³ na nowo rado¶æ trwania przy Tobie i dla Ciebie?

Rozmawiam z Tob±?... Nie, tylko mówiê, stary z sercem og³uch³ym. Wybacz, proszê.


Powrt