JAN PAWEŁ II:

Każdy musi być przygotowany

do tego, że stanie

przed Panem i Sędzią.


Rozwiń

OSĄD SPRAWIEDLIWY

13 grudnia 2008r.

Kościół N. Serca P. Jezusa

Wrocław

OSĄD SPRAWIEDLIWY

(Tekst autoryzowany)

Odnów nas, Boże, i daj nam zbawienie. (Ps 80,4)

            Kościół od wieków tak woła, bo czuje się sam bardzo niedoskonały, bo czuje brzemię grzechów, które narastają z czasem. Ludzkość sama siebie wyzwolić z grzechu nie może. Człowiek rodzi się napiętnowany pierworodną skazą. Po wypędzeniu z raju ścieżka grzechowa człowieka wydaje się być normalną ścieżką przez ziemię. I dlatego trzeba wołać: Odnów nas, Boże! Trzeba wołać, bo na samym początku Bóg zapowiedział Adamowi i Ewie, że przyjdzie czas odnowy. Ukazał Niewiastę z Dzieciątkiem na ręku i powiedział: Ono zetrze głowę kusiciela, węża, który skusił pierwszych rodziców [por. Rdz 3,15]. Powie ktoś: ale przecież już Syn tej Niewiasty dokonał odkupienia na ziemi, po co więc jeszcze wołać? – Trzeba wołać dlatego, że ścieżka grzechowa została zbyt mocno wdeptana w codzienność i człowiekowi wciąż łatwo w nią ześlizgiwać się. Nawet najmądrzejsi, najpiękniejsi i najsławniejsi ześlizgują się, a zbawić siebie nie mogą. Czas Adwentu jest czasem wołania, czasem wyciągniętych rąk ku Bogu, jest czasem tęsknoty. Tylko Bóg może usłyszeć nasze wołanie. Tylko Bóg może przyjąć wyciągnięte ku niebu nasze dłonie.

            Ale popatrzmy. Starodawny wąż, szatan, który skusił pierwszych rodziców, nadal nie zasypia gruszek w popiele. Wciąż działa. 27 lat temu wielu ludzi w Polsce obudziło się na głos walenia w drzwi ich mieszkań pięścią zomowców. Wielu ludzi zostało zabranych przemocą z domów i pozbawionych osobistej wolności w „internatach” i w aresztach. Dziś wspominamy tamtą wojnę jaruzelską i oceniamy ją. Część Polaków pochwala tę wojnę, inni natomiast oceniają ją negatywnie. Jedni mówią o niej: musiała być, inni zdecydowanie przeczą: nigdy nie powinna się zdarzyć. Również na temat „fundatorów” stanu wojennego jest wielki rozziew w opiniach. My - tutaj zgromadzeni -dziwimy się, że tak się dzieje. Trzeba przywołać rzetelną pamięć. Przed 27 laty, gdy w długich kolejkach z kartkami w ręku czekaliśmy, aż coś „rzucą na sklep”, gdy nasi bliscy cierpieli w więzieniach, lub ukrywali się w podziemiu, nie wszystkim było tak źle! Byli i tacy, którym nic złego się nie działo, zaopatrywali się w specjalnych sklepach, żyli dostatnio – i, o zgrozo! – dzisiaj również żyje się im bardzo dobrze. Oni nigdy nie zdobędą się na potępienie stanu wojennego. Oni wtedy mieli swoją – radziecką - wystarczającą wolność.

            Przeżywamy co roku bardzo emocjonalnie datę 13 grudnia. Zastanawiamy się, jak mogło dojść do tego, że Polak podniósł rękę na Polaka? Jak mógł Polak zniewolić rodaka, zabrać mu wolność? Jak mógł człowiek człowieka na polskiej ziemi bić, kopać, niszczyć?...  Tak, stan wojenny rozlał grozę szeroko po całym kraju! Dziś chcemy dojść do sprawiedliwej oceny. Potępić, czy nie potępić? Osądzać, czy nie osadzać autorów tej wojny? Proces wlecze się bez końca. Dzisiaj już wiemy z cała pewnością, że są sędziowie, którym zaufać nie można, bo ze sprawiedliwością niewiele mają wspólnego. Tyle niesprawiedliwości, ile stało się przez nich w tych dwudziestu siedmiu latach, to chyba cały wiek XX nie widział.

