JAN PAWEŁ II:

Każdy musi być przygotowany

do tego, że stanie

przed Panem i Sędzią.


Rozwiń

WIARA JEST TAJEMNICĄ


Wiara jest Tajemnicą. Musi być tajemnicą, bo Bóg jest nieodgadniony i nie do ogarnięcia ludzkim umysłem, ani opisania ludzkim językiem. O Bogu wiemy tyle, ile On sam o sobie powiedział. Mówiąc o sobie, powiedział też najgłębiej spostrzeganą prawdę o człowieku. Czytając Biblię systematycznie i całościowo, dochodzimy do wniosku, że nigdzie nie napisano aż tyle o wnętrzu człowieka. Czyż odkrywanie własnego sumienia nie wprowadza nas w zachwyt nad sprawiedliwością Tego, który w nas mówi niezależnie od nas? Sumienie autonomicznie w nas odzywające się, jego niepodważalna pewność, jest poświadczeniem obecności Tego, który człowieka w nie wyposażył. I chociaż Stwórca również wszczepił w nas swój obraz przez zdolność myślenia, to jednak najgłębszy kontakt z Nim uzyskuje człowiek przez wiarę – wewnętrzny dialog.
Spodobało się Bogu przemówić do człowieka. Człowiek odpowiedział. Najpiękniejszym w dziejach dialogiem jest rozmowa Boga z Abrahamem. Jej piękno leży nie tyle w Obietnicy na tle rozgwieżdżonego nocą nieba, ile w przyjęciu orędzia Bożego w sercu Abrahama. Patriarcha po prostu uwierzył Bożej Tajemnicy, która go spotkała. Nie było łatwo staremu naczelnikowi rodu spod Ur Chaldejskiego wędrować przez nieznane pustynie jedynie z Tajemnicą Wiary w sercu. Busolą było słowo przemawiającego Boga. Wymagania Boga nie były zwyczajne, ani łatwe do przyjęcia. Jak pomieścić w sercu niezmierzoność Bożego Planu Zbawienia, stojąc na jego początku bez widoku celu zanurzonego w nieodgadnionej przyszłości? Z jakim sercem można iść na górę ofiarną z jedynym synem Izaakiem, by go złożyć na ołtarzu całopalnym? Abraham znalazł sposób. Jego ojcowskie serce kroiło się z bólu z każdym krokiem pod górę i z każdym gestem przygotowującym ołtarz całopalenia, on jednak pozostał wierny słowu Boga. Tajemnica Wiary wymaga światła wierności. Wiara jest tajemniczym wołaniem Boga o wierność wśród ciemności.
Bóg w późniejszych etapach dziejów wybierał następnych patriarchów i proroków, których wprowadzał w głębię tajemnic wiary. Doświadczenie Boga było konkretne, dotykalne, i było ciemnością. Światło mogło być tylko jedno: wierność serca człowieczego. Tak walczył patriarcha Jakub w nocy z Bogiem (Rdz 32,25-32). Tak wchodził Mojżesz w ciemność burzy pośród trzęsących się i dyszących ogniem skał (Wj19,16-19). Tak cierpieli wewnętrznie wielcy Prorocy bezradni miedzy Bogiem a nieposłusznymi członkami narodu: „Oni się zbuntowali i zasmucili Jego Świętego Ducha. Zmienił się więc dla nich w nieprzyjaciela; On zaczął z nimi walczyć”(Iz 63,10). Wiara staje się tajemniczym dramatem, dialog z Bogiem przynosi człowiekowi cierpienie. I to jest wielka tajemnica wiary, bolesna ciemność, sprawdzian doświadczenia mistycznego. W Starym Testamencie człowiek nie tęsknił za spotkaniem z Bogiem. Wiedział, że po takim spotkaniu pozostaje już tylko śmierć.

W Nowym Testamencie Jezus Chrystus nie wycofał ciemności, nie zlikwidował cierpienia, ale wziął je na siebie. Swą wiernością Bogu stworzył światło dla wszystkich pragnących Go naśladować. Drugim w dziejach bardzo ważnym i dramatycznie poruszającym dialogiem człowieka z Bogiem jest modlitwa Jezusa w Ogrojcu. Odzywa się Syn do Ojca. Nie mówi jak równy z równym, Syn Boży z Bogiem Ojcem, ale jako człowiek przerażony najbliższą przyszłością. Mówi z głębi swej duszy, z której trwoga wypływa kroplami krwawego potu i wsiąka w ziemię: „Zabierz ode mnie ten kielich!” (Łk 22,42). Mówi zupełnie osamotniony, bo przyjaciele nieopodal usnęli ze smutku. Osaczyła Go podwójna noc, ta pod gwiazdami pośród drzew oliwnych i ta w Jego sercu. Jezus, choć tak bardzo smutny, nie może usnąć, Jego sumienie woła o decyzję. W głębi swej wewnętrznej samotności musi zdobyć się na heroiczny wysiłek. Po gorącej modlitwie, wsparty kolanami o skałę, całą swą synowską wolność skupił w sercu i rzucił w ciemność swej nocy: Ojcze, „nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie!”. Anioł Jego wierności zapalił światło, Jezus wstał i z uczniami ruszył ku nadchodzącemu przyjacielowi-zdrajcy (Łk 22,47). Bóg milczał. Jego milczenie prowadziło Jezusa na krzyż. Na trzy godziny przed śmiercią, gdy ciemności ogarnęły ziemię, Jezus rozpaczliwie pytał: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?” (Mt 27,46). I tylko światło bohaterskiej wierności Ojcu w tych ciemnościach uratowało Syna: „Ojcze, w twoje ręce powierzam ducha mojego” (Łk 23,46). Skłonił głowę, setnik otworzył włócznią Serce, z którego wypłynęła krew i woda. Niewidzialni Aniołowie prowadzili zmaltretowanego Syna Człowieczego niewidzialną drogą wiary do domu Ojca. Śpiewali dalsze strofy psalmu Dawidowego rozpoczętego przez Jezusa na krzyżu: „Ty mnie wybawiłeś, Panie, Boże wierny! Ja natomiast pokładam ufność w Panu. Weselę się i cieszę z twojej łaski, boś wejrzał na moją nędzę, uznałeś udręki mej duszy”(Ps 31(30), 6-8). Czy to była jedyna odpowiedź z Nieba? Nie! Bóg odpowiedział, jak zapowiedział, trzeciego dnia przed samym brzaskiem. I stało się Zmartwychwstanie! Słowo Ojca stało się światłem żyjącego Syna. Tajemnica Wiary otwarła swą logikę ostatecznego Sensu. Pójdźmy do grobu Jezusa, nasyćmy nasze umysły jego kamienną pustką: Nie masz Go tu!

2013-01-11


Więcej