JAN PAWEŁ II:

Każdy musi być przygotowany

do tego, że stanie

przed Panem i Sędzią.


Rozwiń

DROGA KRZYŻOWA X-SENIORA

DROGA KRZYŻOWA KAPŁANA SENIORA
(Dialog intymny Chrystusa z kapłanem-seniorem)

W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.
Bądź uwielbiony Synu Boży,
nasz Mistrzu, Bracie i Zbawicielu
obecny w Najświętszym Sakramencie tutaj,
w naszej kaplicy, w Tabernakulum.
Spójrz łaskawie na nas,
Twoje sługi w Kapłaństwie,
pobłogosław pragnienie każdego z nas
modlitwy wspólnie z Tobą
dla dziękczynienia Ojcu Niebieskiemu
za wielkie miłosierdzie okazywane
w naszym niekrótkim przecież życiu.
Niech Duch Święty, szczególnie udzielony nam
ongiś w dniu święceń kapłańskich,
towarzyszy nam swymi natchnieniami
podczas rozmyślania Drogi Krzyżowej Jezusa na Golgotę.

Któryś za nas cierpiał rany...

Stacja I SĄD PIŁATA

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie...

Rzymski namiestnik odbył sąd, skazał Mnie na ukrzyżowanie. Umył ręce, ale nie umiał obmyć swego sumienia w świetle Ewangelii. Nie słyszał Mego nauczania w Judei, Galilei i Samarii. Pycha władzy nie pozwoliła mu pochylić się uważniej nad Dobrą Nowiną spoza kręgu wierzeń pogańskich.

Panie mój, wybacz mi. Ja słyszałem Twą Dobrą Nowinę, recytowałem fragmenty z pamięci, głosiłem ją innym ludziom. Z tego żyłem!
A przecież ileż to razy z ust moich wypływały słowa złe, niedojrzałe, przewrotne, tchórzliwe i kłamliwe w obronie własnej. Ileż razy skazywałem Ciebie na śmierć w moim sercu. Umywałem ręce...

(chwila ciszy) Któryś za nas cierpiał rany...



Stacja II KRZYŻ

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste...

Zmierzyłem się z ciężkim krzyżem grzechu, ludzkim krzyżem i ludzkim grzechem. Wziąłem go na swoje ramiona. Stał sie ołtarzem ofiary całopalnej na przebłaganie Bożej sprawiedliwości. Ojcu mojemu składam tę ofiarę. Nikt inny nie mógł tego uczynić. I moje ludzkie serce nie potrafiło przejść obok, pominąć ciężko poranionych braci i siostry.

Panie mój, powołałeś mnie i postawiłeś przy Twoim świętym ołtarzu. Pragniesz codziennie, bym razem z Tobą ofiarował siebie na zbawienie świata.
Wybacz mi, proszę... Ileż to razy celebrowałem Eucharystię tak, jakby Ciebie nie było. Jak zawodowiec dźwigałem obowiązek odprawiania, bo ktoś za to zapłacił. Ileż razy - na urlopie - nie szukałem kościoła, bo nie miałem stypendium.

(chwila ciszy) Któryś za nas cierpiał rany...

Stacja III UPADEK

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste...

Pierwszy upadek był najfatalniejszy, bo niespodziany. Zaskoczenie totalne własnego "ja". Zranione zostało nie tyle zewnętrzne ciało, ile to, co wewnątrz czuje. Serce głęboko boleje. Pamiętam twój pierwszy grzech kapłański. Długo potem płakałeś. Jak mały chłopak.

Panie mój, długo nosiłem w sobie bolesną ranę pierwszego grzechu w kapłaństwie. Ty to widziałeś. I właśnie ten ból utrzymywał mnie długo na klęczkach przed Twoim Obliczem. Dałeś mi to lekarstwo i osuszyłem me łzy. Niestety, z czasem ból przestał mi dokuczać. Przyszło przyzwyczajenie. Sacrum i profanum w mym życiu przestały sobie przeszkadzać.

(chwila ciszy) Któryś za nas cierpiał rany...



Stacja IV MATKA

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste...