            Stan wojenny należy osądzić i ocenić negatywnie przede wszystkim dlatego, że był wymierzony przeciwko Polsce, przeciwko Polakom. Autorzy stanu wojennego zdecydowali się na ten krok w obronie socjalizmu przywiezionemu po wojnie światowej na tankach z Moskwy. Gdy dziś generał mówi, że miał na względzie dobro Polski, trzeba zapytać: jakiej Polski? Generał Jaruzelski niejednokrotnie oświadczał, że socjalizmu bronić należy za wszelką cenę. Jego ojczyzna to Polska socjalistyczna, rodem z Kremla. Naród nie chciał takiej Polski. Naród chce Polski prawdziwej. Naród chce Polski polskiej. Ocena stanu wojennego i jego autorów nie może być pozytywna, jeżeli chcemy być sprawiedliwi. Wołanie nasze do Pana Boga o odnowienie oblicza Polaków domaga się takiej oceny.

            Należy zadać sobie jeszcze jedno pytanie. Czy tylko różnice polityczne podzieliły Polaków? - Dla działań w publicznej służbie Narodowi człowiek musi mieć czyste wewnętrzne źródło, z którego czerpie moc i mądrość. Jeżeli tym źródłem jest mądrość tylko ludzka, wtedy z łatwością lęgnie się wszelkie bezprawie i zło. Bowiem człowiek potrafi nienawidzić człowieka, dominować nad nim. Jeżeli natomiast źródłem prawdy o człowieku jest sam Bóg, to i prawo jak i sprawiedliwość ludzka musi oprzeć się o autorytet Boga. W jego świetle osoba ludzka to rzecz święta. Wczoraj właśnie watykańska Kongregacja Nauki Wiary ogłosiła instrukcję na temat godności osoby ludzkiej „Dignitas personae”. Godność osoby ludzkiej w całym wszechświecie bierze się stąd, że człowiek jest istotą myślącą i jemu należy się wolność. Człowiek wierzący sięga głębiej, do doświadczenia życia z Bogiem i w Jezusie poznaje najpiękniejszą prawdę: człowiek jest chwałą Boga samego! A dla świata jest znakiem Boga, bo odkrywa w sobie powołanie do szczęścia wiecznego w Bogu. To są źródła najwyższej godności człowieka.

            Ale powiedzą niektórzy: w ten sposób mogą sobie mówić ludzie wierzący. Tak sobie może pisać w encyklikach i instrukcjach Kościół, ale my jesteśmy niewierzący, my tego nie przyjmujemy. My musimy inaczej myśleć o człowieku, bez uciekania się do nadprzyrodzonych wizji. - Nie da się inaczej myśleć o człowieku, o jego godności, bo w całej naturze godność najwyższa po prostu należy się człowiekowi. A to, że Ewangelia oświetla wielkość i godność osoby ludzkiej, nie tylko nie szkodzi człowiekowi, ale podnosi człowieka w całej hierarchii stworzenia, podnosi ku wyżynom Boskim, dodaje blasku. Jeżeli tak, to człowiek, jako najgodniejsza istota wśród stworzenia, jest odpowiedzialny za swoją wolność przed ludźmi i przed Bogiem. Dlatego trzeba ocenić pozytywnie wołanie Polaków o osądzenie twórców stanu wojennego. Trzeba jako zasadne przyjąć wołanie o unieważnienie dekretu o stanie wojennym, by naprawić krzywdy wyrządzone niewinnym ludziom. Trzeba jasno powiedzieć: zło jest złem i nie wolno tworzyć szarych przestrzeni między białym i czarnym, między dobrem i złem. Tej ostrej granicy, w jej widzeniu i przestrzeganiu, domaga się od człowieka Bóg. Wyraźnie dziś widać, że ludzie niewierzący nie chcą, a może nie potrafią, tego zrozumieć. I to nas dzieli.

