JAN PAWEŁ II:

Każdy musi być przygotowany

do tego, że stanie

przed Panem i Sędzią.


Rozwiń

BÓG ŁASKAWIE NAWIEDZIŁ SWÓJ LUD
Ks. Mirosław Drzewiecki
Wrocław, kościół NMP Częstochowskiej
6.06.2010r.,10. Niedziela zwykła, Rok C

Homilia w dniu beatyfikacji ks. Jerzego Popiełuszki


"Młodzieńcze, tobie mówię, wstań!" (Łk 7, 15).
Ulitował się Pan Jezus nad losem samotnej wdowy, towarzyszącej synowi niesionemu na marach w kondukcie żałobnym. Wyraźnie i z mocą wielką wypowiedział swój rozkaz do nieboszczyka: „tobie mówię, wstań!”. A kiedy ten wstał przywrócony do życia, ludzie wielbili Stwórcę i mówili: „Bóg łaskawie nawiedził swój lud”.
Drodzy bracia i siostry, jakże podobną i o wiele wznioślejszą chwilę uwielbienia Boga przeżywamy dziś w Polsce. Po męczeńskiej śmierci ks. Jerzego Popiełuszki Bóg ukazuje nam nowe życie człowieka. Złoczyńcy zabijając ciało myśleli, że zabiją człowieka. Człowiek to coś więcej, dużo więcej, niż ciało. Oto Kościół pozwala nam dzisiaj przyjrzeć się życiu ludzkiego ducha. Beatyfikacja przeprowadzona w imieniu Ojca Świętego Benedykta XVI przez abpa Angelo Amato w naszej stolicy jest odpowiedzią Jezusa dla wszystkich morderców: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem” (J 14,6). Ks. Jerzy stanął dziś przed nami jako mieszkaniec Nieba, żyjący w Bogu.

Spontanicznie myśli nasze biegną do tamtego czasu, gdyśmy grzebali ciało zamordowanego kapłana przy kościele św. Stanisława Kostki w warszawie. Po całonocnej podróży samochodem (z przeszkodami milicyjnymi) pełni determinacji wspólnie ze studentami dotarliśmy na Żoliborz. Było to w sobotę 3 listopada 1984 roku, tysiące ludzi ze wszystkich stron Polski przez całą noc podążało w kierunku tego kościoła, gdzie w trumnie złożono zmaltretowane ciało księdza katolickiego. Każdy chciał oddać hołd kapłanowi zamordowanemu przez komunistów (niestety, polskich!), od bez mała pół wieku dzierżących władzę w kraju i uciskających swych rodaków. Mieli pod rozkazami Departament IV w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych do rozprawiania się z księżmi, mieli wojsko, milicję, ZOMO i ostatnio dekret o stanie wojennym. Niszczyli każdy przejaw wolności w kraju, wypełniali więzienia Polakami, którzy nie zgadzali się z ich narzuconym porządkiem społecznym, brutalnie walczyli z Kościołem. Ich reżym był tym okrutniejszy, im większy rósł w nich strach przed utratą władzy. Ślepi niewolnicy Kremla. Szatan zawiązał im oczy, by nie umieli przewidzieć, że męczeństwo ks. Jerzego Popiełuszki będzie zwiastunem ich końca.

Niepojęte są wyroki Boskie, ale przecież w wielkich i ważnych chwilach pozwala Bóg ludziom proroczo wejrzeć w Jego tajemnice. Pamiętam, jak na zakończenie uroczystości pogrzebowych, po wszystkich przemówieniach, w słowie pożegnania ks. prałat Teofil Bogucki, proboszcz ks. Jerzego, powiedział: „Ziemia polska otrzymała nowego bohatera i nowego męczennika. Na taki pogrzeb, z udziałem Kardynała Prymasa, biskupów i nieprzeliczonej rzeszy wiernych, zasługuje tylko człowiek wielki lub święty. Ocenę zostawiamy Najwyższemu Bogu”. Pogrzeb Męczennika zgromadził milionową rzeszę ze wszystkich stron kraju. Było to spotkanie bardzo smutne, na twarzach uczestników świętej liturgii malowała się powaga, ale nie było rozpaczy. Od ołtarza sączyła się i z chwili na chwilę potężniała nadzieja. Nie słowa twórców Solidarności, ani hierarchów warszawskich wnosiły ją. Nadzieję dawał Chrystus obecny w Ewangelii i w Najświętszym Sakramencie. Komunia św. roznoszona przez licznych kapłanów na wielkiej przestrzeni wokół kościoła św. Stanisława Kostki podnosiła nasze głowy i wzmacniała serca. Przez tę komunię Polaków z Jezusem poczęła się nowa wiara w zwycięstwo. Pamiętam, po powrocie z pogrzebu, nazajutrz w niedzielę na zakończenie kazania w katedrze, podałem słuchaczom słowa poetyckiej modlitwy:
„Błagamy Ciebie – stwórz w nas serce czyste –
Odnów w nas zmysły – z dusz wypleń kąkole
Złud świętokradzkich – i daj nam wiekuiste
Śród dóbr Twych dobro – daj nam dobrą
Wolę!”(Z. Krasiński, Psalm dobrej woli).

Dziś uroczyście świętujemy nasze zwycięstwo, wielbiąc wszechmocnego Boga. Zło zostało dobrem pokonane! Zwykły ksiądz w czarnej sutannie, z polskim orzełkiem na piersi, nie tylko głosił od ołtarza: „Zło dobrem zwyciężaj” , on wyjednał u tronu Miłosierdzia Bożego faktyczne zwycięstwo dobra w Polsce: dekomunizację. Dzisiejsza uroczystość beatyfikacyjna ks. Jerzego Popiełuszki, skupiająca umysły i serca milionów Polaków i ludzi dobrej woli w kraju i za granicą, jest cudowną odpowiedzią Boga, wypełniającą proboszczowe proroctwo. Oto otrzymaliśmy w Niebiosach kapłana wielkiego i świętego. Gaude, Mater Polonia! Ciesz się, Polsko - święta Matko-Ojczyzno nasza!

Ciesz się również polska Solidarności! Twój pokorny i odważny Kapelan spaceruje teraz razem ze świętymi rodakami po niebieskich łąkach. Z górnych Bożych rozłogów błogosławiony ks. Jerzy Popiełuszko razem z Prymasem Tysiąclecia, który udzielił mu świeceń kapłańskich i posłał do robotników, i z Janem Pawłem II, który owinął w swą gorącą modlitwę jego męczeństwo, oglądają dzisiejszą uroczystość beatyfikacyjną w Warszawie. Ks. Jerzy pewnie słucha uważnie szeptów różańcowych jego ukochanej matki, dzielnie dającej przez całe życie świadectwo swej niewzruszonej wiary. W skupieniu niosła dziś do ołtarza święte relikwie swego syna. Szczere i proste są jej słowa: „Byłam we łzach po śmierci syna, teraz jestem w radości”. Pani Marianna Popiełuszko podobna jest do ewangelicznej wdowy z Nain uradowanej nowym życiem jej syna. Z pewnością więc i Polacy, z wiarą wędrujący dziś fizycznie czy duchowo ku świątyni Opatrzności Bożej, podobni są do ewangelicznych ludzi, którzy widząc święte działanie Boga, dzielą się Dobrą Nowiną : „Bóg łaskawie nawiedził lud swój”. Obyśmy chcieli i umieli zatrzymać Go wśród nas, w naszych rodzinach, w naszym państwie. Amen

2010-10-05


Więcej