Bez matki nie ma bogactwa życia. Od mojej Matki Najświętszej otrzymałem nie tylko możliwość pojawienia się wśród ludzi, ale wiele innych cennych darów: dostrzeganie w ludziach ukrytego dobra, wrażliwość na piękno, zdolność empatii, docenianie przemijania, śpieszenie z pomocą, wierność w każdej sytuacji i miłość bez warunków. Wystarczyło mi czasem jej pełne wzruszenia spojrzenie w moje oczy.

Panie mój, bardzo pragnę móc zawsze bez lęku czy wstydu patrzeć Ci w oczy. Moja rodzona matka tego mnie uczyła. W trudnych życiowych chwilach wskazywała mi wzór właśnie w Maryi, Twojej Matce, i wypraszała jej pomoc... Nie zawsze ceniłem tę kobiecą terapię. Przegrywałem z własnym męskim egoizmem. Wstydziłem się patrzeć Ci w oczy, gdy stawał przede mną żebrak.

(chwila ciszy) Któryś za nas cierpiał rany...

Stacja V SZYMON

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste...

Szymon wracający z pola nie od razu zrozumiał, że potrzebuję jego wsparcia w dziele zbawienia. Nie chciał włączyć się w cudze cierpienie. Był umęczony własnymi bólami i kłopotami. Gdy jednak dotknął mego krzyża, otrzymał łaskę pewności, że jest odpowiedzialny za drugiego człowieka. Taka jest prawdziwa droga do szczęścia.

Panie mój, Ty wiesz, że robiłem (i robię) wszystko, co należy czynić na moim stanowisku, w moim wieku, czego mnie nauczyli, jak wykształcili i czego się ode mnie spodziewali (i spodziewają) moi przełożeni różnego stopnia i urzędu. Ale Ty chcesz, bym wychodził poza tę zawodowość, poza rutynę. Chcesz, bym dotykał cudzego cierpienia, niósł pociechę komuś przypadkowemu. Chcesz mego bardziej wrażliwego serca. Trudnego daru chcesz...

(chwila ciszy) Któryś za nas cierpiał rany...

Stacja VI WERONIKA

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste...

Spojrzałem na Weronikę w tłumie na drodze. Była delikatna, wrażliwa i odważna. Miała serce na dłoni. Nie zlękła się uzbrojonych strażników. Bardzo potrzebowałem jej świadectwa. Jej postawę uczyniłem ikoną miłosierdzia. Obdarzyłem ją wizerunkiem najświętszego oblicza. Pragnę więcej takich odważnych i wrażliwych świadków wiary.

Panie mój, od dawna kapłana nazywają alter Christus. Powiedz mi, umęczony grzechami Chrystusie, czy moje kapłaństwo jest ikoną Twego miłosierdzia? Czy znajdujesz jeszcze we mnie tyle odwagi i wrażliwości dla ukazywania Twego Boskiego miłowania?... Panie Jezu, przyznaję, że moja starość łatwo mnie dyspensuje od ocierania ludzkiej twarzy z cierpienia i biedy. Łatwo mi przychodzi zasłaniać się własnymi bólami.

(chwila ciszy) Któryś za nas cierpiał rany...

Stacja VII POŁOWA DROGI

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste...

Droga krzyżowa to nie rzymski trakt wyłożony gładkimi płytami. Cel osiąga się po wielu potknięciach i wyrzeczeniach. Nie jeden raz trzeba zupełnie nowej mobilizacji sił, by iść dalej. Podniosłem się z upadku w połowie drogi, by uratować sens twego kapłaństwa. Bowiem Bożej - nie ludzkiej - siły potrzeba, byś wytrwał w wierności Bogu, Kościołowi i sobie.

Panie mój, ileż to razy rzucałem się w szaleńczy wir pracy, zarywałem noce, w ciągu dnia ledwie łapałem oddech. W przeróżnych angażach mówiłem w swej duszy: to dla Ciebie, mój Jezu. Czasem stawałem się pośmiewiskiem u innych, szydzili: i co z tego masz? Żywiłem się Twą chwałą. Ale dlaczego czasem dopadała mnie noc zwątpienia i zatapiała radość serca kapłańskiego?

(chwila ciszy) Któryś za nas cierpiał rany...


