JAN PAWEŁ II:

Każdy musi być przygotowany

do tego, że stanie

przed Panem i Sędzią.


Rozwiń

CUD KSIĘDZA JERZEGO
(20-lecie męczeńskiej śmierci
ks. Jerzego Popiełuszki)


Niech będą przepasane biodra wasze
i zapalone pochodnie.

(Łk 12,35)



Zapalone pochodnie... Wiek XX zapalił bardzo wiele ogni niszczących. Zmobilizował tysiące ludzi przeciw innym tysiącom ludzi. Wojny, rzezie, krew, pożary i zgliszcza... Złe moce budziły w różnych miejscach globu coraz to nowych Herodów, fűrerów, generalissimusów, ich sługusów i siepaczy. Ziemia dygotała w spazmach bólu tratowana ciężkimi, zębatymi narzędziami śmierci i stopami uginających się pod nieludzkimi rozkazami żołnierzy. Rzeki spływały męczeńską krwią. Na umęczonej glebie gęsto wyrastały mogiły zamieniając ludzkie ciała w proch. Litościwe drzewa kołysały im pieśń do snu wiecznego. Dymiły kominy. Las kominów w Europie!... A ludzie? Jedni szli z dymem do nieba, drudzy ich podsadzali do pieca jak chleb powszedni. Inni zaczęli żyć w lasach, jeszcze inni uciekali za Wielką Wodę. Generalnie jednak Człowiek, niestrudzony myśliciel, zagubiony w gąszczu nieprawości bohatersko szukał sensu.


W najnowszej swej książce "Pamięć i tożsamość" Jan Paweł II daje ważne świadectwo tych czasów: Dane mi było doświadczyć osobiście rzeczywistości ideologii zła (...) Później, już po wojnie, myślałem sobie: Pan Bóg dał hitleryzmowi dwanaście lat egzystencji i po dwunastu latach system ten się zawalił (...) Jeżeli komunizm przeżył dłużej - myślałem -(...) to musi być w tym jakiś sens (...) Zdarza się bowiem, że w konkretnym realistycznym układzie ludzkiego bytowania zło - w jakimś sensie jawi się jako potrzebne - jest potrzebne o tyle, o ile daje okazję do dobra.Ojciec święty wytropił ten sens. 80 lat tego okrutnego wieku było jego własnym doświadczeniem. Ten człowiek w swej młodości pod nazistowską niewolą przemierzał w drewnianych chodakach drogę do pracy w kamieniołomie, miał sporo czasu na myślenie, gdy ręce były zajęte wydłubywaniem kamienia z ziemi. Potem ten czas zaowocował głęboką poezją... Ale tylko Bóg wtedy wiedział, że Karol Wojtyła przyjdzie tu jako papież konsekrować Sanktuarium Miłosierdzia Bożego. Opatrzność Boża nieustannie prostuje ścieżki ludzkie i miłością utrzymuje świat w równowadze.


Niech będą (...) zapalone pochodnie! Drodzy bracia i siostry, nauczanie i działalność apostolska Jana Pawła II to jasno płonąca pochodnia ukazująca, ile dobra Bóg sprawił przez ludzi XX wieku. My w Polsce nie dziwimy się Ojcu świętemu, że wynosi do chwały ołtarzy setki bohaterów nieludzkiego czasu. Mamy własne, polskie doświadczenie. Wiemy, że Bóg nie śpi, gdy bestia szaleje! Dobry Ojciec wzbudza bohaterstwo wiary i miłości w sercach ludzi. Przez nich - utrudzonych i umęczonych - daje odpór złu. Jan Paweł II wytropił ten sens historii i wyjawia go ukazując licznych błogosławionych i świętych, jak bohatersko przez ziemię szli do Nieba. Pośród rzeszy liczącej ponad siedmiuset wyznawców i męczenników XX-go wieku znajdujemy blisko stu pięćdziesięciu błogosławionych i świętych Polaków. Życie swe oddali Bogu, by najistotniejsze wartości ludzkie nie zostały zgaszone, zadeptane. W środku pożogi wojennej Bóg zapalał pochodnie wiary i miłości w sercach ludzi prawych, odważnych i świętych.


