JAN PAWEŁ II:

Każdy musi być przygotowany

do tego, że stanie

przed Panem i Sędzią.


Rozwiń

LEKCJA PAMIĘCI
Wrocław, 19.09.2001r.
Kościół Najśw. Serca Pana Jezusa



LEKCJA PAMIĘCI
Homilia z okazji poświęcenia pomnika „Solidarności” we Wrocławiu
(tekst autoryzowany)
Przypomnijcie sobie dawniejsze dni,
kiedyście to po oświeceniu
wytrzymali wielką nawałę cierpień.

(Hbr 10,32)
Przypomnijcie sobie... Dzisiejszemu młodemu pokoleniu może się wydawać, że powstanie “Solidarności” to taka zwyczajna sprawa: poszli do urzędu, złożyli papiery, otrzymali podpis, przybito pieczęcie i jest “Solidarność” – niezależny i samorządny związek zawodowy. Czyż nie tak właśnie załatwiamy dzisiaj urzędowe sprawy?... A jednak z “Solidarnością” nie tak było! Musimy to sobie i młodym przypomnieć, najpierw dlatego, że dzisiejsze Słowo Boże nas wzywa do pamięci, a po wtóre: będziemy dziś poświęcać pomnik – zmarmurzoną pamięć.
Najpierw była walka! Walka na rozumy, jak śmiertelnie poważna gra z przeciąganiem sznura przez dwie przeciwne drużyny. Rządzący i robotnicy przeciągali w swoją stronę własne racje. Za betonem partyjnych racji stały w mieście czołgi wojska i karabiny milicji. Robotnicze racje były bezwstydnie nagie, widział je cały myślący świat. Przez wiele dni w hali Stoczni Gdańskiej wrzało jak w ulu. Ale i na zewnątrz było gorąco. To było jądro nowej, twórczej energii duchowej. Stamtąd szło wielkie promieniowanie Nadziei. Szło na całą Polskę. Przy bramie stoczni stanął ołtarz Ofiary eucharystycznej i konfesjonały. Chrystus stanął przy tych, którzy rozpoczęli bezkrwawą rewolucję robotniczą! Wreszcie fasada partyjna pękła i pokazało się, jak wielka jest pustka za tym stosem stwardniałych sloganów. W uwolnioną przestrzeń myślową natychmiast wtargnęła nowa idea ludzi pragnących mądrzej żyć i pomagać sobie nawzajem : “Solidarność”. Później Jan Paweł II dał tej idei biblijny fundament: “Jeden drugiego brzemiona noście...” (Ga 6,2). Zaczęły powstawać w całym kraju regionalne oddziały “Solidarności”. Jednakże partyjny rząd nie składał karabinów i nie zawracał czołgów do koszar. Polała się polska krew na ulicach. Wybuchła wojna przeciw narodowi. “Nieznani sprawcy” w brutalny sposób sięgali po odważnych: świeckich i duchownych. Robotnicy strajkowali i głodowali. Inteligenci tworzyli strategię i za to byli wyrywani nocami z domów i osadzani w “internatach” i więzieniach. Studenci spiskowali. “Solidarność” zakazana zeszła do podziemia. To był czas krwi i ofiary życia! Cierpienie rozlało się po wszystkich rodzinach. (Z wyjątkiem domów ubeckich, partyjnych i współpracujących z władzą). Ten ogrom bólu wywołał falę potężnej modlitwy. Polska cierpiała i modliła się. Jak kraj długi i szeroki w katedrach, kościołach i kaplicach odprawiano Msze święte “za Ojczyznę”. Tłumy uczestniczyły i słuchały uważnie nauczania Kościoła. A przecież to nie było takie proste jak dziś! Można było przy wyjściu z kościoła dostać pałką po plecach lub w milicyjnej “suce” przejechać się do aresztu. Areszty były przepełnione. Sam przesiedziałem na Podwalu trochę czasu. Resztę kary “odleżałem” w szpitalach.
Przypomnijcie sobie dawniejsze dni... Zachęca nas dzisiejsze Słowo Boże. Przypomnijmy sobie i oddajmy hołd bohaterom! Przypominajmy sobie często, bośmy uszli cało. Nas nie porwano, nie wywieziono w bagażniku samochodowym i nie utopiono w Wiśle. Nas nie przypiekano ogniem papierosa w twarz, nie strącono ze schodów i nie zadźgano w ciemnościach nocy. Nie my byliśmy na dole w kopalni, a po wyjściu nie nas rozstrzelano. Jeżeli żyjemy, to po to, by pamiętać! Jezus powiedział nam dziś w Ewangelii: Wy jesteście solą ziemi (Mt 5,13). A to znaczy, że mamy sobie przypomnieć, jak smakuje sól. Jak ją zlizywaliśmy z naszych rąk upoconych i upracowanych za wolność. Bez tej soli, bez tego umordowania nie byłoby tej wartości, jaką jest “Solidarność”, o której chce nam dzisiaj powiedzieć współczesny artysta rzeźbiarz, autor pomnika przy Politechnice Wrocławskiej. Wiemy skądinąd, że pomysł monumentu bierze swój początek w haśle rzuconym kiedyś przez byłego rektora tej uczelni: niech każdy z nas weźmie do ręki swój kamień i położy w tym samym miejscu. Zobaczymy, jak wielka okaże się ta góra kamieni. Jak prosta i adekwatna jest ta alegoria. Dziesięć milionów Polaków połączyło swój trud i swoje pragnienie wolności, i tak powstała i tak dojrzewała “Solidarność”!
Kiedy rok temu mijało 20-lecie “Solidarności”, można było usłyszeć i takie zdanie: “Solidarność to drzewo, które zakwitło zimą i nie mogło wydać owoców”. –Cóż za ślepiec powiedział te słowa! Przecież Najjaśniejsza Trzecia Rzeczypospolita czyż nie jest tym najwyraźniejszym owocem?... Nasza Ojczyzna wolna i suwerenna, i niepodporządkowana Moskwie! - Tak, to prawda, że nie żyje się nam w Polsce, jak to sobie wymarzyliśmy, że Ojczyzna wymaga wciąż od nas wyrzeczeń, trudu, cierpliwości i nadziei. Ale przecież są takie owoce, które muszą długo dojrzewać. Dojrzewać w wielkiej cierpliwości i życzliwej akceptacji. Tymczasem od roku, a już szczególnie w okresie przedwyborczym, opozycja parlamentarna – tak chętnie i z lubością pokazywana przez telewizję polską – w sposób arogancki, nacechowany niejednokrotnie wręcz nienawiścią, nie tylko nie stwarzała optymalnych warunków dla reform, ale wprost przeciwnie, degradowała rangę dokonań solidarnościowego Rządu.
Innym wielkim owocem, który wyrósł z polskiej “Solidarności”, jest poczucie podmiotowości społecznej. Dlaczego dokonuje się alienacji państwa, budując na przemocy? Dlaczego odbiera się państwu tę jedyną dojrzałą siłę, którą jest pełna podmiotowość narodu? – pytał w modlitwie do Pani Jasnogórskiej Jan Paweł II 19 maja 1982 roku. Wtedy byliśmy społecznością niewolników dyrygowaną przez monopartię. A rozejrzyjmy się dziś po kraju: jak sprawnie działają terenowe samorządy wszystkich szczebli! A przecież wielu tych ludzi przeszło przez szkołę “Solidarności” i również wielu wyszło spod skrzydeł Kościoła w duszpasterstwach akademickich i innych środowiskach karmionych treściami Tygodni Kultury Chrześcijańskiej. Popatrzmy, ile mamy dziś organizacji pozarządowych! Ileż ludzi angażuje się w pomoc biedniejszym od siebie! Ile możliwości dla inicjatyw każdego z nas! A przecież wszystko to wzięło początek od komitetów charytatywnych organizujących się spontanicznie natychmiast po wybuchu “wojny jaruzelskiej”. Tam się objawiła pełna podmiotowość ludzi sumienia.
Poeta Zbigniew Herbert, bystry i wnikliwy obserwator tego wszystkiego, co się wokół działo, dziś już świętej pamięci, nasze zwycięskie zmagania z więdnącym smokiem komuny skomentował z charakterystyczną dla siebie szczyptą ironii:
To wcale nie wymagało wielkiego charakteru
nasza odmowa, niezgoda czy upór.
Mieliśmy odrobinę koniecznej odwagi
lecz w gruncie rzeczy
była to sprawa smaku
Tak smaku
w którym są włókna duszy
i chrząstki sumienia.