Stacja VIII LAMENT NIEWIAST

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste...

Lament i płacz niewiast odrzucam nie tylko dla ich nawyku i rutyny w jęczących spazmach, ale dlatego, że nie było w tym rytuale dla skazańca ani krzty prawdy. Nie tak dawno stały w tłumie przed urzędem Piłata i razem z innymi skandowały: Ukrzyżuj, ukrzyżuj Go! Krew Jego na nas i na dzieci nasze! Powinny płakać gorzko raczej nad sobą i nad pobożnością swego domu.

Panie mój, ileż w mych celebracjach drętwej rutyny, wyuczonych gestów i nie zauważanych słów. Ile pośpiechu i skracania czasu adoracji i dziękczynienia. Najbardziej przeraża mnie świadomość, że te same dłonie unoszące Hostię przenajświętszą nad ołtarzem, potrafią - poza ołtarzem - zanurzać się ochoczo w pokusach i grzesznych przestrzeniach. Jezu, wybacz! - wołam z całym Kościołem.

(chwila ciszy) Któryś za nas cierpiał rany...

Stacja IX U SZCZYTU

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste...

Z każdym krokiem im bliżej szczytu, tym mniej sił człowieczych. Ziemia jest pełna zaskakujących pułapek. Upadłem pod szczytem Golgoty. Myślę o starości kapłana, o tobie, który z każdym rokiem boleśniej odczuwasz braki swej fizyczności. Ubywa ci słuchu, wzrok nie ostry, ruch ograniczony. Nie masz cierpliwości, innych widzisz super krytycznie, zamykasz się szczelnie w kręgu własnego "ja".

Panie mój, zszedłeś z tego świata tragicznie, ale młodo. Starość Cię nie dosięgła. Wybacz mi, gdy gorzknieję, patrząc na zwyczaje superowe młodego pokolenia kapłanów zajmujących miejsce starych. Wybacz złośliwe sądy i bezzasadną zazdrość, gdy tryskają młodością, radością, entuzjazmem i nowymi pomysłami duszpasterskimi. Boli bardzo świadomość pomijania i unieważniania pracy starego pokolenia. Przebacz mi, Panie, i utul w swym Boskim Sercu.

(chwila ciszy) Któryś za nas cierpiał rany...

Stacja X ODARCIE Z SZAT

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste...

Nawet mej sukni utkanej przez Matkę nie zostawili mi. Stoję zupełnie nagi w swym człowieczeństwie. Nic mi nie pozostało prócz mego naturalnego wstydu. Wartość tym cenniejsza, gdy dokoła nikt nie przejmuje się nagością. Przeciwnie, wielu wydało moje ciało na pastwę lubieżnych spojrzeń, obrzuciło stekiem wulgarnych, plugawych słów.
Za chwilę rozpoczną proceder krzyżowania.

Panie mój, świat grzechu nieczystego, lubieżności aż do zapamiętania się w przyjemnościach cudzego czy własnego ciała wciąż zdaje się czyhać tuż za progiem moich myśli i pragnień. Atakowany sens celibatu trzeszczy w posadach podkopywany pogańską tezą: nic co ludzkie, nie jest mi obce. Obroń mnie, Jezu, przed brataniem się z pokusami wyzierającymi ze wszystkich mediów społecznych.
Ukryj mnie w ranach Twego ciała umęczonego.

(chwila ciszy) Któryś za nas cierpiał rany...

Stacja XI UKRZYŻOWANIE

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste...

Ból ciała mego oddałem Ojcu. Bracia moi najpierw jedną dłoń, potem drugą, a w końcu obie stopy przygwoździli do krzyża. Myśleli, że w ten sposób pozbawią mnie wolności. Nie zdołali. Oczy moje skierowałem do Ojca w Niebie. Zło jest bezsilne wobec przymierza świętych spojrzeń. Modliłem się: Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią.

Panie mój, ileż to razy źródeł wolności szukałem w różnych przymierzach. Myślałem: może będę wolny poza posłuszeństwem; może pieniądze uczynią mnie wolnym; może nieposkromione marzenia i pragnienia zaprowadzą mnie do raju wolności; a może górowanie nad innymi?... Szukałem daleko, a wolność Twoja tak bliska: Ojcze, w ręce Twoje oddaję ducha mego. W takim przymierzu można spokojnie wchodzić w śmierć.