Dokładnie 20 lat temu Polska przeżyła potężny wstrząs polityczny i moralny. Najpierw, na wieść o porwaniu, podnieśliśmy w Niebo gorące modły, prosząc Boga, by uprowadzony kapłan nie zginął. Na Watykanie Jan Paweł II łączył się ze swymi rodakami:
"Przejęty do głębi tym wydarzeniem podzielam słuszny niepokój całego społeczeństwa (...) wobec tego nieludzkiego czynu, który jest wyrazem przemocy dokonanej na kapłanie(...)Was, drodzy bracia i siostry, proszę, abyście złączyli się ze mną w modlitwie o rychłe uwolnienie księdza Popiełuszki i jego powrót do pracy duszpasterskiej".


Dziesięć dni czekał naród niepewny losu kapelana zdelegalizowanej "Solidarności". I władza czekała: powiedzie się plan zastraszenia narodu, czy nie? Padną na kolana Polacy drżąc ze strachu wobec brutalności aparatu bezpieczeństwa, czy nie?... Opuści Kościół robotników niszczonych przez partię, czy nie ?... Zlikwidowane zostaną Msze za Ojczyznę, czy nie?... Dadzą sobie zamknąć usta odważni kaznodzieje, czy też nie?... Pewności nie było! Na szczytach władzy wciąż naradzano się... Instrukcje przychodziły z Moskwy. Na wszelki wypadek szukano kozła ofiarnego. Redagowano "poufne, tajne notatki".


Polacy tymczasem padli na kolana, ale przed Bogiem! Polska modliła się i czekała. Nadzieja raz rosła, to znów opadała w sercach wierzących... Niestety, 30 października zawaliły się wszelkie nadzieje. Nocą wyłowiono z Wisły ciało księdza Jerzego w worze śmiertelnym z kamieniami uwiązanymi u nóg. Ciało zmaltretowane nie do poznania. Szloch rozniósł się po całej dobrej polskiej ziemi.


Czarna wodo w wiślanym zalewie,

Jak stąd blisko do tych gwiazd na niebie.

(...)

Tym co w bracie swym chcą Boga zabić,

Powiedz, powtórz, że ta zbrodnia na nic.

(...)

Wodo czarna i głębsza od nocy,

Rzecznym błotem przemyj ślepcom oczy.

(Tadeusz Szyma: * * *)



Bracia i siostry, czas stanu wojennego nauczył nas prawdy, że "poeta pamięta", ale nie tylko to. Poeci tamtego czasu najwcześniej zauważyli ten wykluwający się cud księdza Jerzego, człowieka prostej wiary. Już w samą noc odnalezienia ciała męczennika poeta jak prorok wieści oprawcom: "ta zbrodnia na nic"! Jedynie słuszna ideologia posługująca się przez długie lata kłamstwem, przewrotnością i zbrodnią okazała swą niemoc. Wielki bastion silnej, zbrojnej władzy ukazał swe istotne pęknięcie w fundamentach. Poeta zna siłę, która zniszczy ten bastion. I dlatego jest w tym wieszczeniu chrześcijańskie zlitowanie: "przemyj ślepcom oczy". Litość zamiast zemszczenia, błaganie Boga o przejrzenie dla przebiegłych polityków zamiast linczu. I chociaż dziś daleko jeszcze do tryumfu sprawiedliwości, do obnażenia hańby rzeczpospolitej ludowej kolesiów to jednak wiemy, że ostatnie słowo nie do nich należy. Nasze moce płyną od Boga!


(...)