W te “włókna duszy i chrząstki sumienia” tchnął boży płomień Jan Paweł II: Być człowiekiem sumienia, to znaczy przede wszystkim w każdej sytuacji swojego sumienia słuchać i jego głosu w sobie nie zagłuszać, choć jest on nieraz trudny i wymagający; to znaczy angażować się w dobro i pomnażać je w sobie i wokół siebie, a także nie godzić się nigdy na zło (...) Być człowiekiem sumienia, to znaczy wymagać od siebie, podnosić się z własnych upadków (...) to znaczy także podejmować odważnie odpowiedzialność za sprawy publiczne; troszczyć się o dobro wspólne (...) (Skoczów, 22 maja 1995; Homilia w czasie mszy św. odprawionej na wzgórzu "Kaplicówka").
Tak właśnie brzmi odwieczny program Kościoła, program Ewangelii, którą Jan Paweł II położył na sercu „Solidarności”. Właśnie to przyszliśmy tu przypomnieć sobie w dniu poświęcenia pomnika dedykowanego wszystkim współtwórcom, obrońcom i bohaterom „Solidarności”.
Popatrzymy dziś uważnie na ten monument i zauważymy, że on prawie cały jest opleciony małymi i dużymi krzyżami. Tylko ostatni najwyższy monolit jest gładki. Tu jest to wszystko, cośmy przeżyli przez dwudziestolecie „Solidarności”: trud i ofiara, cierpliwość i nadzieja. - A może artysta opowiedział historię „Solidarności” do góry nogami? Przecież wszystko zaczęło się od 10-ciomilionowego monolitu, a dziś doszło do rozkawałkowania...
Kochani, więcej optymizmu i wyobraźni! Artysta pokazał nam „Solidarność” z lotu ptaka, z góry, jak ją widzi sam Bóg. I taka jest właśnie prawda „Solidarności”!
Dlatego warto stanąć przy tym pomniku , by pomyśleć i by pomodlić się. To jest dobre miejsce. Tu się krzyżują ścieżki profesorów i studentów. Tu się zbiegają ciągi myślowe starej i młodej inteligencji. Tutaj człowiek może spotkać Człowieka.
Przypomnijcie sobie dawniejsze dni, kiedyście to po oświeceniu wytrzymali wielką nawałę cierpień (Hbr 10,32). Przypomnijmy sobie, by iść dalej z Nadzieją. Amen.

2007-01-18


Więcej