(chwila ciszy) Któryś za nas cierpiał rany...

Stacja XII WYKONAŁO SIĘ

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste...

Ojcze, cały jestem Twój! Wykonałem zadanie. Jestem spełniony. Rozległa się cisza. Jak dobrze jest spocząć na boskim łonie Ojca! Nic już nie jest ważne. Ani zaćmienie słońca, ani trzęsienie ziemi, czy otwierające się groby zmarłych... Jeszcze tylko moment przebicia włócznią konającego serca. Krew i woda wypłyną dla ożywienia mistycznego mego ciała - Kościoła.

Mój Panie, zamknąłeś oczy, Twa głowa uwieńczona ciernistym krzakiem spoczęła na piersi bez oddechu. Twoja Matka przywarła do Twych stóp, zastygła w smutku. W tej mistycznej ciszy Bóg przygotowuje ludzkość do wielkiej tajemnicy.
Ona wybuchnie tuż przed świtem trzeciego dnia.
Kościół Twój, Panie, czeka na radość niedzieli zmartwychwstania. W środku Kościoła czekam i ja na spotkanie z moim wiecznym szczęściem.

(chwila ciszy) Któryś za nas cierpiał rany...

Stacja XIII UWOLNIENIE

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste...

Matka przyjęła na swe kolana zdjęte z krzyża ciało Jezusa. Po tylu latach od dzieciństwa mogła znów tulić ciało syna. Niestety zimne i zesztywniałe. Rany już nie krwawiły. Przez serce Matki przepływa pamięcią każda kropla szczęścia otrzymywana od Jedynaka przez ponad 30 lat. Maryja musi teraz zdecydowanie przebudować swoje życie, połączyć z życiem Kościoła.

Maryjo, Matko Najświętsza, jesteś moją matką, jesteś matką kapłana, choć daleko memu kapłaństwu do świętości Jezusa. Staję wiernie z Tobą pod krzyżem - ołtarzem zbawienia. Rozpoczynając dawno temu moje życie kapłańskie, powierzyłem je Tobie, zamknąłem w Twoim niepokalanym sercu, by nie zwietrzało i nie zblakło. Z Tobą chcę przeżyć ostatni etap aż do spotkania ze Zmartwychwstałym.

(chwila ciszy) Któryś za nas cierpiał rany...
Stacja XIV ZAMYKANIE GROBU

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste...

Śmierć jest zazdrosna i zaborcza. Zabiera ciało sprzed oczu żyjących, zamyka w grobie. Śmierć nie jest przyjemna, najczęściej budzi lęk, milczy jako wielka niewiadoma. Niczego nie tłumaczy. Zapala jedynie nikły ogarek ludzkiej pamięci na grobie.
Śmierć jest nocą, nie ma światła, ale rodzi tęsknotę za światłem poranka Zmartwychwstania.

Panie mój, klękam przy Twoim pustym grobie. Nie ma tu już Twojej Matki, ani ucznia Jana, ani Magdaleny. Wyciszam się w myśleniu nad moją zbliżającą się śmiercią. Jej cień już nie odstępuje, nawet rośnie z każdą kroplą czasu. Pragnę, Panie, spotkania nie ze śmiercią - zimną kostuchą, ale z Tobą, gdy podasz mi swą przebitą dłoń i mnie zaprowadzisz drogą pewności do domu Ojca.

(chwila ciszy) Któryś za nas cierpiał rany...


MODLITWA NADZIEI

Nasz Mistrzu, po nocy przychodzi świt
i rodzi się nowy dzień. Pokornie prosimy, niech naszej dalszej drodze kapłańskiego życia towarzyszy Twoje pełne nadziei proroctwo, które ofiarowałeś swym uczniom: "Syn człowieczy będzie wydany w ręce ludzi. Ci go zabiją, lecz zabity po trzech dniach zmartwychwstanie"
(Mk 9,31). Amen.

Ks. Mirosław Drzewiecki
Wielki Post 2018 r.











2018-03-04


Więcej