O północy wiślany nurt

Płacze dławi się swym bulgotem

Budzi ryby z grząskiego snu

W brzeg wszlochuje falę zgryzotę



O północy bezsenny Bóg

nad otchłanią gdzie zło się piętrzy

naszą żałość i lęk i bunt

do ojcowskiej przytula piersi



O północy kościelny dzwon

niczym miecz przecina ciemności

świt wykluwa się gdzieś za mgłą

Na niskości na wysokości

(Wiktor Woroszylski * * *)



To był prawdziwy cud rozwidniający się z każdym dniem przy grobie księdza Jerzego. Zwycięskie polskie orły zaczęły już zlatywać się do kościoła św. Stanisława Kostki na Żoliborzu. Pogrzeb w dniu czwartym listopada zgromadził ponad milion Polaków z całego kraju. A trzeba wiedzieć, że to nie łatwa była podróż. Pamiętam, podczas nocnej jazdy samochodem z Wrocławia do Warszawy byliśmy aż sześć razy zatrzymywani przez milicję i gruntownie przeszukiwani, kontrolowani. Wszystko dla uprzykrzenia i zniechęcenia rodaków.
Przy grobie płynęła wielodniowa, spokojna modlitwa. Nikt nie usłyszał słów złorzeczenia, nienawiści czy wygrażania. Polska, głęboko otulona żalem po stracie tak wielkiego i pokornego zarazem swego syna, prosiła Boga o zmiłowanie i o nawrócenie zbrodniarzy. Zamiast odwetu płynęła modlitwa o sumienie dla nich. Cud się stał na pewno. Dziś to sprawa oczywista. Popatrzcie: Polska przez pół wieku pacyfikowana przez komunistów odzyskała wolność. Butna władza mono-partyjna wyniosła w niesławie swój czerwony sztandar z polskiej sceny.


Bracia i siostry, ten cud trwa do dziś! Przy grobie księdza Popiełuszki gromadzą się rodacy z całego świata. Przyjeżdżają, by pochylić się nad płytą kapłana - męczennika przedstawiciele rządów, organizacji i związków zawodowych nawet z odległych krajów. Dziś u grobu dzieje się to samo co i w czasie duszpasterzowania księdza Jerzego: ludzie nawracają się do Boga. Czas stygmatyzowany cierpieniami stanu wojennego wyraźnie skręcił ku Bożej wieczności.

(...)

Dziś na rękach tłumu kołysany

W każdej łzie odbity po kolei

Księże Jerzy jeszcze mnie wyspowiadaj

Z tej rozpaczy buntu i nadziei
(Anna Kamieńska)


W Bożym Słowie, w Bożych prawach głoszonych z tego samego miejsca, gdzie służył kapelan Solidarności, ludzie odnajdują sens historii, sens świata. Czy to miejsce nie jest dziś pochodnią płonącą dla szukających sensu swego życia?...

Ukląkł przy grobie księdza Popiełuszki największy syn 1000-letniej Polski Jan Paweł II. Jego pokorna modlitwa nad grobem szeregowego księdza potwierdziła i umocniła naszą postawę. Wzruszony Ojciec św. zostawił nam swe bardzo ważne przesłanie:
"Przy grobie księdza Jerzego uczmy się odpowiedzialności za Polskę i za całe to dziedzictwo chrześcijańskie, które zostało nam przekazane w ciągu stuleci. Módlmy się do Boga Ojca, aby ofiara tego kapłana przynosiła nieustannie owoce w naszej Ojczyźnie. Aby nie zabrakło ludzi, którzy w tym męczeństwie będą odnajdywać natchnienie do własnego uświęcenia oraz zachętę i siłę do autentycznej służby człowiekowi".

Miejsce duszpasterzowania księdza Jerzego Popiełuszki stało się sanktuarium narodowym. Grób kapłana - męczennika stał się znakiem odradzającego się życia wiary i wolności.
Modlitwa za Ojczyznę dziś, po 20 latach od tamtych tragicznych wydarzeń, ma prawo wcielić w siebie prośbę o rychłą beatyfikację księdza Jerzego. Rozpoczęte w roku 2001 prace Kurii Rzymskiej nad dokumentami przysłanymi z Polski niech dobiegną jak najrychlej do szczęśliwego zakończenia.



Księże Jerzy, jesteś jasną Bożą pochodnią dla XXI wieku! Księże Jerzy, Sługo Boży, mocno wierzymy i prosimy:

Teraz, gdy stoisz przed Bożym tronem

Jako męczennik, jako zwycięzca,

Wstaw się za nami przed Wszechmogącym

I prowadź naród nasz do zwycięstwa.

(Siostra Bernadetta)

Amen.



2006-11-25


Więcej