            Odnów nas, Boże, i daj nam zbawienie! Wołamy 27 lat po tamtej katastrofie. Wołamy przypominając sobie, ale i stawiając przed tronem Bożym wszystkich, którzy przeszli przez bramę śmierci właśnie z powodu tej nienawiści ludzkiej. Wołamy o zmiłowanie Boże dla wszystkich ofiar, które na mocy dekretu o stanie wojennym rozstały się z życiem i to w sposób bardzo tragiczny. Ale też wołajmy dzisiaj o miłosierdzie Boże dla naszych czasów. Bo otwieramy ze zdumieniem oczy na naszą rzeczywistość i mówimy: to nie jest Polska, której chcieliśmy w roku 1989, to nie jest nasza wymarzona ojczyzna. Bo czy ktoś z was chciał kłócących się polityków o byle co? O władzę?… Dziś rano usłyszeliśmy w wiadomościach informację, że premier i prezydent lecieli tym samym samolotem. Dotychczas latali osobno, bo nie umieli siedzieć obok siebie w jednym samolocie. Nie takiej chcieli Polski ci, którzy oddali za nią życie ćwierć wieku temu. Dzisiejsze czasy są czasami wielkiego pomieszania tak w umysłach jak i w sercach. Zdrowe sumienie rozchorowało się niebezpiecznie. Pamiętamy historię szkolną niedawną: kiedy czternastolatkowie ciężko ze sobą zgrzeszyli, politycy w te pędy pośpieszyli, by ułatwić dokonanie nowego grzechu śmiertelnego. Po seksie aborcja! Cóż innego mogło zaproponować obecne pokolenie polityków, skoro w parlamencie afera pogania aferę, także seksualną. Rozwiązłość nabyła publicznych praw w życiu dorosłych. Młodzi biorą skrzętnie przykład od starszych, a nie mając szlachetnych wzorów, depczą wszelkie publiczne, urzędowe autorytety. Telewizja mocno im w tym pomaga. Życie szkolne nacechowane jest bezbarwnością i jakąś dziwną niemocą wychowawczą. Zabrakło Boskiego blasku w szkole polskiej… Gdzie te czasy, które rodziły bohaterów, obrońców ojczyzny, wyznawców najwyższych wartości?

            Gdy patrzymy na dzisiejsze życie społeczne, domyślamy się jeszcze czegoś straszniejszego. Oto są siły w świecie, w Europie, które czyhają na nasze chrześcijańskie poczucie moralności, na naszą wiarę, na nasze odniesienia do Boga, na nasze przywiązanie do Kościoła. Są siły neopogańskie, które niszczą ducha Polaków, które działają na nas przez masmedia, urabiają nasze sumienia. To one wsączają w nas pseudoprawdy, że nie ma Boga, że nie ma Dobra, Piękna ani Prawdy absolutnej. To one w nas wmawiają, że każdy może sobie żyć na własną modłę i dla własnego biznesu, bez liczenia się z innymi. To nie jest spiskowa wizja dziejów. To jest fakt wyraźnie już zaznaczający się w naszym życiu politycznym.

            Jeżeli wołamy dziś: Odnów nas, Boże, to wołamy o odrodzenie naszego sumienia, o odnowienie naszego myślenia według Bożej mądrości, o kierowanie naszego działania ku dobru bez paktowania ze złem. Mamy jednak problem z budowaniem nowej Polski, bowiem nie w każdym szczególe wyobrażamy sobie finalny kształt naszego domu ojczystego. Kłócimy się między sobą, żyjemy w niezgodzie wzajemnej. Nie chcemy tatalitaryzmu, ale kusi nas liberalizm. Odrzucamy niewolę, ale jednocześnie uparcie przedkładamy nasze racje nad racjami innych. Musi stanąć w naszym życiu społecznym, jak mocny maszt w środku łodzi, autorytet. I to nie autorytet człowieka, ale Boga samego. Musi powrócić do naszych domów, do naszych szkół i uczelni, do naszych biur i fabryk, na naszą role autorytet Boskiego prawa, Dekalogu. Wtedy naprawdę będziemy bezpieczniejsi w tworzeniu nowego kształtu naszej Ojczyzny.

            Odnów nas, Boże, i daj nam zbawienie. Amen.


2009-01-04


Więcej